Mam już dość!

Wysłać dziecko w kosmos i choć przez chwilę mieć święty spokój. Albo... po prostu uciec jak najdalej! Głupio ci się przyznać do takich myśli?

dosc1.jpgKtoś, kto nie opiekował się maluchem, nigdy nie zrozumie, jak wykańczające bywa niekiedy macierzyństwo. Słodki brzdąc domaga się czasu i uwagi przez całą dobę! Kochasz go i rozumiesz, jak bardzo cię potrzebuje, ale czasem chcesz wrzasnąć, zakląć, uciec. A może masz gorsze wizje? Jednocześnie wiesz, że nie wolno ci tego zrobić. Podejrzewasz nawet, że w ogóle nie powinnaś mieć takich uczuć. Jednak żywią je wszystkie mamy!

Ciągle zmęczona
Choć zdarzają się noworodki, które przesypiają niemal cały dzień, są one w mniejszości. Nawet jeśli twoje maleństwo do nich należy, to i tak prędzej czy później zacznie się zachowywać jak jego bardziej aktywni koledzy – czyli absorbować twoją uwagę bez przerwy. Wciąż będzie chciało żebyś je karmiła albo nosiła. A kiedy wymkniesz się do łazienki, wybuchnie płaczem! Świetnie to rozumiesz, prawda? Malutkie dziecko czuje się zagubione w obcym świecie. Jedynym drogowskazem jesteś dla niego ty: ciepło twojego ciała daje mu poczucie bezpieczeństwa, a ssanie piersi uspokaja.
Dla ciebie jednak to niełatwa sytuacja. Możesz mieć poczucie, że twoje potrzeby się nie liczą. Wszystko co robisz, może nagle zostać przerwane. Nieważne, czy akurat jesteś w toalecie, czule przytulasz się do męża, odpoczywasz, jesz. Takie chwile zostały ci odebrane! Czasem wydaje ci się, że jesteś już tylko karmicielką i nosidłem. Jeśli będziesz tłumić te myśli, nie dając sobie do nich prawa, może być tylko gorzej. Wypierane emocje kumulują się i muszą znaleźć ujście. Może skończyć się to niekontrolowanym wybuchem złości wywołanym przez błahy pretekst!
W stosunkach z dorosłymi, gdy ogarnia cię wściekłość, możesz powiedzieć, że jesteś zła i dlaczego. Ale tłumaczenie niemowlęciu: „Mama jest zdenerwowana, bo płaczesz trzecią godzinę” albo: „Obudziłeś się, gdy chciałam zjeść obiad”, nic nie zmieni. Możesz jednak przyznać się do tego sama przed sobą. To pomoże ci uświadomić sobie, że jesteś zmęczona i zła z konkretnej przyczyny. Nie jesteś złą mamą, nie kochasz za mało swego dziecka, nie wykorzystuje cię mąż, bo siedzi sobie w pracy. Po prostu jesteś zła, bo od dwóch godzin nie możesz zjeść zupy.
Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?

Ani chwili spokoju
Gdy brzdąc zaczyna chodzić, wcale nie masz więcej spokoju. W jego pojęciu stanowisz jego własność i twoim zadaniem jest zaspokajanie dziecięcych potrzeb. Zachowań typu „mama źle się czuje, więc pobawię się sam”, możesz oczekiwać dopiero od starszego przedszkolaka. A i wtedy trudno mu je zrealizować.
Na razie jednak dziecko budzi cię o piątej rano, chce się z tobą bawić bez przerwy, czytać bez końca „Lokomotywę”. Powtarzasz sobie, że przesuwanie drewnianej ciuchci i powtarzanie „brum, brum” ma ogromne znaczenie dla jego rozwoju, i że robisz najsensowniejszą rzecz na świecie. Ale to nie zawsze działa. Masz dość, jesteś bliska szaleństwa!
Ludzie pracujący na etacie poświęcają swojemu zajęciu określoną ilość godzin dziennie i po powrocie do domu zajmują się sobą. Twoja praca trwa 24 godziny na dobę. A twój mały szef jest wyjątkowo wymagający. Kochasz go, uwielbiasz tę pracę? Tym ci trudniej. Nie umiesz złapać dystansu, odpuścić. To naturalne, że jesteś znużona powtarzalnością zdarzeń.

Będzie dobrze
Dziecko rozwija się skokami: przez wiele dni nic się nie dzieje, aż nagle przychodzi wspaniały przełom! Zobaczysz, że jeszcze będziesz wspominała ten czas ze wzruszeniem. Za parę lat twój maluch wybierze kolegów, a nie twoje towarzystwo. Będzie mądry, śliczny, wesoły – dzięki tobie i właśnie tym chwilom, które dla ciebie są cudowne, ale jednocześnie takie trudne. Aż w końcu wyfrunie z rodzinnego gniazdka, pozostawiając najpiękniejsze wspomnienia twego życia...

Weź go podstępem
Dwu-, trzylatka możesz przechytrzyć, żeby zyskać chwile dla siebie. Czasem powiedz „dość” i nie przejmuj się protestami. To trudne, ale możliwe.
1. Już od świtu gotów do zabawy? Podstępy, by ranny ptaszek pospał dłużej, zwykle nie skutkują. Postaraj się przyzwyczaić go do porannych zabaw i przytulania w twoim łóżku. Jest wtedy szansa, że uda ci się jeszcze przez chwilę zdrzemnąć. Spróbuj też kłaść się wcześniej spać.
2. Chce w kółko słuchać tej samej bajki? Nagraj ją w swojej interpretacji na kasetę i włączaj. Od czasu do czasu może uda ci się w ten sposób zadowolić malucha.

