Niewierność, nieufność czy obsesja?

W Niemczech co dziesiąte dziecko jest kukułcze, w Ameryce co piąte, a jak jest w Polsce? Obsesyjne wątpliwości o niewierności żony, stają się coraz powszechniejszym przekonaniem. Tylko jaki wpływ ma jeden test na przyszłość całej rodziny?

W Niemczech co dziesiąte dziecko jest kukułcze, w Ameryce co piąte, a jak jest w Polsce? Obsesyjne wątpliwości o niewierności żony, stają się coraz powszechniejszym przekonaniem. Tylko jaki wpływ ma jeden test na przyszłość całej rodziny?

Wzrastająca liczba testów na ojcostwo

Mama na rynku pracy

Fot. Depositphotos

Zakład Medycyny Sądowej we Wrocławiu przebadał kilkaset przeciętnych wrocławskich małżeństw, wskazał, że na tym tle plasujemy się pozytywnie. Wynik pokazał, że jedynie (lub aż!) co 200. dziecko nie jest męża. Czy to jednak chwalebny wynik? Na tle wspomnianych krajów owszem. Mimo wszystko ten wynik wciąż wzrasta. Ale na co składa się w takim razie ojcowska prawda? Przecież dziecko nie rodzi się z wytatułowanym kodem DNA, a jednak ojciec wie i ufa, że to dziecko jest jego, bo dlaczego miałoby być inaczej? Pozwolę sobie tutaj zacytować bardzo trafną sentencję *Goethego:
"Zresztą ojcostwo w istocie opiera się tylko na przekonaniu, jestem o tym przekonany, a więc jestem ojcem..."
Takie myślenie składa się oczywiście z zaufania i pewności co do wzajemności uczuć małżonki, co jest równoznaczne z faktem, że – żona męża nie zdradza. Niestety, Gothe nie doczekał czasów, kiedy zaufanie to za mało. Teraz trzeba mieć pewność.

Skąd się biorą wątpliwości?

Wzrastająca liczba testów na ojcostwo

Poluzowanie więzów rodzinnych, „rodzina formalna,” a więc każdy sobie rzepkę skrobie, gdzie wspólne życie ogranicza się do życia obok siebie a nie ze sobą – prowadzi właśnie do tworzenia niewyjaśnionych wątpliwości. Choć nikt o tym głośno nie mówi, wiele takich sytuacji dzieje się za zamkniętymi drzwiami w niejednym domu. Wystarczy, że maluszek nie wygląda jak wykapany tatuś. Ale gdzie właśnie podziała się miłość i intymność? Ta silna, prawdziwa, wzajemna. Gdzie jedno za drugie stanie murem cokolwiek by się działo.

Współczesny kryzys ojcostwa
Definicja kategorii ojcostwa na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat uległy znacznym zmianą. Gdzie obraz ojcostwa został zweryfikowany przez jego rolę w „stadzie”. Ówczesne jasne i jednoznaczne standardy dotyczące tożsamości, ciała, sposobu myślenia, stylu życia i ról społecznych w konsekwencji doprowadzają do swoistego zaburzenia kulturowej roli mężczyzny w rodzinie. A aktualnie funkcjonuje wiele równoprawnych i sprzecznych ze sobą sposobów myślenia. Zgodne powiedzenie, że prawdziwy mężczyzna powinien: wybudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić potomka było priorytetem. Krótko mówiąc – wszystko na jego głowie! Dziś postępujący proces emancypacyjny kobiet prowadzący do wyrównanych ról kobiety i mężczyzny w rodzinie znacznie zaburza to założenie.

Kobieca niezależność – męskie obawy
Dziś kobieta to jednostka (w większości) niezależna, chcąca realizować swoje ambicje, oczekiwania. Podejmując trud spełnienia się w każdej z nadanych sobie ról – idealnej matki, żony i kochanki. Pracującej, czasem nawet studiującej (bez względu na wiek!), dbającej o swoje walory, stającej się silną i pewną siebie osobą. Jak spostrzega to mąż? Ambitna i piękna kobieta. Staje się „łupem” dla męskiego oka i wyobraźni. Jeśli połączymy to jeszcze z zazdrością i brakiem zaufania, może to z czasem prowadzić do absurdalnych sytuacji w przyszłości – podejrzenia o niewierność.

