Kawały o pracy - część 1

- Panie majster, Kowalski spadł z rusztowania!- To powiedzcie mu, żeby już nie wchodził na górę, bo zaraz fajrant...- Ale on chyba wie, bo przelatywał koło zegara...

  • - Panie majster, znajdzie się tu dla mnie robota?
    - A co możecie robić?
    - Mogę kopać...
    - A co jeszcze?
    - Mogę nie kopać...
       
  • - A ty, czemu dzisiaj nic nie robisz? - pyta murarz pomocnika.
    - Ręce mi drżą po wczorajszym...
    - To przesiewaj piasek.
       
  • Szef wchodzi do pokoju i wrzeszczy:
    - Ile razy mówiłem, żeby nie palić w czasie pracy?!
    Na co jeden z pracowników, plując na podłogę mówi:
    - A kto tu pracuje?
       
  • Dyrektor do sekretarki:
    - Zwalniam Panią!
    A sekretarka: - Ja z dwoma fakultetami i wąską specjalizacją znajdę wszędzie pracę, a Pan z tym małym interesem nigdzie.
       
  • Idzie sobie prezes banku przez ulicę, a tu stoi żebrak:
    - Dzień dobry, Panie prezesie.
    - Dzień dobry, Pan mnie zna?
    - Tak, pracowałem kiedyś w Pana banku, ale mnie Pan zwolnił.
    Prezes idzie dalej, widzi kolejnego żebraka.
    - Dzień dobry, Panie prezesie.
    - Pan też mnie zna?
    - Tak, pracowałem kiedyś u Pana, ale mnie Pan zwolnił.
    Idzie prezes dalej, widzi kolejnego żebraka szperającego w śmietniku.
    - Dzień dobry, Panie prezesie.
    - Pana też zwolniłem?
    - Nie, ja jeszcze u Pana pracuję, tylko mam teraz przerwę na lunch...
       
  • Grupa kanibali została zatrudniona w potężnej firmie, pod warunkiem, że nie będą dotykali, ani nie jedli swoich kolegów.
    Po trzech tygodniach odwiedza ich menadżer i mówi:
    - Jestem bardzo zadowolony z waszej pracy. Ale mamy problem, zginęła gdzieś sprzątaczka. Czy to nie wasza sprawka?
    - Nie, nie, nigdy w życiu - zaprzeczyli kanibale.
    Gdy menadżer wyszedł szef kanibali pyta:
    - Co za idiota zjadł sprzątaczkę?
    - To ja - przyznał jeden z kanibali.
    - Czy ty zwariowałeś?! Przez trzy tygodnie zjadamy dyrektorów, kierowników i innych vipów i jakoś nikt tego nie zauważa. Jak można być tak głupim i zjeść pracującą osobę?!
       
  • Do firmy przyszedł hydraulik naprawić WC. Wchodzi do sekretariatu i pyta:
    - No to gdzie jest ten sracz?
    Sekretarka nieśmiało odpowiada: - Szef jest właśnie na obiedzie.
    - Ale Pani mnie źle zrozumiała. Mam na myśli te dwa zera...
    - Zastępcy mają naradę...
    - Ale Pani złota, ja się pytam, gdzie tu się gówno robi?
    - Aha... rachunkowość jest piętro wyżej...
       
  • Dwóch znajomych:
    - Gdzie pracujesz?
    - Nigdzie.
    - A co robisz?
    - Nic.
    - No to masz fajnie.
    - Tak, ale konkurencja ogromna...
       
  • - Słyszałeś? Nasz szef zmarł...
    - Tak. Cały czas się jednak zastanawiam, kto jeszcze...
    - Jak to, kto jeszcze?
    - No, bo, w nekrologu jest napisane: „wraz z nim odszedł jeden z naszych najlepszych pracowników”.

Zobacz: Dowcipy o pracy - część 2

Źródło: Wydawnictwo Printex

Jak pomóc piersiom wrócić do formy po ciąży i karmieniu piersią?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)