Sztuka niemówienia o sobie

Będąc członkiem większej lub mniejszej społeczności, posiadając szerszy lub węższy krąg przyjaciół i na co dzień obcując z innymi ludźmi nie sposób nie mówić o sobie. Pomyślmy jednak jak byśmy się czuli w sytuacji, gdy po kilku latach udaje nam się zorganizować spotkanie z bliskimi przyjaciółmi, w czasie którego głos zabiera tylko jedna osoba?

Sztuka niemówienia o sobie

Inna sytuacja to „randka w ciemno” z gadatliwą kobietą lub mężczyzną, który nie zapytał nawet o nasze imię, a już zdążył opowiedzieć historię swego życia. Człowiek jest istotą stadną i jeśli posiada zdrową konstrukcję psychiczną (nie zostało np. stwierdzone zaburzenie o charakterze autystycznym) to raczej lubi przebywać w towarzystwie innych osób, poznawać je i spędzać z nimi czas.

Podstawą tych znajomości i więzi jest proces wymiany, jaki zachodzi między ludźmi – Ania wysłucha opowieści Gosi w nadziei, że koleżanka odwdzięczy jej się tym samym, z kolei Gosia zdecyduje się opowiedzieć do końca swoją historię Ani, jeśli zauważy w jej zachowaniu sygnały świadczące o zainteresowaniu jej problemem. Dlatego by być uważanym w towarzystwie za dobry materiał na przyjaciela warto czasem pomilczeć, zamiast przerywać czyjeś zwierzenia, trwającą kilka godzin wstawką typu: A mnie też spotkało coś takiego…

Bartłomiej Topa o Szwecji, emigracji i problemach życia pod "obcym niebem"

Osoby milczące, a raczej takie, które nie skupiają się nadmiernie w czasie rozmowy na własnej osobie, potrafią wysłuchać i okazać innym zainteresowanie są milej widziani w towarzystwie niż gaduły koncentrujące się wyłącznie na sobie. W dobrym tonie jest również wcześniejsze poświęcenie uwagi rozmówcy, zanim zaczniemy opowiadać o sobie.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)