Tata noworodka

Pierwsze tygodnie po porodzie będą najtrudniejsze. Masz tysiąc pytań, słyszysz setki rad. Czy wiesz, co naprawdę jest ważne?

 
Gdy Twoja żona z dzieckiem będą już w domu, możesz poczuć się przerażony. Co teraz robić? Jak się zachowywać? W czym pomóc? Kiedy nie przeszkadzać? Dlaczego maluch płacze? A dlaczego płacze żona? Główna rada na ten czas: staraj się zachować spokój. Będzie łatwiej, jeśli:

Weźmiesz dwa tygodnie urlopu. I poświęcisz go tylko żonie i maluchowi. Całkowicie! Nie zabieraj się za sprzątanie samochodu czy załatwianie zaległych spraw. Wiem, że łatwo tak mówić. Pamiętam, jak kusiło mnie, by uciec z domu, gdy dwutygodniowy Jasiek drugą godzinę płakał. Zamiast wyjść do kumpla, kołysałem dziecko. Ale było warto. Złapałem kontakt z synkiem.

Ochronisz rodzinę przed tłumem gości. Po miesiącach oczekiwania na nowego człowieka wszyscy chcą go jak najszybciej zobaczyć. Dziadkowie, kuzynki, przyjaciółki, sąsiadki... Żona nie ma serca odmówić, dlatego to Ty musisz wkroczyć do akcji. Jeśli zauważysz, że wizyty są zbyt męczące, staraj się je skrócić.

Będziesz malucha kąpał i przewijał. Na jednej z lekcji szkoły rodzenia dowiedziałem się, że w czasie kąpieli dziecko czuje się pewniej w rękach taty. Po prostu są większe. Wziąłem to sobie do serca i od początku to ja kąpałem Jaśka. Przyznaję – początki były trudne. Sam byłem przerażony, a na dodatek stojąca nade mną Ania krytykowała każdy mój ruch. Ale już po kilku dniach poczułem się pewniej.

Zorganizujesz pomoc w pracach domowych. Nawet najlepszy mąż może nie znosić prasowania. Dla mnie żelazko jest czarną magią, zawsze bardziej nim gniotę niż prasuję. Nie wyobrażam też sobie, żeby słaniająca się ze zmęczenia Ania stała przez dwie godziny przy desce i walczyła z górą kaftaników. Ale moja mama była naprawdę szczęśliwa, że może się przydać. Na pewno Ty też znajdziesz jakąś dobrą koleżankę czy sąsiadkę, która z przyjemnością poświęci trochę czasu, by pomóc młodej mamie.
Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?

Będziesz mówił żonie, że jest dobrą mamą. Po porodzie Ania zmieniła się w wulkan emocji. Niestety, nie tylko tych dobrych. Cały czas coś było nie tak. Najpierw miała za mało pokarmu („Co ze mnie za mama, nawet nie potrafię nakarmić własnego dziecka”), potem za dużo i mały się przejadał („Co ze mnie za mama, nie wiem, jak mu pomóc”)... I tak w kółko. Czasem aż mnie skręcało i nieraz miałem ochotę odburknąć coś niemiłego. Powstrzymywałem się jednak i do znudzenia powtarzałem, że jest najlepszą mamą na świecie. Pokarm się pojawi, a jak nie, to będziemy karmić butelką. Potem: pokarmu będzie mniej, zobaczysz. Starałem się jej nie krytykować, nie dyskutować. Podziałało. Ania szybko nabrała pewności siebie.

Sprawisz, że poczuje się piękną kobietą. Ten moment w końcu czeka każdego z Was. Żona stanie przed lustrem i usłyszycie lament: brzuch mi zwisa, jestem tłusta, mam rozstępy, jak Ty w ogóle możesz na mnie patrzeć... A przecież piersi karmiącej mamy są tak seksowne jak nigdy! Dodatkowe kilogramy sprawiają, że sylwetka jest apetycznie krągła! Niestety kobiety nie potrafią patrzeć na siebie tak jak my. Dlatego nie szczędź żonie komplementów. Ale nie powtórz mojego błędu. Chcąc poprawić ukochanej nastrój, kupiłem jej seksowną bieliznę. W rozmiarze sprzed ciąży! Dopiero po kilku miesiącach dowiedziałem się, jak wielkie faux pas popełniłem.

Zadbasz o jadłospis karmiącej mamy. Przygotowywanie posiłków dla młodej mamy to niełatwa sprawa. Muszą dostarczyć jej energii, ale nie mogą zaszkodzić dziecku. Trzeba uważać głównie na alergeny (zajrzyj do artykułu: „Najpierw powoli, czyli jak rozszerzać dietę alergika” na str. 28
– tam są wymienione). Ale to nie oznacza, że młoda mama ma jeść monotonnie. Rozwiązanie jest proste – trzeba wprowadzać do jadłospisu po jednym nowym składniku i obserwować przez 2–3 dni, czy nie wywołuje on uczulenia u dziecka. Jeśli nie, to można go na stałe wprowadzić do diety. Jeżeli nienawidzisz gotować – szukaj pomocy u babć.

Podarujesz żonie czas tylko dla siebie. Każdego dnia. I nie chodzi tu o cztery osobne kwadransy, tylko o bitą godzinę. To czas, kiedy żona ma zapomnieć o tym, że jest mamą. U nas taką świętą godziną była 19. Ania wtedy spokojnie jadła kolację, czytała gazetę, obdzwaniała koleżanki. I nawet gdy Jasiek ryczał, nie pozwalałem jej do niego podejść. Zamykałem się z nim w pokoju i tak długo nosiłem na rękach, aż przestał. Uwierz – ta godzina będzie dla Twojej żony bezcenna.

Robert Smitowski
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)