3. Wciąż domaga się jednej zabawy? A ty czujesz, że nie jesteś w stanie chodzić na czworakach i szczekać, udając pieska, powiedz: „Jestem zmęczona” i obiecaj zabawę za godzinę. Maluszek będzie protestować. Trudno! On musi powoli dowiadywać się, że nie każdy kaprys jest od razu spełniany, a ty nauczyć się znosić zły humor swego dziecka. To, że ono się nudzi, nie znaczy, że jesteś złą mamą! Takie doświadczenia też są potrzebne. Daj mu szansę próbować sobie z nimi radzić. Jest to korzystne dla jego rozwoju i kształtowania umiejętności społecznych.

Zatańcz ze mną...
Przy niemowlęciu ktoś powinien cię na trochę zastąpić – mąż, mama, niania. Chwila oddechu potrzebna ci jest jak powietrze! Ale to nie zawsze możliwe. Czasem, u progu macierzyństwa, po prostu nie umiesz zostawić z kimś maleństwa. To taka „psychiczna smycz”, która nie daje wyjść choćby po zakupy. Dlatego proponujemy inne sposoby na złość:
1. Odejdź na chwilę. Dziecku nic nie będzie, jeśli przez 10–15 minut popłacze samo! A ty w tym czasie ochłoniesz.
2. Połóż się obok dziecka na łóżku. Nawet jeśli maluch wrzeszczy, ale powiesz sobie, że już nic więcej nie możesz zrobić, jest szansa, że rozluźnisz się i odpoczniesz.
3. Zatańczcie razem. Ruch, muzyka i kołysanie w twoich ramionach pomogą uspokoić dziecko. Taniec poprawi ci humor (pobudzi wydzielanie endorfin, zwanych hormonami szczęścia).
4. Wejdź z malcem do wanny z ciepłą wodą. Odprężycie się oboje, a złe emocje opadną.
5. Nie obawiaj się smoczka. Jeśli brzdąc całe dnie trzyma w buzi twoją pierś, nic się nie stanie, jeśli od czasu do czasu uwolnisz się i na trochę dasz mu smoczek. Zawsze lepsze to niż oszaleć.
6. Wykorzystuj wolny czas dla siebie. Gdy bobas śpi, nie rzucaj się na zaległe prace domowe. To czas dla ciebie. Twój wypoczynek i spokój jest ważniejszy niż pozmywane naczynia!

Magdalena Strzałkowska, Konsultacja: prof. Anna Brzezińska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (8)
/10 lat temu
Mam dwuletniego synka i teraz zaczynamy z Mezem odpoczywac. Wczesniej nie bylo latwo, ale nasze mamy, babcie wychowywaly po 4-5 dzieci i jakos dawaly sobie rade.Niestety nie mozemy liczyc na pomoc rodziny, ale potrafimy sobie tak zorganizowac czas,ze poza praca zawodowa mamy jeszcze wieczorem czas i ochote na spotkania z przyjaciolmi, albo romantyczny wieczor we dwoje.Staramy sie teraz o drugie dziecko i teraz juz wiem,ze kiedys wszystkie bedziemy tesknily za ciagla obecnoscia naszych pociech.Teraz sa tylko nasze i tylko nas potrzebuja, pozniej beda koledzy, sympatie, wiec starajmy sie czerpac radosc z kazdej chwili spedzanej z naszymi Skarbami
/10 lat temu
mój synek ma 6 miesiecy i prawie dwa tygodnie. jestem z tych nadgorliwych matek. karmie piersią. zaangazowałam się w macierzyństwo tak bardzo, że w nocy wstaje do dziecka nawet siedem razy. dodaję, że od trzech tygodni wróciłam do pracy. od kiedy jestem w pracy zrozumiałam na czym polega mój problem ze zmęczeniem. mój mąż jest w domu tylko po to żeby pachniec i ładnie wygladać. to ja robie wszystko i ledwo doprosze się aby popilnował małego kiedy chcę wykąpac sie. nie pamietam co to kosmetyczka, fryzjer, solarium. gdybym uparła sie to pewnie dopiełabym swego, ale poco. teraz jest najpiękniejszy okres w naszym wspólnym życiu. to tak szybko minie i juz za kilka lat usłysze " mamo nie całuj mnie przy kolegach bo to wstyd". teraz mamy czas tylko dla sibie.
/10 lat temu
to naprawde dziala!! nigdy nie czytalam zadnych artykulow na ten temat, ale widocznie moj organizm i umysl sam do tego doszedl. antos, ktory ma 22 miesiace wlasnie poszedl spac po poludniu i ja ten czas wykorzystuje dla siebie. moj maz nigdy nie mial do mnie pretensji, kiedy nie bylo obiadu na stole jak wrocil do domu. wtedy sam zajmowal sie maluchem, a ja spokojnie moglam dokonczyc prace w kuchni. pozdrawiam wszystkie mamy i powtarzam, ze nie robimy nic zlego, kiedy odpoczywamy.
POKAŻ KOMENTARZE (5)