Sposoby na PMS

PMS, czyli dręczące kobiety napięcie przedmiesiączkowe, można pokonać. Sprawdź, który z naszych sposobów pomoże ci wygrać z bólem!

Sposoby na PMS
Zgodzisz się pewnie, że kobiece życie przebiega zgodnie z powtarzalnym rytmem, a jego siłą napędową są hormony. Mówiąc dokładniej, przypływy oraz odpływy hormonów – estrogenu i progesteronu – ściśle powiązane z cyklem menstruacyjnym. Ich działaniu silnie ulega ciało i umysł.

Różnice w cyklu

Przez dwa tygodnie po miesiączce stężenie estrogenu jest wysokie, by później, to znaczy w drugiej części cyklu, spaść i ustąpić miejsca rosnącemu progesteronowi. Pierwszy jest dla nas zdecydowanie łaskawszy. Działa wspólnie z „optymistycznym” hormonem – oksytocyną. Ten duet ożywia mózg i daje ukojenie. Za jego sprawą liczba połączeń w części mózgu odpowiedzialnej za pamięć (nazywanej hipokamą) rośnie o ponad 25 proc.! Dzięki temu mózg funkcjonuje lepiej, a ty sprawniej myślisz, szybciej zapamiętujesz, łatwiej kojarzysz. Jesteś na ogół pogodna, skłonna do kompromisu, zadowolona z życia, aktywna.

Niestety, około czternastego dnia cyklu (policz od pierwszego dnia miesiączki) jajniki zaczynają wydzielać progesteron, który na nowe połączenia w hipoka-mie (część mózgu) działa z kolei jak środek chwastobójczy – niszczy je bezlitośnie. To za sprawą progesteronu nasz mózg działa wolniej, pojawiają się problemy z koncentracją, irytacja. Trudno się dziwić, że drastycznie spada odporność na stres. W ostatnich dniach cyklu możesz być podenerwowana i mieć poczucie zagrożenia. Wiele kobiet przyznaje, że w tym czasie znacznie częściej płaczą, krzyczą, boją się, zachowują się agresywnie albo z niechęcią odnoszą się do otoczenia. To moment, w którym może nasilać się poczucie bezradności i nastroje depresyjne. Jesteśmy wtedy emocjonalnie rozchwiane.

Ech, to napięcie!
Amerykańskim badaczom udało się znaleźć niepodwarzalne dowody na to, że te zmiany stężenia hormonów – w pierwszej połowie cyklu i w drugiej – wpływają na pobudliwość komórek nerwowych w mózgu. Stąd też to nieprzyjemne pobudzenie.
Okazuje się, że kobiety, których jajniki produkują więcej estrogenu i progesteronu, są odporniejsze na stres i objawy PMS (to skrót od angielskiego premenstrual syndrome oznaczającego zespół napięcia przedmiesiączkowego), ponieważ w ich mózgach jest więcej aktywnych receptorów hormonu działającego jak środek uspokajający – serotoniny.

Niestety, panie, u których stężenie tych hormonów zwykle jest niższe tuż przed miesiączką, mogą przeżywać prawdziwe piekło. Bezradność, ataki paniki, niekontrolowane wybuchy płaczu i wściekłości, a nawet myśli samobójcze – to ich świat przez te kilka dni. Zmiany hormonalne w ich wypadku powodują załamanie mózgowej maszynerii. Zaczyna szwankować kora przedczołowa, czyli obszar odpowiedzialny za wyższe funkcje poznawcze oraz intelektualne, a do głosu dochodzą najstarsze, prymitywne części mózgu, które odpowiadają za niekontrolowane emocje. U jednej piątej z nas dolegliwości PMS są tak silne, że wymagają leczenia! Połowa dojrzałych kobiet ma przynajmniej kilka z ponad stu objawów PMS. Po raz pierwszy pojawiają się one zazwyczaj między 20. a 30. rokiem życia kobiety. Dają o sobie znać – z wyjątkiem ciąży – aż do klimakterium.
Oprócz huśtawki emocjonalnej PMS serwuje kobietom dolegliwości fizyczne: bolesność piersi, wzdęcia, zaparcia, migrenowe bóle i zawroty głowy, obrzęki (nogi, dłonie). Spadek odporności powoduje większą podatność na infekcje. PMS może zaostrzać przebieg chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca czy astma.
Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?

