POLECAMY

Weekend bez mamy

Żonie raz na jakiś czas należy się wolna sobota. Wolna od pracy, dziecka, domu.

Ten moment kiedyś musi nadejść. Żona, która dotąd dzieliła swoje życie między dziecko a pracę, oznajmia, że potrzebuje czasu dla samej siebie. Na kosmetyczkę, pochodzenie po sklepach, spotkanie z koleżankami, wyjście do kina. Należy się jej. Podaruj żonie cały wolny dzień.
Co robić, gdy zostaniesz sam z dzieckiem? Przede wszystkim nie panikuj. Teatrzyk kukiełkowy czy seans w kinie to nieśmiertelne propozycje, z których zawsze możesz skorzystać. Ale nie tylko.

1. Śniadanie dla dwojga. Kaszki i grzeczne kanapki są nudne. Przygotuj śniadanie, które będziecie długo pamiętać. Zróbcie jamnika z parówki, myszkę z jajka na twardo, pociąg z bułeczki z szynką, krokodyla z ogórka... Wystarczy, że popuścisz wodze fantazji. Nawet robienie jajecznicy – ale wspólnie – będzie świetną zabawą.

2. Z górki na... piłeczki. W większości dużych miast powstały już zakryte place zabaw dla dzieci. Wizyta w nich kosztuje co prawda od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, ale wydatek ten się opłaca. Kłębowiska rur, baseny wypełnione piłeczkami, zjeżdżalnie – wszystko to wprawi w zachwyt nawet najbardziej wymagającego malucha. Ojcowie starszaków mają ten komfort, że mogą puścić pociechy samopas, a w tym czasie usiąść i poczytać gazetę.
Dzieci młodszych niż pięciolatki nie wolno odstępować na krok. I w tym największa frajda. Dawno tak dobrze się nie bawiłem, jak podczas ostatniej wizyty w takim przybytku, gdy mój dwuletni Janek przeczołgał mnie przez kilometry rur i skakaliśmy razem na trampolinie.

3. Plusk do wody. Wyprawa na basen wymaga już nieco większych przygotowań. Oprócz standardowego ręcznika i szlafroczka dla dziecka trzeba też spakować specjalne wodoodporne pieluchy lub, jeśli dziecko jest starsze, kąpielówki. Koniecznie wygrzeb z szuflady wiaderko, łopatkę czy foremki. Będziesz zaskoczony, z jaką cierpliwością maluch potrafi przelewać wodę z jednego pojemniczka w drugi.

4. Szaleństwo w... muzeum. Naprawdę! Jeśli muzeum kojarzy ci się z nudnymi szkolnymi wycieczkami, szybko zmień poglądy. Wiele z nich to miejsca, gdzie dziecko może spędzić pół dnia. Chłopcy pokochają muzeum motoryzacji czy wojska polskiego, dziewczynki będą z zapartym tchem oglądać kolorowe stroje w muzeum etnograficznym. A może odkryjesz muzeum zabawek?

5. Jedzie pociąg z daleka. Dziecko uwielbia wszystko, co jest niecodzienne. Jeśli na co dzień wozisz je samochodem, zabierz je na przejażdżkę autobusem lub tramwajem. A jeszcze lepiej pociągiem. Maluch będzie w siódmym niebie.

6. Bob Budowniczy. Każdy dzieciak ma jakiegoś bzika, a ty powinieneś to wykorzystać. Jaś kocha koparki, dźwigi i buldożery. Gdy brakowało mi już pomysłów na nowe atrakcje, brałem lokalną gazetę do ręki i sprawdzałem, które ulice są remontowane. Janek godzinami stał jak skamieniały i w zachwycie wpatrywał się, jak robotnicy drogowi kładą asfalt.

7. Coś dla księżniczek. Zdradzę wam strategię mojego kolegi, dumnego ojca dwóch panienek: „Księżniczki, dziewczynki kochają księżniczki”. Jeśli w waszym mieście jest jakiś zamek lub pałacyk, możesz zabrać tam córeczkę i opowiedzieć jej, że to domek, w którym kiedyś żyła królewna. Drugi pomysł jest prostszy, ale wymaga zgody żony. Dziewczynki uwielbiają przebierać się w ciuchy mamy, paradować w jej szpilkach. A jak pozwolisz córce pomalować usta szminką i zrobisz wachlarz z kartki, zostaniesz ogłoszony najlepszym tatą świata.

8. Robinson Crusoe. Czyli zamieniamy pokój w dziką wyspę. Z krzeseł i koca zrób namiot dla dzielnego rozbitka (Jasiek nigdy nie chce z niego wyjść – najchętniej by w nim jadł i spał). Ustalcie, że dywan to wyspa, a podłoga to ocean, w którym można tylko pływać. „Zapolujcie” na biszkopty, uratujcie z tratwy misie, poszukajcie atrakcji na wyspie skarbów.

9. Wielkie wyścigi. Dla małych miłośników szybkich samochodów. Pokój stanie się torami wyścigów w Monte Carlo. Trasy możecie zrobić z gazet, bandy z opakowań kaset wideo lub DVD, tunele i mosty z rozstawionych książek.
I na koniec ważny wniosek. Po pierwszej wspólnej sobocie z Jasiem mama chciała jak co wieczór uśpić synka. Ale on oznajmił: „Mama nie” i wskazał jej drzwi. Po czym pokazał na poduszkę obok siebie i radośnie powiedział: „Tata tu”.

Tekst: Artur Dent

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/11 lat temu
rzeczywiscie ten artykul dobrze radzi wyslalam swojego dwoletniego synka na wycieczke z tata oni bawili sie swietnie a ja mialam wolny czas dla siebie choc troche sie o nich martwilam jak sobie poradza ale nie potrzebnie bo i ja i oni byli zadowoleni i bede ich czesciej wysylac na takie wyjazdy radze wszystkim niech sprubuja