Urlop bez kłótni

Jak uniknąć sporów w czasie wakacji? Przeczytaj nasze rady.

Urlop bez kłótni

Na co dzień spieramy się o pieniądze, teściową, rozrzucone skarpetki, wychowanie dziecka i tysiące innych rzeczy. W czasie wakacji powodów do kłótni przybywa. Mamy ogromne oczekiwania, niekoniecznie realne, gdy się spędza wakacje z małym (czytaj: szalenie absorbującym) dzieckiem. W dodatku takie, które czasem się wzajemnie wykluczają („Cudownie! Jacek wreszcie zajmie się Julką, a ja się poopalam” – myśli ona /„Tadaaaam! Wreszcie odetchnę po całorocznej harówce w korporacji! I nauczę się surfować” – myśli on). Podczas podróży denerwujemy się, czy nie ucieknie nam samolot, czy dojedziemy na miejsce na czas, czy auto nie odmówi po drodze posłuszeństwa, a dziecko nie zwymiotuje na tapicerkę itp. Bywamy rozczarowani (bo pięknie wyglądający na zdjęciu pokój okazał się beznadziejną, duszną klitką). Spędzamy ze sobą całe dnie, często na małej przestrzeni, a więc mamy więcej okazji do ostrej wymiany zdań. W dodatku nagle mamy całe mnóstwo wolnego czasu, a po roku codziennej gonitwy nie bardzo wiemy, co z nim zrobić. No, i maluch niekoniecznie zachowuje się zawsze tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

A więc co robić? Odpuścić sobie wakacje, bo i tak nici z wypoczynku? Nie! Można zminimalizować ryzyko kłótni. Oto kilka sprawdzonych rad, z których warto korzystać nie tylko latem:

Nie oszukujcie się. Gdy się ma małe dziecko, nie można raczej liczyć na leżenie brzuchem do góry ze stokrotką w zębach. Będzie inaczej, ale też fajnie!

Wrzućcie na luz. Idealna pogoda, wyjątkowo piękny pokój i wyłącznie mili sąsiedzi z grajdołka to raczej mało prawdopodobny scenariusz. Zawsze zdarzają się niekoniecznie miłe niespodzianki. Tylko czy to powód, żeby psuć sobie wakacje?

Pogadajcie o tym, co chcecie robić. Unikniecie przykrych niespodzianek („Gdybym wiedział/a, że całymi dniami będziesz leżała plackiem na plaży/grał w siatkówkę…”).

Przymruż oko! Poczucie humoru jest jak koło ratunkowe – pozwala wyjść z niejednej opresji. Można się wściekać, że pokój brzydki, obiady niedobre, a plaża wąska, albo uznać, że wasz pensjonat (stołówka, plaża) wygrał konkurs na najpaskudniejsze miejsce nad Bałtykiem.

Nie liczcie na to, że partner potrafi czytać w myślach. Nie potrafi. Dlatego mówcie, co wam leży na wątrobie. Może da się coś z tym zrobić, zanim sytuacja stanie się nie do zniesienia i wybuchnie afera? Rozmawiajcie ze sobą i rozwiązujcie problemy na bieżąco. Lepiej powiedzieć „Do szału mnie doprowadza, gdy to robisz!”, niż hodować w sobie irytację, obrażać się, milczeć itd.

Ustalcie najważniejsze zasady, żeby nie dyskutować o nich przy dziecku. Lody tylko po obiedzie. Kąpiel w morzu tak, ale jeśli woda nie jest zbyt zimna. Spanie nie później niż o 21.00. Jedzenie wyłącznie odpowiednie dla malucha, omijamy budki z frytkami itd. Starajcie się ich przestrzegać, ale jeśli któreś z was je złamie, nie podważajcie nawzajem swoich decyzji („Nie wolno! A właśnie że wolno, ja ci pozwalam!”).

Nie kruszcie kopii o drobiazgi. Naprawdę nie warto.

Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?

Jesteśmy tylko ludźmi, więc choćbyśmy nie wiem jak się starali, czasem nie da się uniknąć kłótni. Co wtedy?

Starajcie się nie sprzeczać przy dziecku. Jest za małe, by zrozumieć, o co chodzi. Wie tylko tyle, że jego prosty świat (mama + tata + ja = szczęście, miłość, bezpieczeństwo) trzęsie się w posadach. Nieco starszy malec, słysząc zdania w stylu: „Kiedy wreszcie zajmiesz się dzieckiem?”, może czuć się jak gorący kartofel, który każde z was chciałoby jak najszybciej oddać w inne ręce. Wyrzuty w rodzaju: „Chcesz mu zrobić krzywdę (bo pozwoliłeś na trzeciego gofra)?” to też kiepski pomysł, bo dziecko po prostu przyjmie do wiadomości (niby jak miałoby to zweryfikować?), że jedno z was jest kompletnie nieodpowiedzialne, i przestanie czuć się bezpiecznie.

Jeśli już zaczęliście się kłócić, to nie idźcie na całość. Nie pozwólcie, by zwykła sprzeczka zamieniła się w awanturę z krzykiem, obrażaniem się, trzaskaniem drzwiami, ranieniem i wyciąganiem dawnych grzechów.

Nie syczcie na siebie. Cedzone przez zęby i wypowiadane słodkim tonem szydercze uwagi są gorsze niż krzyk.

Pogódźcie się przy dziecku! To konieczne, jeśli właśnie przy nim zaczęliście się kłócić. Przeproście się, przytulcie, wyjaśnijcie, co się dzieje („Zdenerwowaliśmy się na siebie, bo…”). Dzięki temu maluch będzie wiedział, że wszystko jest już w porządku. Zrozumie, że sprzeczka to nie koniec świata, a ludzie, którzy się kochają, zawsze mogą się dogadać.

konsultacja psycholog dziecięcy Beata Płażewska, pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)