Kawały o studentach - część 5

Trzech studentów zabalowało i nie zdążyli na egzamin. Tłumacząc się profesorowi opowiedzieli bajeczkę, że gdy jechali na egzamin złapali gumę. Profesor zgodził się zaliczyć im przedmiot, jeżeli odpowiedzą na dwa pytania i zdobędą 100 punktów za odpowiedź. Pytanie pierwsze za 5 pkt: - Ile jest 2x2? Pytanie drugie za 95 punktów: - Które koło zmieniali w samochodzie?Zobacz też : Dowcipy o studentach - część 6

Kawały o studentach - część 5

Zobacz : dowcipy o studentach - część 4

  • Po roku studiów przyjeżdża do domu studentka i od progu woła:
    - Mamo, mam chłopaka!
    - Świetnie córeczko, a gdzie studiuje?
    - Ależ mamo, on ma dopiero dwa miesiące.
       
  • Profesor biologii do studentów:
    - Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu. Zaczyna szukać w teczce i po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasą.
    - A wydawało mi się, że śniadanie już jadłem.
       
  • Studentka pyta profesora:
    - Panie profesorze, dlaczego transformator buczy?
    - Jakby pani miała pięćdziesiąt okresów na sekundę, to też by pani buczała.
       
  • W przepełnionym tramwaju siedzi blady student. Wsiada staruszka i student ustępuje jej miejsca. Staruszka siada, ale zaniepokojona przygląda się studentowi i mówi:
    - Przepraszam młody człowieku. To bardzo ładnie, że ustąpił mi Pan miejsca, ale wygląda Pan tak blado. Niech lepiej Pan usiądzie, a ja postoję.
    - Ależ nie, niech Pani siedzi. Nic mi nie jest. Całą noc się uczyłem, bo mam średnią 4,6 i chcę ją utrzymać.
    - No to może da mi Pan, chociaż ten płaszcz do potrzymania?
    - Nie mogę, bo to nie jest płaszcz, tylko kolega. On ma średnią 5.0...
       
  • Rozmawiają dwie studentki:
    - Którego wolisz: Pawła, czy Karola?
    - A który przyszedł?
       
  • - Co to za ptak - pyta profesor wskazując na klatkę, która przykryta jest tak, że widać tylko nogi ptaka.
    - Nie wiem - mówi student.
    - Jak się Pan nazywa - pyta profesor.
    Student podciąga nogawki: - Niech Pan profesor sam zgadnie.
       
  • Na egzaminie procesor pyta studenta:
    - Z czego się pan uczył?
    - Słuchałem wykładów pana profesora.
    - To Pan nic nie umie...
        
  • Na egzaminie profesor zdenerwował się na studenta, który nic nie umie. W końcu pyta: - Czym według Pana jest egzamin?
    Student: - To rozmowa dwóch uczonych.
    - A jak jeden z uczonych jest głupi?
    - To drugi bierze indeks i idzie do domu.
       
  • Na dzień przed egzaminem kilku studentów zabalowało. Następnego dnia, na salę egzaminacyjną wchodzi dwóch studentów, którzy ledwo trzymają się na nogach i bełkotliwym głosem pytają:
    - Panie profesorze, czy będzie Pan egzaminował pijanego?
    - Nie mogę.
    - Ale Panie profesorze, my bardzo Pana prosimy...
    - No dobrze...
    Na to studenci odwracają się do drzwi i krzyczą:
    - Chłopaki! Wnieście Krzycha.
          
  • Egzamin z filozofii. Profesor mówi do studenta:
    - Proszę obejść stół dookoła. Student wykonuje polecenie.
    Profesor:
    - Proszę indeks, dwója!
    I sytuacja się powtarza, aż przychodzi kolejny:
    - Proszę obejść stół dookoła.
    - A w którą stronę?
    Profesor: - Zdał Pan.
       
  • Na egzaminie:
    - Leje Pan wodę.
    - Panie profesorze, cóż zrobić, skoro temat jak rzeka...
       
  • Student zdaje egzamin i nic nie umie. Profesor pyta:
    - Czy wie Pan, kto to jest student?
    - No nie...
    - To jest takie gówno pływające po jeziorze, które za wszelką cenę próbuje dotrzeć do wyspy zwanej magister.
    - A czy Pan profesor wie, kto to jest profesor?
    - No nie...
    - To jest takie gówno, które z trudem dopłynęło do wyspy zwanej magister. Jakimś cudem pokonało drogę do wyspy zwanej profesor, a teraz robi fale, żeby inne gówna nie mogły dopłynąć.
      
  • W czasie egzaminu student prosi o otwarcie okna. Na to profesor:
    - Okno można otworzyć, orłów tu nie ma, nie wyfruną.
    Po egzaminie, gdy już wszyscy wychodzili, odzywa się student:
    - Pan profesor też drzwiami?
        
  • Umarł student i poszedł do piekła. Wita go diabeł i pytał, jakie piekło wybiera: normalne czy studenckie? Student wybrał normalne, a tam: imprezy do rana, panienki, alkohol. No, ale rano przychodzi diabeł i wbija każdemu gwóźdź w tyłek. Student, więc postanowił zmienić piekło na studenckie. A tam również imprezy, panienki, alkohol, ale nie ma diabła, który codziennie przychodzi z gwoździami. Mija kilka miesięcy, aż któregoś dnia przychodzi diabeł z koszem gwoździ i mówi: sesja!
        
  • - Panie profesorze, proszę mnie dzisiaj nie pytać. Jestem nieprzygotowany i nic nie umiem. Przyjdę we wrześniu, dobrze?
    - Ale chociaż spróbuj - odpowiada profesor.
    - Ale ja jestem naprawdę nieprzygotowany...
    - Ale co ci szkodzi spróbować?
    - Nic nie umiem...
    - Ale mimo wszystko chciałbym, żebyś spróbował - denerwuje się profesor.
    - Nie dziękuję przyjdę we wrześniu- odpowiada student.
    Po czym wychodzi z gabinetu. Profesor za nim. Student widząc to zaczyna uciekać, a za nim profesor. W końcu go dopada, zaciąga do gabinetu, sadza na krześle i mówi: - Ja tu rządzę!
       
  • Na egzaminie z biologii profesor pyta studenta i studentkę:
    - Czy członek męski ma kość?
    Student: - Nie ma.
    Studentka: - Ma.
    Profesor: - Pan zdał, a pani się zdawało.
  • Zobacz też : Dowcipy o studentach - część 6

O czym świadczą białe plamki na paznokciach?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)