Kawały o bacy - część 7

Wraca gaździna pociągiem z jarmarku i pyta siedzącego z nią w przedziale pasażera:- Panocku w Zimnej Wodzie staje?- Mnie nie!

Zobacz : dowcipy o bacy - część 6

  • Siedzi baca przed chałupą i pierze w misce kota.
    - Baco, co robicie – pyta się turysta
    - Ano kota piere.
    - Ale baco, kotów się nie pierze!
    - Piere się piere.
    Po kilku godzinach turysta wraca i widzie zdechłego kota.
    - A mówiłem, że kotów się nie pierze?
    - Piere się, ino nie wyzyma.
     
  • Siedzi baca na drzewie i śpiewa. Przechodzi turysta.
    - Baco, spadniecie, na drzewie się nie śpiewa.
    - Ni spadne.
    Za godzinę wraca turysta, patrzy, a pod drzewem leży baca.
    - A mówiłem wam, baco - nie śpiewa się na drzewie.
    - Śpiwo się, śpiwo, ino się nie tańcy.
     
  • Przyjechał turysta z turystką w góry. Nocują u bacy. Rano baca pyta:
    - Czy wy w nocy przy zapalonym świetle?
    - Baco, przy świetle to dopiero przyjemność!
    Na drugi dzień turysta pyta bacę:
    - No i jak, lepiej przy świetle?
    - Lepiej, lepiej, a i ile dzieci miały uciechy!
     
  • - Staszek, twój konicek kurzy fajkę?
    - Nie.
    - No, to ci się stajnia pali.
     
  • Przyjechał baca do Ameryki i okradł bank. Siada w rowie przydrożnym, wyciąga z worka pieniądze i zaczyna liczyć. Nagle zjawia się przy nim amerykański policjant i mówi:
    - Police!
    Na to baca:
    - Dziękuję, panocku, sam se police.
     
  •  Baco wy się tak na wszystkim znacie, to powiedźcie ile jest prawd?
    - Piyrso prawda to świynta prowda, drugo tyż prowda, a trzecio gówno prowda.
     
  •  Wraca gaździna pociągiem z jarmarku i pyta siedzącego z nią w przedziale pasażera:
    - Panocku w Zimnej Wodzie staje?
    - Mnie nie!
     
  • Na ostry dyżur przywożą ciężko pobitego górala, a ten zwija się na noszach ze śmiechu. Lekarz pyta:
    - I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite?
    - Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni!
     
  • Jedzie baca z gaździną furmanką. Nagle rozszalała się burza i 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, podnosi palec do góry i mówi: - Noo...
    Jadą dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi:
    - Noo...
    Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę jadącą na furmance, a gazda zadowolony:
    - No!
     
  •    Idzie baca do sklepu mięsnego i pyta:
    - Cy jest kiełbasa?
    - Jest. Beskidzka.
    - Bez cego?
     
  •   Siedzi góral na szczycie Rys i krzyczy:
    - Hej!... Morze, nasze morze...

Zobacz : dowcipy o bacy - część 8

Jak pomóc piersiom wrócić do formy po ciąży i karmieniu piersią?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)