W biurze? Niekoniecznie!

Po urodzeniu dziecka nie musisz rezygnować z pracy, by móc spędzać z maluszkiem więcej czasu. Możesz pracować w domu.

Jestem mamą czterolatka, który często choruje, jednak nie muszę brać zwolnienia, gdy przynosi z przedszkola ospę czy przeziębienie. Pracuję w domu, równocześnie podając synkowi syrop na kaszel i zakraplając uszy. Choć jestem etatową dziennikarką „Mamo, to ja”, bywam w firmie rzadko – mieszkam w innym mieście. Teksty wysyłam przez Internet, a z redakcją kontaktuję się przez telefon. Jeśli z powodu choroby małego nie wyrabiam się w ciągu dnia, nadganiam pracę wieczorami. Dzięki temu nie zawalam terminów. Myślę, że to dobre rozwiązanie. Coraz więcej młodych mam pracuje w nietypowy sposób.

Podłączona do serwera
Aleksandra Myśliwska
codziennie rano wychodzi do pracy, jednak dwa lata temu, gdy jej Michał był mały, także pracowała w domu. – Zajmuję się przygotowywaniem do druku książek. Po urlopie macierzyńskim umówiłam się z szefem, że będę to robić, siedząc za własnym biurkiem. Miałam połączenie z firmowym serwerem, więc mogłam nawet polecić firmowej drukarce, by wypluła z siebie przygotowany przeze mnie tekst. Ze współpracownikami kontaktowałam się poprzez Gadu-Gadu – opowiada Ola. Pracowała wówczas na pół etatu i mogła zajmować się dzieckiem. – Siadałam przed komputerem, gdy synek miał dzienną drzemkę i po dobranocce. Zdarzało się, że kończyłam w środku nocy. Na dłuższą metę taki system był męczący, bo miałam mało czasu na porządki, gotowanie, nie mówiąc już o relaksie, ale było warto: mogłam zajmować się Miśkiem.

Pracuję wieczorami
Anita Włodarczyk
zajmuje się aktualizowaniem stron internetowych. Ona również robi to w domu. Ma dwoje dzieci, czteroletniego Kubę i dwumiesięcznego Kacperka. Nie byłaby w stanie jeździć codziennie do pracy. – Pracuję w dzień (na trzy godziny przychodzi opiekunka) i wieczorami. Dostaję teksty i zamieszczam je na stronach internetowych. Mam na to trzy dni. Pracodawcy nie interesuje, w jakich godzinach pracuję. Mam się zmieścić w terminie.
Anita pracuje na pełnym etacie, ma umowę na czas nieokreślony. Zaczęła przed dwoma laty, zanim zaszła w drugą ciążę. Najpierw dostała zlecenie na wykonanie strony internetowej. Potem dbała o to, by strona była aktualna. Pomyślała: „Mogłabym robić więcej”. – Zaproponowałam to szefowi. Dostałam umowę na trzy miesiące, bo chciał zobaczyć, jak to będzie wyglądać w praktyce. Było super, więc podpisano ze mną umowę na stałe.
Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?

Wystarczy mi komputer
Helena Ślusarczyk
, mama rocznej Hani, jest farmaceutką. Zanim urodziła dziecko, pracowała siedem godzin dziennie w aptece. Teraz jest na urlopie wychowawczym. Od trzech miesięcy pracuje, nie wychodząc z domu. Jest konsultantką w aptece internetowej. Odpowiada na czacie na pytania związane z lekami.
Mam codzienne pięciogodzinne dyżury. Pracuję na zmianę z inną młodą mamą. Ustalamy grafik na miesiąc z góry, jednak jeśli któreś z naszych dzieci zachoruje, zmieniamy go na bieżąco. Zdarza się, że ja pracuję dwie godziny przed południem, potem na czat wkracza koleżanka, a po jakimś czasie znów się zamieniamy – opowiada. Helena może pracować nawet poza domem, np. u rodziców. Potrzebuje tylko komputera z oprogramowaniem.

Trzy dni w tygodniu
Katarzyna Żelazek
, mama dziewięciomiesięcznej Wiktorii, jest stomatologiem, więc w jej przypadku praca w domu nie wchodzi w grę. Poradziła sobie w inny sposób: pracuje trzy dni w tygodniu.
Prowadzę własną praktykę i pracuję w podnajętym gabinecie. Mogłabym umawiać pacjentów codziennie, jednak wolę leczyć im zęby odrobinę dłużej i mieć poza weekendem dwa dni dla małej – mówi. Gdy Kasia jest w gabinecie, Wiktorią opiekuje się jej mama albo mąż.
– On także jest stomatologiem i pracuje w tym samym miejscu. Gdybym z jakiegoś powodu musiała zostać w domu, mógłby mnie zastąpić, oczywiście gdyby pacjenci nie mieli nic przeciwko temu.

Tekst Beata Turska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/10 lat temu
np. ja. Zamiest jęczeć, trzeba się rozejrzeć i poszukać.
/10 lat temu
ciekawe ile procent kobiet tak może pracowac bo ja nie mam wyboru zawsze z czegos muszę zrezygnowac albo z pracy albo z bycia z dzieckiem.ściema.