Sztuka wręczania napiwków

Czy zawsze należy dawać napiwek czy tylko wtedy, gdy jesteśmy zadowoleni z obsługi? Jak się zachować, kiedy płacimy kartą i nie mamy przy sobie drobnych dla kelnera?

Jeszcze do niedawna napiwki dawano sporadycznie. Dziś stają się coraz bardziej powszechne. Klienci wręczają je nie tylko kelnerom, ale także fryzjerom, taksówkarzom i pracownikom stacji benzynowych.

Historia napiwków

Napiwki istnieją już od ponad 300 lat. Ich początki sięgają XVIII w., kiedy były jedynym wynagrodzeniem dla osób pracujących w karczmach. Pieniądze za dobrą obsługę kelnerzy otrzymują do dziś, choć nie w każdym miejscu na świecie i nie w każdej restauracji. Dzieje się tak dlatego, że nie jesteśmy jeszcze do końca przekonani, czy powinno się dodatkowo wynagradzać ludzi za dobrą pracę, komu wypada dać napiwek, a komu nie oraz jaka powinna być jego wysokość.

Jak pomóc piersiom wrócić do formy po ciąży i karmieniu piersią?

Komu zostawiamy napiwek

W większości krajów na świecie dodatkowe wynagrodzenie za obsługę jest czymś naturalnym i nikt się nie zastanawia – dać czy nie. W Polsce nie jest to jednak obowiązkiem. Gdy jesteśmy zadowoleni z obsługi możemy wręczyć napiwek, ale jeśli tego nie uczynimy, nie będzie to nietaktem. Napiwki dajemy najczęściej kelnerom, barmanom, taksówkarzom, fryzjerom i listonoszom. Należy jednak pamiętać, żeby pieniądze otrzymała osoba, która nas obsługiwała, a nie jej przełożony. Wręczenie na przykład napiwku kierownikowi restauracji byłoby nietaktem

Wysokość napiwku

W Europie napiwek powinien wynosić 10-15% wartości rachunku. Należy jednak zwrócić uwagę, czy na rachunku nie widnieje informacja, że dodatek za obsługę został wliczony. Często zdarza się tak w Austrii, Francji, Hiszpanii, Holandii oraz Wielkiej Brytanii. O tipach nie można zapominać również w USA, bo gdy tamtejszy kelner, barman czy taksówkarz nie otrzyma napiwku, może się o niego upomnieć.

Jeśli nie lubimy płacić dodatkowo za usługi, możemy udać się do jednego z krajów Dalekiego Wschodu. Tam napiwki są czymś obraźliwym. Jeszcze inne zasady przyjęte są w krajach muzułmańskich. Zamiast napiwków płaci się tam tzw. bakszysz. Często musimy ofiarować go za rzeczy, które w innych miejscach na świecie są ogólnodostępne i nieodpłatne, np. za papier toaletowy w hotelach. Bakszysz wiąże się z tamtejszą religią i nie jest uważany za dodatkową opłatę, ale formę dzielenia się swoim majątkiem z innymi.

Jak wręczyć napiwek

Zostawienie napiwku nie wydaje się niczym trudnym, jednak wiele osób ma z tym problem. W restauracjach najbezpieczniej jest położyć pieniądze na stole, specjalnym talerzyku albo wręczyć kelnerowi do ręki i powiedzieć, do jakiej kwoty ma wydać. Jeśli nie upomnimy się o resztę, nie otrzymamy jej, bo kelner uzna ją za napiwek. Warto pamiętać również, że pieniędzy nigdy nie zostawiamy na widoku. Ma to być dyskretne podziękowanie za miłą obsługę. Taksówkarzowi dajemy napiwek do ręki, podobnie fryzjerowi, choć w Polsce przyjęło się również wrzucanie styliście pieniędzy do kieszeni fartucha. Nie jest to jednak zbyt kulturalne.

Jeśli natomiast nie jesteśmy zadowoleni z usługi, lepiej jest nie zostawiać dodatkowych pieniędzy niż rzucać je ze złością na stół. Pamiętajmy jednak, że są kraje, w których napiwek w restauracji czy pubie zostawia się zawsze (np. USA, Czechy, Słowacja). Zróbmy więc to w taki sposób, żeby nie urazić osoby, która nas obsługuje.

