Kawały o lekarzach - część 11

Przy łóżku pacjenta spotyka się dwóch lekarzy: - To wygląda na tyfus plamisty - mówi pierwszy.- Nie, to na pewno cholera - mówi drugi.- Wiesz, co? Chodźmy na kawę. Sekcja zwłok wykaże, który z nas miał rację...

Kawały o lekarzach - część 11

Zobacz : dowcipy o lekarzach - część 10

  • Szpital odwiedza delegacja Ministerstwa Zdrowia. W jednej z sal minister pyta pacjenta:
    - Co Panu dolega?
    - Hemoroidy.
    - A jakie leczenie?
    - Pędzlowanie.
    Identyczne pytania zadaje pozostałym pacjentom, za każdym razem uzyskując tę samą odpowiedź. Na ostatnim łóżku leży pacjent z zawiniętą szyją.
    - A Panu, co dolega?
    - Mam owrzodzenie gardła.
    - Jakie leczenie?
    - Pędzlowanie.
    Minister zwraca się do wszystkich:
    - Czy leczenie wam pomaga?
    - Tak - odpowiadają chorzy.
    - A czy macie jakieś życzenia? Wszyscy milczą, tylko ten z chorym gardłem podnosi rękę: - Ja chciałbym prosić, żeby pędzlowanie zaczynać ode mnie...
       
  • Pielęgniarka wchodzi do gabinetu lekarskiego i mówi:
    - Dzwoni żona Kowalskiego, którego dziś odwieźliśmy do domu. Po zdjęciu bandaży z głowy okazało się, że to nie jej mąż.
    - Jest bardzo zdenerwowana?
    - Przeciwnie, bardzo nam dziękuje.
       
  • Wchodzi lekarz po obchodzie do gabinetu i mówi do kolegów:
    - Uśmiejecie się jak, wam powiem, kto umarł...
      
  • Po sali operacyjnej chodzi chirurg. Co chwilę nerwowo zerka to na zegarek, to na stół operacyjny. W końcu nie wytrzymuje i mówi:
    - Trudno siostro, zaczynamy bez niego.
       
  • Kowalski skarży się lekarzowi:
    - Panie doktorze, nie minął miesiąc od naszego ślubu, a ja ogłuchłem na prawe ucho.
    - Na prawe? Czy pańska żona jest leworęczna?
      
  • Chirurg w niewielkim szpitalu telefonuje do miejscowego sklepu motoryzacyjnego.
    - Ile sprzedaliście dziś motocykli?
    - Cztery.
    - To nie mogę jeszcze pójść do domu, bo przywieźli dopiero trzech...
       
  • Do pracowni radiologicznej w szpitalu zagląda śmierć:
    - Czy są dla mnie jakieś slajdy?
       
  • Okulista po badaniu pacjenta:
    - No, tak. Jednego tylko nie rozumiem.
    - Czego - pyta pacjent.
    - W jaki sposób Pan tu w ogóle trafił.
       
  • Do młodego lekarza dzwoni telefon. Dzwoni jego kolega, który zaprasza go na partyjkę brydża. Lekarz do małżonki: - Kochanie mam nagłe wezwanie. Muszę jechać do szpitala.
    - Czy to coś poważnego?
    - Tak, tam już jest trzech innych lekarzy.
      
  • Przed operacją lekarz do pacjenta:
    - Proszę się nie bać, ja już to robiłem 100 razy. W końcu musi się udać...
      
  • - Pani Zosiu, proszę mi powiedzieć, dlaczego ci dwaj faceci chodzą zawsze razem - mówi pacjent do pielęgniarki.
    - Ach, to są lekarze bardzo wąskiej specjalizacji: ten wysoki umie zrobić lewatywę, a ten mały wie gdzie jest odbytnica.
      
  • Budzi się pacjent po operacji. Zdziwił się, jak bardzo postarzała się twarz chirurga.
    - Chyba musiałem być długo nieprzytomny? Panu doktorowi zdążyła przez ten czas wyrosnąć długa, siwa broda...
    - Ja nie jestem lekarzem. Ja jestem Św. Piotr...

Zobacz : dowcipy o lekarzach - część 12

O czym świadczą białe plamki na paznokciach?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)