POLECAMY

Przeżyłam To Wczoraj:(((

napisał/a: sabcia189, 2008-07-04 14:49
Gdy dowiedziałam się,że jestem w ciąży-byliśmy z mężem najszczęśliwszymi ludźmi na świecie-tak długo na to czekaliśmy!!!!Dwa tyg. temu dowiedziałam się,że moja ciąza się nie rozwija. To był 7tydzień a płód wyglądał jak 5-cio tygodniowy. Lekarz dał nam jeszcze tydzień-albo płód się zacznie rozwijać,albo dojdzie do poronienia.Nic takiego nie nastąpiło i lekarz stwierdził,że bezpieczniej będzie usunąć komórkę,bo nie ma w niej zarodka.Określił to mianem"ciąża bez ciąży". Nie rozumiem jak to możliwe,że 5 tyg byłam w ciąży.a potem ona zniknęła? Wczraj miałam zabieg-gdyby wszystko było dobrze-miała bym bliźniaki.Wiem,że nie tylko ja to przeszłam,ale jest mi tak strasznie ciężko!
napisał/a: gosiak2007, 2008-07-08 12:40
sabcia tak bardzo mi przykro Wiem, że pocieszenia na nic sie zdadza w obliczu takiej tragedii, ale wierzę, że z czasem bedzie lepiej. Dbaj o siebie i trzymaj sie cieplutko
napisał/a: Krutka, 2008-07-08 13:40
Bardzo mi przykro, ale nie poddawaj się jeszcze będziesz miała dzieci. Musisz wrócić do pełni sił i zobaczysz, że się uda. Pozdrawiam cię gorąco
Cikitusia
napisał/a: Cikitusia, 2008-07-08 15:33
Będzie dobrze, wszystko się ułoży. Choć teraz jest ciężko to na pewno będzie ok i za jakiś czas będziesz szczęśliwą mamą.
napisał/a: sabcia189, 2008-07-11 10:39
Dziękuję bardzo Cikitusia,Krutka i Gosiak2007 za pocieszenie i dobre życzenia.Minął tydzień,a do mnie chyba dopiero dochodzi,co tak naprawdę się stało.Jest ciężko,ale już myślę o bobasku-nie poddam się! Za 3 m-ce będziemy próbowali znowu.Dzięki dziewczyny raz jeszcze,że nie byłyście obojętne wobec mojego bólu. Cieplutko Was pozdrawiam.
napisał/a: ~marsylka, 2008-08-03 00:01
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
napisał/a: mbielec, 2008-08-03 21:11
Ja też to przeżyłam. Moja dzidzia umarła w 9 tyg. A staraliśmy się o nią rok. Ale cały czas powtarzam sobie że muszę być silna i będę próbować do skutku-to była moja pierwsza upragniona ciąża-aż w końcu usłysze pewnego dnia płacz mojego dziecka na porodówce. Dziewczyny musimy być silne bo to że jesteśmy słabą płcią nic nie znaczy. Los nas kobiet które tracą dzieci nie traktuje przychylnie więc każda z nas musi się uzbroić w siłę taką jakiej nie mają mężczyźni.
napisał/a: sampo21, 2008-08-06 23:22
marsylka napisal(a):Ja także to przeżyłam, wczoraj. W środę byłam na badaniu USG, żeby określić który to jest dokładnie tydzień a okazało się, że pęchęrzyk jest pusty a ciąża do usunięcia. 8 tydzień-poronienie chybione. W piątek bo okropnej nocy (wywołanie poronienia tabletkami, silne bóle brzucha i "sikanie" krwią) miałam łyżeczkowanie. Mój świat się zawalił. Tak bardzo pragnęłam tego dziecka. Było dla mnie wszystkim. To ono było sensem mojego istnienia a pozostał tylko smutek i żal...


Dziewczyno nie załamuj się, napewno Ci się uda i już niedługo będziesz miała maleństwo przy sobie.
Nie będę pisać, że wiem co czujesz bo tak nie jest (ja sobie nie wyobrażam).
Los nie jest sprawiedliwy... Ci co chcą nie mogąmieć a te co mogą chcą oddać... I jest w ty, jakaś logika...

Bardzo mi przykro, głowa do góry... powodzenia
napisał/a: ~marsylka, 2008-08-07 21:50
sampo21 dziękuję za słowa otuchy. Nie tracę nadziei, wierzę ,że następnym razem się uda. Tak zapewniał mnie lekarz. Ale czytając forum i słuchając opowieści innych wiem, że poronienia zdażają się nawet kilka razy. Napewno się nie poddam. I mam nadzieję, że jeszcze napiszę na tym forum, że jestem szczęśliwą mamusią...
napisał/a: ~ewella, 2008-08-09 08:26
Ja poroniłam w 12tc (łyzeczkowanie miałam 9.08.2006), ale się nie poddałam rok później urodziłam córeczkę; żal i smutek po starcie pozostał ale się nie załamałam;
Marsylka będzie dobrze, masz opacie w mężu; poszukaj pozytywnego nastawienia a wszystko się ułoży:)
Trzymam kciuki:)