Trudne potrawy

Trochę niezręcznie się przyznać, że nie mamy pojęcia, jak się zabrać do jedzenia, które zostało podane w postaci nieprzetworzonej lub przetworzonej w niewielkim stopniu. Oczywiście lepiej zapytać, niż dalej tkwić w niewiedzy, tym bardziej że w dobie globalizacji coraz częściej mamy do czynienia z egzotycznymi potrawami i nie sposób wiedzieć wszystkiego.

Trudne potrawy

Jednak widząc jak inni ochoczo, z zapałem i wprawą zabierają się do jedzenia czegoś, co dla nas jest obce, można odnieść wrażenie, że jest się ostatnim człowiekiem na świecie, który nie posiadł jeszcze tej tak oczywistej wiedzy.

Homara podano

Powszechnie uważa się, że do trudnych potraw należą wszelkie owoce morza, a przede wszystkim homary. A jedzenie homara jest prawie tak proste jak spożywanie orzechów włoskich, trzeba jedynie mieć odpowiednie narzędzia. Nóż i widelec to podstawowe sztućce; nóż oczywiście jak do dania głównego mięsnego (nożem do ryby nie da się pokroić wydobytego z odwłoka mięsa). Poza tym niezbędne są jeszcze kleszcze, żeby zgnieść pancerz szczypiec, i wąziutki dwuzębny widelczyk, którym wydobywamy mięso ze szczypiec i innych odnóży. Chociaż niektórzy są amatorami wysysania mięsa. Tej czynności towarzyszą nieprzyjemne dla ucha dźwięki, dlatego lepiej w tym wypadku korzystać z narzędzi. Oczywiście do zjedzenia homara potrzebne są przede wszystkim ręce, którymi bezpośrednio bierzemy homara i wyrywamy poszczególne odnóża. A ponieważ nie da się zjeść homara nie brudząc rąk, konieczne jest podanie miseczek z wodą, by każdorazowo, kiedy chcemy posłużyć się sztućcami, opłukać uprzednio dłonie. Ważne jest, by wiedzieć jakie części homara są jadalne. Otóż jemy mięso z odwłoka i odnóży. W tułowiu niczego smacznego nie znajdziemy, chociaż niektórzy wyjadają znajdującą się tam ikrę, jeśli trafi się akurat samica. Aby nie mieć problemów z wydobyciem mięsa z odwłoka, homar czy langusta powinny mieć przecięty pancerz wzdłuż odwłoka. W restauracji możemy o to poprosić.

Ciasto Rafaello bez pieczenia - Kasia gotuje z Polki.pl

Polecamy: Zasady używania sztućców

Odpowiednie sztućce

Dobra restauracja, podobnie jak każde inne przedsiębiorstwo, powinna mieć na uwadze komfort klienta. Dlatego wszystkie rodzaje dań powinny być serwowane wraz z odpowiednimi sztućcami, aby ułatwić klientowi życie. Odpowiednimi, to znaczy takimi, które ułatwią, a nie utrudnią konsumpcję. Uchwyt do złapania ślimaka jest podawany po to, żeby się nie poparzyć (ślimaki są często serwowane na ogniu), a nie po to żeby wprawić gościa w zakłopotanie, jakie odegrała Julia Roberts w „Pretty Woman”. 

Czytaj także: Jedzenie pałeczkami

Jednak powszechna wiedza na temat sztućców i właściwego serwisu jest coraz uboższa. I to co ostatnio obserwuję, to utrudnianie życia konsumentom przez ambitnych restauratorów, którzy poczynili jakieś obserwacje i na siłę wdrażają zasady zupełnie nieadekwatnie do sytuacji. Coraz częściej podawana jest do deseru łyżeczka i widelczyk bez względu co na ten deser jest serwowane. No i mamy tu kłopot. Mniej wprawny konsument ma dylemat: za co się tu chwycić? Czy łyżeczkę do prawej, a widelczyk wziąć do lewej ręki czy na odwrót. A może na zmianę? A odpowiedź jest taka, że to zależy od rodzaju deseru i od tego jak jest podany. Jeśli na deser mamy lody z owocami zaserwowane na płytkim talerzu, wówczas potrzebna nam będzie łyżka i widelec.
Taki deser jemy łyżką trzymaną w prawej dłoni, a widelec nam służy do przytrzymania porcji na talerzu, tak aby nie przesuwała się na nim.
Ten zestaw sztućców jest zupełnie niepotrzebny, jeśli lody z owocami zostaną podane w pucharku. Wtedy wystarczy nam po prostu sama łyżeczka.
Ale jeśli dostaniemy do tego jeszcze widelczyk czy inne narzędzia, to nie róbmy wielkich oczu i nie krytykujmy obsługi, bo to jest w jeszcze gorszym tonie niż niewiedza kelnerów.

Polecamy: Uprzejmość wobec kelnera

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/5 lat temu
Najbardziej skomplikowane są dla mnie sztućce do owoców morza np. do homara. Przypominają mi narzędzia chirurgiczne albo dentystyczne.... http://www.sztucce.pl/files/00000064.jpg :) Ciekawe czy kiedyś się nimi nauczę posługiwać. Pałeczki już opanowałam:)
/6 lat temu
A w chwilach największego zagubienia najlepiej po prostu nie tracić głowy i spokojnie podpatrzeć co robią nasi towarzysze posiłku ;)