Kawały o zwierzatkach - część 10

Biegnie łoś przez łąkę. Nagle przed nim pojawia się mur, więc go przeskakuje, ale tak nieszczęśliwie, że zahacza klejnotami o przeszkodę. Po paru minutach spotyka krowę. Ta przedstawia się:- Jestem krowa z dużymi cyckami.A łoś: - A ja jestem łoś z dużymi.... po prostu łoś..

Kawały o zwierzatkach - część 10

Zobacz : Dowcipy o zwierzątkach - część 9

  • Do pracy przy hodowli zwierząt zgłasza się nowy pracownik. Dyrektor hodowli pyta go co potrafi.
    - Rozumiem mowę zwierząt.
    - Tak? No to chodźmy do krówek, zobaczymy co pan potrafi.
    Wchodzą, a tu krasula „muuuu”
    - I co ona powiedziała?
    - Że daje dziesięć litrów mleka, a wy wpisujecie tylko pięć.
    - No, rzeczywiście tak jest, no ale chodźmy do świnek.
    Wchodzą do świnek, a jedna z nich: „chrum chrum”.
    - A ta co mówi?
    - Że daje sześć prosiąt, a wy wpisujecie trzy.
    - No rzeczywiście, no to chodźmy jeszcze do baranów.
    W drodze mijają kozę, a ta „meee”...
    - Pan jej nie słucha, to było dawno i byłem pijany...
        
  • Idą sobie trzy konie po moście, nagle jeden z nich mówi:
    - Chodźcie skoczymy i się zabijemy.
    A konie: - Czemu nie?
    Pierwszy koń skoczył i się zabił, drugi koń skoczył i się zabił, trzeci koń skoczył i się nie zabił...
        
  • Leci wróbel bez głowy i myśli:
    - Po co mi prawo jazdy na lodówkę, jak i tak pływać nie umiem...
       
  • - Co to jest małe niebieskie i zżera kamienie?
    - Mały niebieski pożeracz kamieni.
       
  • Na polanie pasły się krowy. Nagle zobaczyły stado kowadeł. Jedno z nich pyta: - Którędy do San Francisco ?.
    Pierwsza krowa mówi:
    - W lewo.
    Po chwili patrzą, a tu jeszcze jedno stado kowadeł i jedno z nich pyta:
    - Którędy do San Francisco.
    Druga krowa mówi: - W prawo.
    A trzecia mówi: - Czemu w prawo? W lewo!
    Na to druga: - A po co tyle kowadeł w San Francisco?
        
  • Idzie zając i spotyka krowę.
    Krowa do zająca:
    - Taki mały i pali papierosy.
    A zając: - Taka duża a chodzi bez stanika.
         
  • W pewnym mieście grasował smok. Mieszkańcy nie mogli wytrzymać, więc poprosili o pomoc do jednego rycerza. - Rycerzu pomóż nam, smok gwałci dziewice, zabija mężczyzn, pożera dzieci i kobiety.
    A rycerz na to: - Dajcie mi miesiąc na ułożenie planu.
    Mieszkańcy na to - Człowieku, za miesiąc to smok nas tu wszystkich wytłucze.
    I poszli do drugiego rycerza. Sytuacja powtórzyła się, więc mieszkańcy poszli do trzeciego rycerza. Przedstawili sprawę a rycerz cap za miecz, zakłada zbroję, objucza konia i już jest gotowy do drogi. Pytają więc:
    - Jak to dwóch rycerzy chciało się zastanowić przez miesiąc, a ty tak od razu?! A na to rycerz: - Tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba spier.....!
Sałatka świąteczna z ziemniakami, brokułami i łososiem - Kasia gotuje z Polki.pl
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)