Słynne cytaty Gwardii Napoleona

„Głowy do góry, to tylko kule a nie gówno!” – tymi słowami pocieszał pułk grenadierów generał Louis Lepic na bitwie pod Pruską Iławą.

La Garde Imperiale, czyli Cesarska Gwardia była strategiczną rezerwą francuskiej Wielkiej Armii oraz przyboczną strażą Napoleona w latach 1804-1811. Elitarne jednostki wojskowe pod dowództwem Cesarza, liczące ponad 11 tys. ludzi, uczestniczyły w kampaniach okresu napoleońskiego, by dojść do swego kresu pod Waterloo, gdzie zostały ostatecznie rozwiązane. Ich poczynania obfitowały jednak w czyny i słowa, które nie zostaną szybko zapomniane.

Spory w tym udział grenadierów pieszych i konnych Cesarskiej Gwardii. Uprzywilejowanych rangą, składających się po części z weteranów dawnej Gwardii Królewskiej, Napoleon nazywał pieszczotliwie „starymi zrzędami”. Podwładni stosowali jednak wobec nich tytuł „Monsieur”. Wiele potyczek Gwardii przeszło do legendy (bitwa pod Marengo, pod Aspern). W większej części – nie uczestniczyli, stanowiąc rezerwę lub nie angażując się bezpośrednio. Ale wychodząc pod ostrzał zawsze prezentowali odwagę i humor.

Najpiękniejsze polskie miasta w świątecznej scenerii. My już czujemy magię świąt!

Bitwa pod Pruską Iławą

Grenadierzy konni dołączyli do walki dopiero podczas jednej z najkrwawszych bitew epoki napoleońskiej – pod Pruską Iławą, prowadzonej w mroźnym lutym 1807 roku, kiedy to doszło do wielkiej szarży kawalerii. Świszczące nad głową pociski i setki rannych nie nastrajały optymistycznie, mimo to generał Louis Lepic, dowódca grenadierów, widząc ich przestrach, zawołał: „Głowy do góry, to tylko kule a nie gówno!” (Haut les têtes! La mitraille n'est pas de la merde!). Podczas walk generał niemal dostał się do rosyjskiej niewoli – tak przynajmniej myśleli grenadierzy. Gdy udało mu się przebić z powrotem na francuską stronę, zbeształ ich za to twierdząc, że „cesarz może otrzymać raport o jego śmierci, ale nigdy o tym, że się poddał”.

Bitwa pozostała nierozstrzygnięta, a żołnierze, którzy dotrwali do jej końca, zamiast „Niech żyje Cesarz!” wołali: „Niech żyje pokój!” (Vive Le Paix!). Marszałek Michel Ney podsumował ją następnego dnia po zakończeniu walk słowami „Co za masakra! I to bez żadnego rezultatu!” (Quel massacre! Et sans rezultat!).

Bitwa pod Aspern

Gdy 1809 roku w starciu z wojskami austriackimi pod Aspern grenadierzy padali od ciosów wroga pod nogi swego dowódcy, jednego z najsławniejszych w Cesarskiej Gwardii generała Jean-Marie-Pierre-François Lepaige Dorsenne, miał on ponoć powiedzieć: „Waszemu generałowi nic nie jest. Możecie na niego liczyć, on będzie wiedział jak umrzeć na posterunku”.

Bitwa pod Waterloo

Koniec Gwardii Cesarskiej nastąpił pod Waterloo. 18 czerwca 1815 roku do końca walczył pułk grenadierów pieszych. Na wysuniętą przez stronę angielską propozycję: „Poddajcie się, waleczni Francuzi!” miała paść odpowiedź generała Pierre’a Cambronne’a: „Gwardia umiera, ale się nie poddaje!” (La garde meurt, mais elle ne se rend pas). Historycy twierdzą jednak, że tak naprawdę powiedział: „Gówno!” (Merde!), a oficjalna wersja została wymyślona przez francuską prasę.

Gdy wydawało się, że Brytyjczycy przegrywają bitwę, wśród oddziałów francuskich rozległ się krzyk: „Gwardia ustępuje!” (La Garde recule!). I był to już prawdziwy koniec Gwardii Cesarskiej.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
~Szwoleżer/6 lat temu
Gdyby ktoś miał jakieś pytania odnośnie mojego komentarza, lub epoki napoleońskiej proszę o kontakt: kuba1805@autograf.pl Chętnie odpowiem lub przynajmniej polecę dobrą książkę;) Pozdrawiam Szwoleżer.
~Szwoleżer/6 lat temu
Wszystko w porządku tylko, że Gwardia wcale nie wycofała się spod Waterloo!!! Podczas ataku na silnie umocnione pozycje Brytyjczyków Gwardia faktycznie się cofnęła ale nie dokonała odwrotu z pola bitwy. Oddaję głos W.Łysiakowi:"18 czerwca 1815 roku (...) gdy oddziały liniowe zmieniły się w żałosne "Sauve qui peut"- Gwardia zrozumiała, że oto nadeszła chwila wyrównania rachunku i stanęła między (...) strachem uciekającego tłumu a falą rozpędzonego nieprzyjaciela." Dalszy ciąg "Empirowego pasjansa" Łysiaka: "Kule armatnie zmieniały ten żywy mur [czworoboki Gwardii] w stos trupów, ale kohorty wojsk Brytyjskich odbijały się tak zmasakrowane, że wkrótce czworobok stanął, otoczony wałem zabitych i rannych" Gdy Anglicy zaproponowali poddanie z głębi krwawiącego czworoboku Gwardii Cambronne krzyknął: "MERDE!" W odpowiedzi:"...wszystkie spiżowe paszcze rzygnęły po raz ostatni straszliwym ogniem,(...)gdy dym się rozwiał-nie było już nic; Gwardia nie żyła.(...)Po bitwie z piramidy gwardyjskich ciał wyciągnięto tylko kilka dających oznaki życia ciał, ale honor Francji był uratowany" Zatem jak napisano w powyższym artykule "I był to już prawdziwy (NIE ODWRÓT i) koniec Gwardii Cesarskiej. Historia opisana przez Panią Agatę Miszczak nie miała miejsca. Powtarzam zatem, Gwardia NIE dokonała odwrotu, Gwardia NIE uciekła, GWARDIA ZGINĘŁA pod Waterloo. Nie tak jak zostało napisane w powyższym artykule. Wszystkich zainteresowanych losem Cambronne’a (i epoką napoleońską) odsyłam do dzieł Waldemara Łysiaka ("Empirowy pasjans" "Napoleoniada" i wielu innych). Pozdrawiam Szwoleżer.