Rodzina nowoczesna
Rodzina to podstawa! Tego należy się trzymać i ją należy pielęgnować. Dziś, wszystkie wymienione powyżej elementy prowadzą do kryzysu relacji między płciami. O tym świadczy wzrastająca liczba rozwodów, które stają się powoli plagą naszych czasów. Gdzie niezależna kobieta, prowadząca aktywne życie towarzyskie zrzuca mężczyznę z piedestału, szanowanej głowy rodziny. Nieświadomie podważa jego tożsamość. Już sam pomysł, żeby poddać się testowi, świadczy o tym, że w rodzinie dzieje się coś złego, że tam może nie być miłości. Bo czy komuś, kto jest zaangażowany przez kilka czy kilkanaście lat w wychowanie dziecka, może chodzić po głowie pytanie - "czy ja na pewno jestem ojcem"? Drobny kryzys wystarczy, aby rozbudzić w mężczyźnie wątpliwości. A jeśli można je jakoś sprawdzić – podejmują się tego.

Test i co dalej?
Wyobraźmy sobie taką sytuację: ojciec z jakiś powodów ma wątpliwości co do zgodności genetycznej dziecka, takie podejrzenia budzą wściekłość kobiety, która czuję się osaczona i bezbronna w tej sytuacji. Jeśli zapewnienia nie pomagają, a matka faktycznie jest pewna, że męża nigdy nie zdradziła, a ojciec się upiera – podejmują decyzję o teście. Próbki od niczego nieświadomego dziecka zostają pobrane, test wykonany – wynik pozytywny. Jest ojcem! Co wtedy? Jak wrócić do harmonijnej równowagi? Lub czy w ogóle można? Oszczerstwa pod kątem żony na długo zachodzą w pamięć. To krzywda, która trudno wybaczyć.

Wzrastająca liczba testów na ojcostwo

Fot. Depositphotos (2)

Skutki:

 

Konsekwencje wykonania testów DNA na ojcostwo mogą być zabójcze. W każda z dwóch możliwych alternatyw - ”jest” lub „nie jest” działają na niekorzyść rodziny.
Wynik pozytywny: rodzice potrafią się porozumieć i wybaczyć sobie błędy lub ich relacje są zarysowane raną, która może być trudna do zagojenia.
Wynik negatywny: co jeśli nie jest ojcem? Odsunie się od dziecka, które pokochał? Jak wytłumaczyć to dziecku bez konsekwencji dla jego psychiki? Dziecko, kocha i ufa bezwarunkowo. Bez względu na relację między rodzicami. Jako doskonały obserwator gromadzi informacje, a po latach dostrzega prawdziwe oblicze rodziny. Dziecko – najważniejszy członek rodziny, małe, cudowne stworzenie kształtowane przez rodziców. Staje się „przedmiotem” wzajemnej rywalizacji i udowadniania racji. Niewinne, bezradne staje pomiędzy matką, a ojcem. Dla niego taka sytuacja to koszmar, którego tak naprawdę nie rozumie. A jednak czuje się odrzucone przez rodzinę a i otoczenie - plotki szybko się rozchodzą, a dzieci jak wiemy, bywają wyjątkowo okrutne.

Cóż wnioski, nasuwają się same, aby uniknąć tak kuriozalnych sytuacji, które niszczą wzajemną miłość, warto dbać o to, co się stworzyło. Pamiętajmy, że rodzina to nie tylko mąż i żona, ale również dziecko i to właśnie ono zapłaci za nasze błędy w przyszłości.

*Goethe J. W. "Wilhelm Meister" za Delumea, Roche'a 1995.
 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/3 lata temu
to nie takie proste