Przysłowia mongolskie - część 2

Zobacz przysłowia mongolskie - część 1

Pies, który biega zawsze znajdzie dla siebie kość.

Komu przysługuje urlop macierzyński?

Konia zmęczy wzniesienie, człowieka zmęczy gniew.

Stawia straszydło po przyjściu wilka.

Rano potrzebne cugle, a wieczorem bat.

Nawet głupi mężczyzna uważa się za coś lepszego od żony.

Lepiej złamać sobie kość niźli zepsuć dobre imię.

Ubranie musi mieć kołnierz, człowiek – zwierzchnika.

Dzieci człowieka będą chodzić, dzieci ptaka będą śpiewać.

Dobremu koniowi wystarczy jedno uderzenie batem, dobremu człowiekowi – jedno słowo.

Brzydki zapach złej sławy trwa dziesięć tysięcy lat.

Łagodnego bożka i psy liżą.

Złej sławy nie można zeskrobać, dobrej – przynęcić.

Kto żyje w niezgodzie z psami, chodzi z obszarpaną połą. Kto żyje w niezgodzie z księciem, chodzi z obszarpanym grzbietem.

Nie skarż się ziemi, bo jest głucha. Nie skarż się niebu, bo jest wysoko.

Nie godzi się rzucać nożem na wesz.

Nie godzi się człowiekowi bez spodni śmiać się z tego, u którego przetarła się na kolanie niewielka dziurka.

Jeśliby jaru nie rozmyło, byłby górą. Jeśliby się człowiek nie mylił, byłby doskonałością.

Głupiec opowiada o tym co zjadł, mądry o tym co widział.

Przy złocie i mosiądz błyszczy.

Jeśli upadniesz siedem razy, podnieś się osiem razy.

Jeżeli powiedziałeś: tak!, nie wzdychaj później: ach!

Dopóki topór nie spadnie, bydło jest spokojne.

Zobacz przysłowia mongolskie - część 3

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)