No to w drogę!

Co zrobić, by wraz z rodziną dojechać na wakacje cało i zdrowo? Oto rady, o których zawsze należy pamiętać.

No to w drogę! fot. Panthermedia

Zadbaj o bezpieczeństwo dziecka

Zgodnie prawem każde dziecko do 12. roku życia, mające mniej niż 150 cm wzrostu, musi podróżować w dostosowanym do wieku, wagi i wzrostu foteliku. I ma to robić nawet, jeśli serdecznie tego nienawidzi i macie do przejechania krótki dystans. Pamiętaj, że to nie może być pierwszy lepszy fotelik z supermarketu albo giełdy internetowej. Musi mieć atest zgodny z europejską normą, być dopasowany do typu samochodu i zamocowany zgodnie z instrukcją. Inaczej zwyczajnie nie spełni swojego zadania. Dziecko wije się jak piskorz i chce, by uwolnić je z fotelika choć na chwilę? Nie gódź się na to albo się zatrzymaj. Przy zderzeniu z prędkością 80 km/h maluch nieprzypięty pasami i ważący 10 kg nabiera masy 800 kilogramów i z taką siłą uderza w przednią albo boczną szybę. Siedmioro na dziesięcioro takich maluchów ginie - inne zostają kalekami.
Pałace królów i gangnam style. Czym jeszcze uwodzi Seul?

Przewietrz samochód

W upalny dzień wnętrze zaparkowanego auta jest gorące jak piec. Nie da się bezpiecznie prowadzić w takich warunkach.

Ściągnij rzeczy z tylnej półki auta

Podczas gwałtownego hamowania książka czy inny przedmiot zmieni się w ciężki i niebezpieczny pocisk.

Zdejmij nogę z gazu

Banalna rada? Może i tak, ale to właśnie zbyt szybka jazda była w zeszłym roku (i wcześniej też) przyczyną co trzeciego wypadku. To 9179 tragedii, do których doszło tylko dlatego, że ktoś miał zbyt ciężką nogę! Gdyby nie to, nie zginęłyby 1232 osoby, a 12 831 nie odniosłoby ran. Pamiętaj, że przy prędkości 150 km/h droga hamowania na suchym asfalcie wynosi aż 150 metrów (na mokrym jeszcze więcej). Zderzenie przy prędkości 180 km/h można porównać z upadkiem z tarasu widokowego Pałacu Kultury!

Nie daj się zwieść pogodzie

Przed rokiem (dwa lata temu i wcześniej także) więcej wypadków zdarzyło się przy dobrych warunkach atmosferycznych. Nie ma w tym nic dziwnego: gdy jezdnia jest sucha, a widoczność dobra, kierowcy czują się bezpiecznie i wciskają gaz do dechy.

Nie szarżuj

Najpowszechniejsze grzechy powodujących wypadki kierowców: nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowe wyprzedzanie (np. na trzeciego) i niezachowywanie bezpiecznej odległości między pojazdami. (A tak przy okazji, dlaczego niektórzy tak lubią jechać komuś na zderzaku? Wydaje im się, że dotrą na miejsce szybciej?).

Rób przerwy

Tak, wiemy: jesteś w świetnej formie i chcesz, jak najszybciej dotrzeć do celu. Tyle że nawet Terminator nie jest w stanie utrzymać maksymalnej koncentracji przez sześć czy osiem godzin. Zatrzymuj się mniej więcej co półtorej godziny, wysiądź, przespaceruj się. Przy okazji twoje dziecko będzie miało okazję, by rozprostować kości.

Nie zostawiaj dziecka w samochodzie

Nie rób tego nawet wtedy, gdy maluch śpi, a ty chcesz wyskoczyć tylko do toalety albo po kawę na stacji benzynowej. Samochód szybko się nagrzewa i dziecko może dostać udaru cieplnego. Może też znaleźć zapalniczkę...

Nie siadaj za kierownicą na kacu

Żaden odpowiedzialny człowiek nie usiadłby za kierownicą po alkoholu, ale czasem zapominamy o tym, że dzień po zakrapianym grillu czy spotkaniu z przyjaciółmi nasza sprawność psychomotoryczna nadal jest kiepska.

Nie rozmawiaj w czasie jazdy przez komórkę

Choć to zabronione, robi to wiele osób. Mało tego, niektórzy prowadząc auto czytają i wysyłają SMS-y!

Wrzuć na luz

Podróż z dzieckiem, zwłaszcza niemowlęciem, rzadko przebiega absolutnie gładko i bez niespodzianek. A to w bagażu podręcznym zabraknie tego, co jest potrzebne, a to maluch mimo zabawiania zacznie płakać... Przygotuj się na to psychicznie, a oszczędzisz sobie frustracji. To także ma wpływ
na bezpieczeństwo!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)