Kawały o pracy - część 2

Rozmowa szefa z pracownikiem.- Wolno Pan pracuje, wolno je śniadanie, wolno wykonuje polecenia. A co Pan robi szybko?- Szybko, to ja się męczę...

Zobacz : dowcipy o pracy - część 1

  • Z pamiętnika urzędnika:
    Życie to ciągła walka: Do obiadu z głodem, a po obiedzie ze snem...
       
  • - Józek, dlaczego szef jest na ciebie zły od tygodnia?
    - Tydzień temu była impreza zakładowa i szef wzniósł toast „niech żyją pracownicy”, a ja zapytałem „a z czego?”
       
  • Wchodzi sekretarka do gabinetu szefa.
    - Mam dla Pana złą wiadomość.
    - Dlaczego zawsze masz dla mnie złe wiadomości? Nie mogłabyś przynajmniej raz powiedzieć mi czegoś dobrego?
    - No dobrze. Niech będzie, że to dobra wiadomość. Nie jest pan bezpłodny...
      
  • - Panie majster, która godzina?
    - A wiesz, że ja bym się też napił.
       
  • Do pośrednictwa pracy przychodzi facet:
    - Zajdzie się jakaś praca dla mego syna?
    - A co syn umie i jakie ma wykształcenie?
    - Nic i ma żadnego wykształcenia.
    - No to mam dla syna pracę murarza. 1500 zł za miesiąc.
    - A coś innego? Bo za dużo by mu zostało na wódkę...
    - To może pomocnik pomocnika murarza. 800 zł za miesiąc...
    Ojciec myśli i mówi: - Nie, jeszcze za dużo.
    Na to pośrednik wstaje, i podniesionym głosem mówi:
    - Proszę Pana, żeby zarabiać 500 zł, to trzeba studia skończyć!   
         
  • Firma chce zatrudnić nowego dyrektora finansowego. Z pośród wielu kandydatów wybrano: matematyka, filozofa, ekonomistę i prawnika. Pierwszy na rozmowę kwalifikacyjną do prezesa wchodzi ekonomista:
    - Mam jedno pytanie. Ile jest dwa plus dwa - pyta prezes.
    - Jeśli spojrzymy na to pod kątem matematyki to cztery, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę zasadę zysków korporacyjnych...
    - Dziękuję, skontaktujemy się z panem.
    Wchodzi filozof:
    - Ile jest dwa plus dwa - pyta znowu prezes.
    - Trzeba byłoby zastanowić się nad symboliką liczby dwa....
    - Dziękujemy Panu.
    Wchodzi matematyk i słyszy to samo pytanie.
    - Cztery - odpowiada bez zastanowienia.
    Ostatni wchodzi prawnik. Słyszy pytanie, powoli wstaje, podchodzi do okna, zaciąga żaluzje, zamyka drzwi na klucz. wraca na swoje miejsce i ściszonym głosem pyta: - A ile ma być?
     
  • Jedzie mercedes. Zatrzymuje się na skrzyżowaniu na światłach obok kościoła, a pod kościołem stoi sobie żebrak. Kierowca mercedesa pyta:
    - Rysiu, to ty?
    - Józek - pyta żebrak.
    - Rysiek, kopę lat, wsiadaj, co będziesz tak na deszczu stał, podrzucę cię.
    Jadą, a po chwili Rysiu mówi:
    - Widzę, że nieźle ci się powodzi.
    - Nie, coś ty! Interesy nie idą. Zbankrutowały dwie moje firmy, rozwodzę się, córka nie chce się uczyć...No, ale co tam u ciebie?
    - Trzy dni nic nie jadłem...
    - No, co ty Rysiu... tak nie można. Zmuś się...zmuś...

Źródło: Wydawnictwo Printex

Jak pomóc piersiom wrócić do formy po ciąży i karmieniu piersią?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)