Ważne, jak żyjesz
Syndrom ten można odziedziczyć – napięcie przedmiesiączkowe częściej mają kobiety, których matki też na to cierpiały. Nie wszystkie objawy muszą występować w każdym cyklu, jednocześnie i z takim samym nasileniem. Różnice w ich odczuwaniu tłumaczy się m.in. trybem życia. Lekarze udowodnili, że kobiety aktywne, uprawiające sport, dużo rzadziej cierpią na PMS. Ważne bywa też nastawienie psychiczne. Angielscy naukowcy twierdzą, że pesymistki gorzej znoszą drugą fazę cyklu, a sama obawa przed złym samopoczuciem często je potęguje. Jak się okazało, znaczenie mają też warunki meteorologiczne. Brak naturalnego światła sprzyja depresji, dlatego dolegliwości syndromu napięcia przedmiesiączkowego są silniejsze jesienią i zimą. Na szczęście już wiosna!

To ci pomoże!
Oto, co możesz zrobić, by złagodzić objawy PMS (napięcia przedmiesiączkowego):
• Przyjmuj środki witaminowo-mineralne (zwłaszcza witaminę B6 i magnez), uspokajające środki ziołowe, np. melisę, Kalms, Persen albo Deprim. W aptekach dostępne są bez recepty roślinne środki łagodzące objawy PMS, np. Feminon N, Mastodynon N czy Perionorm, który reguluje zaburzenia cyklu miesiączkowego i normalizuje wydzielanie prolaktyny. Warto też zainteresować się lekami homeopatycznymi, np. Mastodynon, czy ziołowymi, jak Neoglandyna. Zanim wybierzesz środek, skonsultuj się z lekarzem.
• Sięgnij po leki przeciwbólowe i rozkurczowe, gdy ból podbrzusza i piersi jest silny. Sprawdzi się np. Ibuprofen, Cefalgin, Apap i Nospa.
• Jedz regularnie. Najlepiej trzy posiłki dziennie z większą ilością warzyw i owoców. Wystrzegaj się warzyw wzdymających, np. kapusty i grochu. Nie pij napojów gazowanych, ogranicz kawę i mocną herbatę.
• Wprowadź do diety naturalne środki moczopędne, np. natkę pietruszki i rzeżuchę. Pij jogurt regulujący pracę przewodu pokarmowego. Zmniejsz ilość spożywanej soli, ponieważ zatrzymuje wodę w organizmie, i zamień tłuszcz zwierzęcy na roślinny.
• Wdychaj olejki aromatyczne z rumianku lub róży (kropla na nadgarstek) lub zrób sobie ciepłą kąpiel z dodatkiem trzech kropli olejku lawendowego, szałwiowego lub geraniowego.
• Wysypiaj się (śpij co najmniej osiem godzin na dobę). Zwłaszcza na tydzień przed miesiączką. Brak snu może wpłynąć na drażliwość.
• Masuj kręgosłup. Delikatny masaż dolnego odcinka kręgosłupa sprawi, że skurcze miesiączkowe będą łagodniejsze.
• Wybierz się do ginekologa-endokrynologa, jeśli objawy PMS są bolesne, przeszkadzają w pracy lub trwają dłużej niż tydzień. Lekarz zleci badanie poziomu hormonów i być może zastosuje kurację hormonalną.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/3 lata temu
Próbowałam prawie wszystkiego o czym piszecie, a pomogła mi dopiero światłoterapia. Kupiłam sobie takie specjalne słuchawki do światłoterapii. Dziwne, że o tym nie wspominacie ani słowem! Wielu kobietom mogłoby pomóc i w przypadku światłoterapii nie ma chemii tak jak np. w lekach