Kawały o studentach - część 2

W parku, na ławce leży książka. Widzi ją student prawa. Zaczyna czytać:- Żadnych opisów morderstw, popełnianych przestępstw. To nie dla mnie.Widzi ją student matematyki: - Żadnych wzorów, zadań algebraicznych. To nie dla mnie.Podnosi ją student medycyny: - O! „Pan Tadeusz”. Nie wiem, co to jest, ale mogę nauczyć się na pamięć.

Kawały o studentach - część 2

Zobacz : dowcipy o studentach - część 1

  • Po co jest sesja?
    Po to, żeby punkty ksero nie zbankrutowały
      
  • Po co są wykłady?
    Żeby profesorowie ugruntowali swoją wiedzę.
         
  • Profesor do studentów:
    - Za moich czasów nieobecność na zajęciach usprawiedliwiona była w dwóch przypadkach:, kiedy umarł ktoś bliski, a po drugie: chorobą udokumentowaną zwolnieniem lekarskim.
    A studentka: - Panie profesorze, a jeżeli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?
    - W twoim wypadku, możesz pisać drugą ręką.
       
  • Studenckie małżeństwo. Student przychodzi z wykładów, patrzy, a żona leży na kaloryferze. - Kochanie, co ty robisz?
    - Kolację ci podgrzewam!
       
  • Siedzi dwóch studentów psychologii na korytarzu. Widzą, nadchodzi asystent i dźwiga stertę książek. Nagle wywrócił się. Jeden ze studentów podrywa się, aby mu pomóc. Na to drugi: - Daj spokój, to pewnie znowu jakiś eksperyment.
       
  • Dlaczego dzieci studentów są takie nerwowe?
    Bo przez pierwsze trzy miesiące zarodek zastanawia się czy mama zrobi skrobankę czy nie?
    Przez kolejne trzy miesiące zastanawia się czy tata się ożeni z mamą czy nie?
    A przez ostatnie trzy miesiące zastanawia się jak będziemy żyć we trójkę mając tylko 2 stypendia?
       
  • Na wykładzie z zoologii:
    - Byk może mieć do 50 stosunków dziennie....
    Z pierwszych rzędów unosi się ręka:
    - Czy mógłby Pan profesor powtórzyć tak, by ostatnie rzędy słyszały?
    Profesor powtarza. Z ostatnich rzędów podnosi się ręka:
    - Panie profesorze, a te 50 razy to z jedną krową czy z wieloma?
    - Oczywiście, że z wieloma!
    Z ostatnich rzędów podnosi się ręka:
    - Czy mógłby Pan profesor powtórzyć tak, by pierwsze rzędy zrozumiały?
      
  • - Masz jakieś wieści z domu?
    - Niestety. Ani złotówki.
      
  • – Czemu jesteś taki smutny?
    – Napisałem do rodziców list, żeby mi przysłali pieniądze na lampkę nocną, abym mógł się wieczorami uczyć.
    – I co, nie przysłali?
    – Przysłali lampkę...
       
  • Student skarży się właścicielowi, że w wynajmowanym pokoju są myszy.
    - To niemożliwe...
    - Proszę się przekonać na własne oczy – i sypie na środek pokoju okruszki. Wybiega jedna myszka, druga, trzecia, rybka, czwarta myszka. Właściciel patrzy zdumiony: - A jakim cudem rybka?
    - Sprawę myszy mamy ustaloną. Przejdźmy teraz do wilgoci...
       
  • - Jak mam napisać rodzicom, że znów oblałem egzaminy?
    - Napisz - „Już po egzaminach, u mnie nic nowego”.'
       
  • Pytają się profesora” Ile Pan potrzebuje czasu, aby nauczyć się chińskiego?
    - No tak, aby dość dobrze się nim posługiwać to 7 lat.
    - A Pan, Panie doktorze, a ile potrzebuje czasu, aby nauczyć się chińskiego?
    - Sądzę, że w ciągu 5 lat to bym się nauczył.
    W końcu przychodzi kolej na studenta:
    - Ile potrzebujesz czasu, aby nauczyć się chińskiego?
    - A na kiedy trzeba??
       
  • Rozmawiają studenci Akademii Muzycznej na temat pracy dyplomowej:
    - Może przepisz ostatnie dzieło naszego profesora od końca i będziesz miał pracę.
    Po kilku dniach: - Przepisałeś?
    - Tak. Wyszła piąta symfonia Beethovena.
       
  • - Co powinien wiedzieć student?
    - Wszystko.
    - Co powinien wiedzieć asystent?
    - Prawie to wszystko, co student.
    - A adiunkt?
    - W jakiej książce jest to, co powinien wiedzieć student.
    - A docent?
    - Gdzie jest ta książka?
    - A co powinien wiedzieć profesor?
    - Gdzie jest docent...

Zobacz : dowcipy o studentach - część 3

Ciasto Rafaello bez pieczenia - Kasia gotuje z Polki.pl
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)