Kawały o lekarzach - część 5

Psychiatra pyta pacjenta:- No więc kim Pan jest?- Napoleonem! - A kto Panu o tym powiedział - pyta lekarz.- Bóg!Nagle odzywa się facet obok:- Ja mu tego nie powiedziałem.

Zobacz : dowcipy o lekarzach - część 4

  • Ordynator oprowadza młodego psychiatrę po oddziale:
    - Tutaj jest sala Napoleonów, a tutaj mechaników samochodowych.
    - A gdzie oni są? Nikogo nie widzę.
    - Leżą pod łóżkami i naprawiają.
    - Dlaczego wypisujesz do domu tego pacjenta spod jedynki - pyta psychiatra kolegę.
    - Bo, on już jest wyleczony. Wczoraj wyciągnął z basenu innego pacjenta, który się topił.
    - Tak, ale potem go powiesił żeby wysechł.
      
  • Do gabinetu psychiatry wchodzi mężczyzna z żoną, skarżąc się na jej apatię. Lekarz porozmawiał z pacjentką, potem ją objął, pogłaskał i kilka razy pocałował. Wreszcie zwraca się do męża:
    - Te zabiegi są potrzebne pańskiej żonie. Powinny być stosowane przynajmniej, co drugi dzień. No, powiedzmy we wtorki, czwartki i soboty.
    - Dobrze, we wtorki i czwartki mogę przyprowadzać do Pana żonę, ale sobota wykluczona. Gram z kolegami w karty.
      
  • Psychiatra do pacjenta:
    - Po pierwsze: wizyta u mnie kosztuje dwa tysiące...
    - Wiem - odpowiada pacjent.
    - Po drugie: za tę cenę może mi Pan postawić tylko dwa pytania.
    - Dwa tysiące za dwa pytania? To przesada....
    - Być może. A jakie jest Pańskie drugie pytanie?
      
  • Psychiatra odbiera telefon.
    - Niech Pan powie, czy to normalne: od kilku miesięcy jeden facet trąbi o szóstej rano w trąbkę i budzi ponad setkę ludzi. Czy można coś z tym zrobić?
    - Oczywiście, zaraz przyjadę. Proszę podać adres.
    - Koszary, jednostka wojskowa...
       
  • Przychodzi facet do szpitala psychiatrycznego, patrzy, a tam wszyscy z kierownicami biegają. Idzie do ordynatora i pyta:
    - Dlaczego tu wszyscy z kierownicami latają?
    A ordynator wyjmuje z szuflady kierownicę i mówi:
    - Zaraz pojedziemy sprawdzić.
      
  • W szpitalu psychiatrycznym:
    - Panie doktorze, co ten pacjent robi na tej drabinie?
    - Udaje żarówkę.
    - No to niech stamtąd zejdzie.
    - Ale wtedy będzie ciemno.
       
  • Przychodzi facet do psychoanalityka:
    - Panie doktorze każdej nocy śni mi się okrutny smok. Co mam robić?
    - Pana choroba jest straszna. Mogę się podjąć jej wyleczenia. Potrwa to rok, będzie kosztowało 10 tys. zł., ale niestety nie mogę dać panu gwarancji wyleczenia...
    A pacjent: - Tyle szmalu? To ja wracam do domu i spróbuję się zaprzyjaźnić z tym smokiem...
       
  • Przychodzi facet do psychiatry, czołgając się po podłodze.
    - Co Pan jest? Jaszczurka czy wąż?
    - Mam lęk wysokości.
      
  • Psychiatra do pacjenta:
    - Jest Pan zdrów.
    - Szkoda! Przez cały rok byłem Napoleonem, a teraz znów jestem nikim...
      
  • W środku nocy jakiś facet dobija się do drzwi szpitala psychiatrycznego:
    - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej!
    - Teraz? W środku nocy? Chyba jest Pan bardzo niezdecydowanym człowiekiem...
    - I tak, i nie Panie doktorze...

Zobacz : dowcipy o lekarzach - część 6

Długie weekendy 2017! Zobacz, kiedy zaplanować urlop!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)