Jak to jest być winiarzem?

Każdemu z miłośników wina marzy się czasem poprowadzenie własnej winnicy. Ponieważ nie zawsze jest to możliwe w rzeczywistości, powinno cieszyć, że powstała gra komputerowa WINE TYCOON imitująca prowadzenie winnicy.

Niestety, gra może tylko zniechęcić do tego ciężkiego biznesu. Ma niemal same minusy, zarówno w kwestiach merytorycznych jak i ogromne braki warsztatowe.

Zacznijmy od scenariusza

Jak zwykle, w tego typu zabawach, możemy wybrać grę jednorazową bądź tryb kariery. Rozgrywka przebiega w głównych regionach Francji. Niestety tylko Francji. Zaczynamy od upraw w najłatwiejszej Alzacji, później pracujemy w Jurze, Burgundii itd. Zadania jakie stawiają przed nami twórcy gry są tak banalnie proste, że aż nudne. Ot zrobić i sprzedać ileś butelek konkretnego wina. Funkcja czasu jest tu stosowana bardzo niekonsekwetnie. Można na przykład przetrzymywać przez kilka lat sfermentowany sok zanim zdecydujemy się jakie wino z niego powstanie. Niestety nie mamy żadnego wpływu na to, w jakich proporcjach użyjemy konkretnych odmian.

Nie odczuwamy również w najmniejszym stopniu ingerencji z zewnątrz. Aż się prosi dodać jakieś ciekawe zdarzenia z życia winnicy.

Jak pomóc piersiom wrócić do formy po ciąży i karmieniu piersią?

Dajmy na to pożar zabudowań, kradzież winogron, strajk pracowników albo uczestnictwo w lokalnym konkursie.

Pogoda niestety również nie wpływa na jakość winogron. Jedyną trudnością jest zapanowanie nad finansami. Ale tego też uczymy się momentalnie, zero dreszczyku. Gra jest tak pomyślana, że gdy postawimy odpowiednie zabudowania i zasadzimy właściwe krzewy, to nie bardzo mamy co robić. Naszym głównym zajęciem jest stosowanie pestycydów i herbicydów, im więcej tym lepiej. Raczej nie brano pod uwagę konsultantów - biodynamików.

Przejdźmy do oprawy gry

Muzyka i dźwięki są bardzo miłe dla ucha przez pierwsze pięć minut. Potem obowiązkowo do wyłączenia. Grafika wyjęta z lat 90-tych, wierzyć się nie chce, że WINE TYCOON miała premierę rok temu. Wyjątkowo niewygodny interfejs. Kursor w kształcie korkociągu przestaje się podobać gdy nie możemy poprawnie najechać na wybraną pozycję. Przykro mi, że "grywalność" jest praktycznie zerowa. Po przejściu wszystkich poziomów nie chce się do nich wracać.

Polecamy: Czym jest system solera?

Piszę to wszystko odpowiednio wcześniej przed Gwiazdką. Jeśli Mikołaj będzie Was podpytywał co chcecie znaleźć pod Choinką nie wspominajcie o tej grze. Nadaje się tylko dla niegrzecznych zamiast rózgi.

Czytaj także: Białe, czerwone, a może zielone?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)