Mama na wagarach

Odruchowo bujasz wózek z zakupami? Traktujesz psa jak dwulatka i tłumaczysz mu: "To nieładnie tak głośno szczekać"? To znak, że powinnaś zrobić coś tylko dla siebie.

Odruchowo bujasz wózek z zakupami? Traktujesz psa jak dwulatka i tłumaczysz mu: "To nieładnie tak głośno szczekać"? To znak, że powinnaś zrobić coś tylko dla siebie.

Idziemy na wagary
Gdy mój synek był mały (a ja przejęta i przerażona nową rolą), uważałam, że robiąc coś tylko dla siebie, kradnę czas, który powinnam poświęcić dziecku. Teraz zdarza mi się czasem zapomnieć na chwilę, że jestem mamą. Dzięki temu ładuję akumulatory i daję synkowi więcej z siebie niż wówczas, gdy poświęcałam mu się bez reszty.

Pamiętaj o sobie!
– I bardzo dobrze – komentuje Beata Płażewska, psycholog, mama dwójki małych dzieci. – Nieustanne poświęcanie się, funkcjonowanie na zasadzie: "muszę", "powinnam", "należy", skupianie się wyłącznie na dziecku i zapominanie o sobie nie jest dobre. Sprawia, że zaczynamy oczekiwać wdzięczności ("Gotuję pół dnia, więc masz to natychmiast zjeść i docenić"), jesteśmy przemęczone, sfrustrowane, mniej cierpliwe. Oddalając się na chwilę od dziecka, skupiając się na własnych sprawach, mamy szansę za nim zatęsknić, a po powrocie cieszyć się wspólnie spędzanymi chwilami.

Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?
W kinie, knajpce...
Gdy Bartek miał kilka miesięcy, uwielbiałam wizyty u dentysty. Kochałam zwłaszcza kolejki, ponieważ dzięki nim mogłam bez wyrzutów sumienia przeczytać gazetę. Byłam tak zmęczona, że podczas borowania zęba (w znieczuleniu) najzwyczajniej zasypiam. Teraz najlepiej wypoczywam w kinie. Jestem widzem idealnym: bez reszty daję się wciągnąć w akcję i zapominam o całym świecie. Przez godzinę z okładem "mieszkam" w redakcji ekskluzywnego miesięcznika "Vogue", w osiemnastowiecznej Francji, na Brooklynie".
A jak odpoczywają inne mamy? Co robią, gdy mają czas dla siebie? A jeśli go nie mają, to co chciałyby robić najbardziej?
– Najbardziej brakuje mi tego, żeby fajnie się ubrać, zrobić makijaż i gdzieś pobłyszczeć. Pewnie dlatego, że po domu biegam w dresie i upapranej zupką bawełnianej koszulce – mówi Beata, mama pięcioletniej Agatki i rocznego Pawełka. Chciałaby też przestać się wreszcie spieszyć: spokojnie pogadać z koleżanką, wypić kawę. Póki co ciągle jest w biegu. Gdy ma wolny kwadrans, robi sobie coś do picia, kładzie nogi na stole i przegląda czasopisma.
Hanna, mama czteromiesięcznego Bartka, ma inny sposób: w pracy dystansuje się do spraw domowych, w domu – od pracy. Od czasu do czasu funduje sobie coś ekstra. – Gdy mam wolną godzinkę lub dwie, wyskakuję do kosmetyczki na algi. Uwielbiam to: czyszczenie twarzy, masaż, nakładanie kolejnych specyfików. Potem – odprężona, pachnąca i śliczna wracam do mojego dziecka – opowiada.

W Rzymie, wannie...
Iwona, mama pięcioletniego Kuby, zrobiła sobie fantastyczny prezent. – Lecę z koleżankami na cztery dni do Rzymu. Program wycieczki: knajpki z kawą cappuccino, oglądanie wystaw z ekskluzywnymi ciuchami, zakupy na pchlim targu i domowe kolacje przy winie u znajomych, u których będziemy mieszkać. Zwiedzania ani tym bardziej wstawania o świcie nie przewidziano. Koszt tego przedsięwzięcia nie jest powalający, bo bilety tanich linii kupiłyśmy w promocji kilka miesięcy wcześniej, a za nocleg nie zapłacimy ani grosza.
Nie każdy może sobie pozwolić na takie miniwakacje, ale i na to jest rada. Karolina, mama rocznej Jadzi, ma patent na błyskawiczny relaks: kąpiel przy zgaszonym świetle – Przez szybę w drzwiach sączy się go wystarczająco dużo, bym czuła się bezpiecznie, a dzięki ciemności wypoczywam. A w dodatku nie muszę patrzeć na kafelki, które już dawno przestały mi się podobać – śmieje się.

