Kroniki rodzinne

Jak nakręcić udany film urodzin malucha lub pierwszego kinderbalu? Dobre chęci to za mało. Krok po kroku radzimy, co robić.

Wydawałoby się, że nie ma nic prostszego: wystarczy skierować obiektyw w stronę malucha, nacisnąć przycisk „nagrywanie” i film „sam się robi”. Jednak później podczas rodzinnej premiery okazuje się, że nawet najbardziej rozkochane we wnuku babcie nie mogą powstrzymać się od ziewania, gdy na ekranie już drugą godzinę szkrab śpi lub prezentuje tylko czubek głowy. Jak temu zapobiec? Oto kilka zasad, dzięki którym stworzysz dzieło, jakiego nie powstydziłby się nawet Spielberg.

Nie kręć śpiocha
Dla rodziców ważna jest każda chwila z życia dziecka. Zwłaszcza gdy to jeszcze niemowlę – zachwycają się każdym jego poruszeniem rączką, otwarciem oczu, uśmiechem. Dlatego też, filmując swoje maleństwo, chcą uwiecznić wszystko. I tak właśnie powstaje film, na którym główny bohater przez pół godziny śpi, a przez kolejne pół patrzy w jeden punkt. To błąd.
Nie czekaj z włączoną kamerą, aż dziecko zrobi coś, co warto nakręcić. Raczej miej ją w pogotowiu i włączaj, kiedy naprawdę warto. Nie bój się, że stracisz niepowtarzalne chwile, większość z nich będziesz miał okazję jeszcze nie raz sfilmować.

Ukucnij, olbrzymie!
Dorosły nie myśli o tym, że jest dużo wyższy od dziecka. Najczęściej kręci je ze swojego poziomu, czyli z góry.
W efekcie cały film wygląda jak z lotu ptaka. Pół biedy jeszcze, gdy dziecko śpi. Gorzej, gdy zaczyna już chodzić, a widzowie oglądają przez cały czas czubek jego głowy.
Większość kadrów najlepiej wychodzi, gdy zniżysz się do poziomu dziecka. Musisz więc filmować, klęcząc, a gdy maluch raczkuje, to nawet leżąc na ziemi. Tylko wtedy oddasz świat widziany oczami małego bohatera.

Staraj się być niewidzialny
Nie możesz cały czas trzymać kamery pół metra od twarzy dziecka. Skupia się ono bowiem wtedy wyłącznie na nieznanym mu urządzeniu i zapomina o tym, co robiło wcześniej. A nie chodzi przecież o to, by cały czas filmować buzię maluszka wpatrzoną w obiektyw.
Dlatego staraj się być jak najmniej widoczny dla dziecka. Zniknij z jego najbliższego pola widzenia. Nie wpłynie to przecież na jakość filmu. Od tego jest zoom, żeby robić zbliżenia. Jeśli jednak chcesz nagrać, co dziecko mówi, musisz być w miarę blisko.
Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?

Lampa stresuje
Gdy w pomieszczeniu brakuje światła, nagrany obraz ma gorszą jakość. A więc naturalnym odruchem każdego kamerzysty jest wówczas włączenie lampy. Używaj jej jednak tylko w ostateczności. Intensywne światło od razu przyciąga uwagę malca. Rzuca on wówczas zabawki i zaczyna przyglądać się kamerze. Dlatego jeśli możesz, zostaw lampę wyłączoną. Lepiej włączyć dodatkowe oświetlenie pokoju (żyrandol, kinkiety).

Nic na siłę
Wielu filmowców amatorów stara się na siłę sprowokować dziecko do działania.
„Jasiu, a powiedz, czy kochasz tatusia?”, „Jasiu, pokaż, jak bawisz się swoim nowym samochodzikiem” – namawiają zza kamery. Tymczasem najlepsze są ujęcia spontaniczne, które oddają naturalne zachowanie dzieci. Musisz też pamiętać, że filmując, jesteś najbliżej mikrofonu. Dlatego twoje komentarze będą najgłośniejsze.

Tnij dłużyzny przy montażu
Jeśli wolisz ne ryzykować, że stracisz ważne chwile, i filmujesz wszystko jak leci, to musisz poświęcić trochę czasu na montaż. Zgrywając film na kasetę VHS lub płytę DVD, wycinaj dłużyzny, zostawiając tylko interesujące sceny, na których coś rzeczywiście się dzieje. Dzięki temu film będzie dynamiczny i nie znudzi publiczności.
Oczywiście w cięciu również trzeba zachować umiar. Dwa lata życia dziecka skrócone do pięciominutowego teledysku to nie najlepszy pomysł. Dobrze ogląda się dwu-, trzyminutowe sceny, po których następują przejścia do kolejnego ujęcia.

Ostrożnie z efektami
Coraz więcej „domowych reżyserów” używa przy montażu filmów programów komputerowych. Pojawia się wtedy pokusa korzystania z przejść i efektów, oferowanych przez oprogramowanie. Nie przesadzaj z nimi. Oczywiście płynne przejścia ogląda się lepiej niż pocięte sceny, ale pojawiające się co kilka sekund efekty mogą być męczące dla widzów. Pamiętaj, że głównym bohaterem filmu jest twoje dziecko i to ono ma się znajdować w centrum uwagi.

Przede wszystkim bądź... dobrym tatą
Chwile uwiecznione na taśmie są wspaniałą pamiątką na całe życie. Pamiętaj jednak o tym, że filmując, w pewnym sensie przestajesz być ich uczestnikiem. Jesteś jedynie kamerzystą. Nie możesz wtedy bawić się z dzieckiem, nie możesz go przytulić. A tych momentów nie zastąpi nawet najbardziej efektowny film. Dlatego przede wszystkim bądź ojcem, a dopiero w drugiej kolejności filmowcem. Nie wahaj się od czasu do czasu oddać kamerę w ręce innej osoby.

Tekst: Artur Dent
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)