Jak się natomiast zachować w przypadku, gdy jesteśmy zadowoleni z obsługi, ale płacimy kartą i nie mamy drobnych pieniędzy? Istnieją dwa wyjścia z takiej sytuacji. Możemy dodać wysokość napiwku do rachunku, choć nie mamy wtedy pewności, czy pieniądze trafią do rąk obsługującego nas kelnera czy właściciela restauracji. Druga możliwa opcja, to podziękowanie za dobrą obsługę słowami.

Zawsze przed wyjściem do restauracji warto pamiętać o przygotowaniu drobnych pieniędzy na napiwek dla kelnera, żeby później nie znaleźć się w kłopotliwej sytuacji. Jeśli jednak o tym zapomnimy, nie róbmy z tego powodu dużego problemu. Może się to przecież zdarzyć każdemu.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (12)
~seniorka/4 lata temu
Hmmm, kiedyś tam dawno temu w Polsce zaokrąglało się kwoty rachunku i było to około 5%. Czyżby naród aż tak się wzbogacił. Kelnerzy, a raczej dorywczo wykonujący tę pracę studenci, aż tak dużo potrzebowali na to piwo? A może restauratorzy powinni wreszcie zadbać o fachową dobrze opłacaną obsługę swoich gości za sowitą zapłatę, którą sobie życzą. Z tego co pamiętam w naszym kraju napiwek był zawsze uznaniową formą podziękowania za wyśmienitą, a nie tylko jakąkolwiek obsługę.
~wielki szu/6 lat temu
po pierwsze primo: napiwek to podziekowanie za obsluge a nie obowiazek tak jak to sie wydaje "kelnerzynom" w szczegolnie tych lepszych restauracjach. po drugie primo: 10% to rozbój w biały dzień, policzcie sobie ile takich rachunków w sredniej klasy restauracji opiewajacych na 100zl jest na zmianie kelnerskiej i prosta matematyka ze wychodzi 200-300 zl plus pensja i oczywiscie do tego "boki" który dobry kelner doskonale wie jak sie robi. po trzecie primo: dajcie tyle na ile was stać, dajcie tyle ile uważacie,jak komuś niepasuje to niech nie daje wcale a kelner jak ma muchy w nosie to niech nie bierze i sie zwolni...ja osobiście z reguły zaokrąglam rachunek do równej sumy w górę czyli np. rachunek 92zl daje 100zl napiwek 8zl(czyli niezle bo prawie 10%), ale np. rachunek 98zl tez daje 100zl napiwek 2zl(troche gorzej ale ziarnko do ziarnka...)wychodzę z założenia że napiwki nie sa obowiązkowe ja wystawiając fakture mojemu kontrachentowi nie doliczam mu ani 10% ani niezaokrąglam w gore do pelnej kwoty tylko dlatego ze moj pracownik zawiózł mu towar wniósł do biura itp.to jest wliczone w cene. w restauracji widocznie nie jest a i tak bicie maja po 300-400% i jeszcze chca zeby klienci oplacali im załoge skandal!!! reasumując:
~wielki szu/6 lat temu
po pierwsze primo: napiwek to podziekowanie za obsluge a nie obowiazek tak jak to sie wydaje "kelnerzynom" w szczegolnie tych lepszych restauracjach. po drugie primo: 10% to rozbój w biały dzień, policzcie sobie ile takich rachunków w sredniej klasy restauracji opiewajacych na 100zl jest na zmianie kelnerskiej i prosta matematyka ze wychodzi 200-300 zl plus pensja i oczywiscie do tego "boki" który dobry kelner doskonale wie jak sie robi. po trzecie primo: dajcie tyle na ile was stać, dajcie tyle ile uważacie,jak komuś niepasuje to niech nie daje wcale a kelner jak ma muchy w nosie to niech nie bierze i sie zwolni...ja osobiście z reguły zaokrąglam rachunek do równej sumy w górę czyli np. rachunek 92zl daje 100zl napiwek 8zl(czyli niezle bo prawie 10%), ale np. rachunek 98zl tez daje 100zl napiwek 2zl(troche gorzej ale ziarnko do ziarnka...)wychodzę z założenia że napiwki nie sa obowiązkowe ja wystawiając fakture mojemu kontrachentowi nie doliczam mu ani 10% ani niezaokrąglam w gore do pelnej kwoty tylko dlatego ze moj pracownik zawiózł mu towar wniósł do biura itp.to jest wliczone w cene. w restauracji widocznie nie jest a i tak bicie maja po 300-400% i jeszcze chca zeby klienci oplacali im załoge skandal!!!
POKAŻ KOMENTARZE (12)