Do sąsiadów...
Ewa, mama pięcioletniej Michaliny i czteromiesięcznego Stasia, przynajmniej raz w tygodniu stara się wyjść z domu. Jeśli nie może zajrzeć do knajpki albo umówić się z mężem do kina, wpada (sama) na kolację do mieszkających po sąsiedzku przyjaciół. Z kolei Dagmara, mama dwuletniego Adasia, regularnie chodzi do fitness klubu.
– Choć na początku musiałam się do tego trochę zmuszać, z czasem zauważyłam, że im bardziej daję sobie w kość, tym więcej mam energii. Jeśli nie mogę wyjść z domu, włączam muzykę i przynajmniej podskakuję.
Kinga, mama ośmioletniej Zuzi i dwumiesięcznego Patryka "obija się" zawsze o tej samej porze. – Uwielbiam program "Jak się nie ubierać". Mąż wie, że gdy na ekranie pojawiają się Trinny i Susannah, musi zająć się małym, jeśli on jeszcze nie śpi.
Wszystkie mamy, z którymi rozmawiałam, podkreślają to samo – dzięki krótkim wagarom mają więcej ochoty na zabawę z dzieckiem, na pewno są cierpliwsze i bardziej uśmiechnięte. Kochane, i tak trzymać!

Jak one to robią
W jaki sposób mamy organizują sobie opiekę nad dzieckiem?
Iwona: – Najczęściej wzywam pogotowie ratunkowe, czyli moją mamę. Wszyscy są zadowoleni. Babcia ma wnuka na wyłączność, Kuba może nacieszyć się babcią (oraz otrzymanymi słodyczami), a ja mogę wyjść z mężem. Od czasu do czasu zapraszam znajomych z dziećmi. Maluchy zajmują się sobą, a dorośli sobą.
Karolina:Korzystam z pomocy opiekunki. Pani Basia pracuje do godz. 16, ale od czasu do czasu godzi się przyjść późnym wieczorem. Wychodzę dopiero wówczas, gdy mała śpi – dzięki temu nie mam poczucia, że jej coś odbieram. Czasem zabieram dziecko do przyjaciół. Zawsze znajdzie się tam jakaś miła "ciocia"", która uwielbia dzieci. Jeśli jest fajna i moja córeczka ma ochotę się z nią bawić, pozwalam na to, a sama swobodnie rozmawiam z przyjaciółmi, których dawno nie widziałam.
Ewa:Nie mamy babć ani opiekunki. Dlatego najczęściej wychodzimy z mężem na zmianę. Raz on, a raz ja. Czasem też podrzucam dzieci koleżance, a potem rewanżuję się, opiekując się jej maluchami.

Pozwól sobie odetchnąć
Masz wolne? Nie prasuj dziecięcych ubranek, nie sprzątaj, nie biegaj po sklepach w poszukiwaniu kolejnych śpioszków. Zrób coś tylko dla siebie! Jeśli masz do dyspozycji:
- Wolny weekend – podrzuć dziecko dziadkom i koniecznie wyjedź z mężem albo przyjaciółmi za miasto. Szalej do rana, a potem odeśpij zarwaną noc. Poczujesz się, jakbyś znów miała 18 lat. Nie wyłączaj komórki, bo zamiast się bawić, będziesz się zastanawiać, czy z dzieckiem wszystko w porządku.
- Wieczór – spotkaj się ze znajomymi i przypomnij sobie, jak się tańczy. Idź na basen, jogę, karaoke, koncert, do kina albo jakiejś przytulnej knajpki (na pytanie, jak tam dziecko, odpowiedz "super" i daj się wciągnąć w rozmowę o czymś innym). Obejrzyj na DVD komedię romantyczną. Jedź do galerii handlowej
i zobacz, co nowego jest na wieszakach czy półkach z perfumami.
- Dwie, trzy godziny – spróbuj się przespać. Poczytaj coś odprężającego. Wyjdź (sama!) na spacer. Idź do kosmetyczki albo na kawę z przyjaciółmi.
- Pół godziny, kwadrans – zadzwoń do koleżanki i pogadaj o niczym (mężczyźni nigdy nie zrozumieją,
jak ważne są dla kobiet takie rozmowy!). Zrób sobie kąpiel z pianą. Zatańcz. Poleż do góry brzuchem.
- Pięć minut – wklep w twarz i dłonie krem. Puść ukochaną piosenkę. Połóż się na chwilkę, zamknij oczy i wyobraź sobie, że od miesiąca jesteś na Karaibach ;-).

Tekst: Beata Turska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)