Gdy rodzice się rozstają

Rozwód rodziców to dla dziecka trzęsienie ziemi. Ale możesz wiele uczynić, żeby twoja pociecha wyszła cało z tej zawieruchy. Zrób wszystko, co w twojej mocy!

Rozwód to sprawa dorosłych – fakt. Jednak ta sprawa dotyka także dziecka. Nie da się go wsadzić pod szczelny klosz, gdzie nie dozna żadnych cierpień.

Ale przecież decyzję o rozwodzie podjęliście, bo innego wyjścia nie było. I teraz chodzi o to, by wszystko załatwić jak najlepiej, najłagodniej, najmądrzej – z uwagi na maluszka. Pomóż mu przez to przejść. Cokolwiek zrobisz, miej na uwadze jego dobro.

Jak tłumaczyć?
O ile to możliwe, zróbcie to razem z mężem. To okazja, by pokazać dziecku waszą jedność w obliczu dramatycznej sytuacji. Malec nie może czuć, że traci jedno z was. A ponieważ zapamięta tę rozmowę do końca życia, przygotuj się do niej: umów się z mężem, co powiecie i nie sprzeczajcie się przy maluchu. Kiedy powiedzieć? Gdy tylko ostateczna decyzja zostanie podjęta. Dzieci domyślają się o wiele więcej, niż to się wydaje dorosłym!
Bardzo ważne jest, co i JAK mówisz. Dzieci rozumieją emocje, odczytując mowę ciała. Jeśli jesteś zdruzgotana, roztrzęsiona i okazujesz to, maluchowi udzieli się ten stan. Młodszym dzieciom trzeba dać wyjaśnienie proste, jednoznaczne i uczciwe, ale bez wchodzenia w drastyczne, dorosłe szczegóły. Inaczej rozmawia się z trzylatkiem, inaczej z 6–7-latkiem. Ale komunikat, jaki malec otrzyma, powinien brzmieć mniej więcej tak: „Tata i ja od dłuższego czasu próbowaliśmy rozwiązać różne problemy między nami. Doszliśmy do wniosku, że nie możemy już razem mieszkać i postanowiliśmy się rozwieść. Bardzo cię kochamy i nigdy nie przestaniemy cię kochać. Ale będziemy mieszkali oddzielnie”.

Będziesz pewnie musiała powtórzyć tę trudną wiadomość wiele razy. Przygotuj się na wiele pytań (choć nie wszystkie będą zadane od razu). Cierpliwie na nie odpowiadaj. Tłumacz, gdzie tata zamieszka, czy będzie z wami jadł śniadanie (nie, bo ludzie, którzy się rozstali, jedzą oddzielnie posiłki i zazwyczaj też mieszkają osobno), czy będzie się z malcem bawił (tak, będzie cię odwiedzał, zabierał do kina, pokaże ci swoje mieszkanie). Wyjaśnienia powinny być prawdziwe, ale proste. I postaraj się w nich nie odgrywać się na partnerze. Nie wciągaj dziecka w wasze konflikty. Ono nie może być zmuszane do opowiedzenia się po którejś ze stron!

Jeśli rozwód jest zawiniony przez twojego partnera, w tobie może rodzić się bunt – dlaczego mam brać część winy na siebie? Czemu muszę tłumaczyć coś za tatę, wybielać go? Odpowiedź jest prosta (choć czasem trudna do wprowadzenia w życie): by nie krzywdzić dziecka. Choć ciśnie ci się na usta: „Tata porzucił nas, bo wolał inną panią od mamy”, daruj sobie te słowa. Dla kilkulatka zrozumienie tego może być zbyt dużym ciężarem.

Trudne emocje
Do tej pory jedno dla dziecka było pewne: „mama, tata i ja (i siostra albo brat) stanowiliśmy rodzinę”. Ten pewnik dawał mu poczucie bezpieczeństwa. Cokolwiek by się działo, jest mama i jest tata. I mieszkamy razem. Nawet jeśli twój mąż często wyjeżdżał czy mieszkał za granicą z powodu pracy, należał do rodziny i do domu. Maluch tęsknił, ale sytuacja w gruncie rzeczy pozostawała niezmienna. I teraz trach! Właśnie tej najważniejszej rzeczy (wspólnego domu, rodziny) nie będzie. W nowej sytuacji najważniejsze jest, by dziecko nie straciło poczucia bezpieczeństwa, wiary w miłość rodziców – bo to jest mu teraz najbardziej potrzebne. W głowie maluszka może niestety zaświtać myśl, że skoro rodzice przestali się kochać, to mogą przestać kochać i jego. Trzeba mu powtarzać, że nigdy tak się nie stanie!

W obliczu trudnej sytuacji dziecko odczuwa lęk. Dlatego musi być zrozumiale informowane o zmianach. Smyk czuje też smutek i tęsknotę za drugim rodzicem. Niektóre maluchy żyją nadzieją, że rodzice znów będą razem. Ale nie wolno robić dziecku takich złudzeń, to tylko przedłuża jego cierpienie i nie daje szansy na pogodzenie się z sytuacją. 3–4-letni brzdąc potrafi też dojść do wniosku, że rodzice się rozwodzą, bo on był niegrzeczny. Musi więc słyszeć zapewnienia, że to absolutnie nie jego wina!

Na drugim biegunie miotających malcem emocji jest uczucie złości wobec tego rodzica, którego obwinia on o rozpad związku. Nie skasujesz tych uczuć. Powinnaś je zaakceptować i pomóc dziecku je nazwać: „Smutno ci, że tata nie je z nami obiadu?”, „Żałujesz, że już nie możesz rano bawić się z tatą w łóżku?”, „Wiem, co czujesz. Spróbujmy temu zaradzić. Może poprzytulamy się we dwoje, pomożesz mi nakryć do stołu dla nas, zadzwonisz do taty?”. A może dziecko boi się, że ojca już nie zobaczy? Taki lęk jest u kilkulatka bardzo realny. Skoro tata odchodzi, to go nie ma... Od początku więc zadbaj o spotkania malca z ojcem.
Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?

Razem z tatą
Lepiej, jeśli sprawy kontaktów ustalicie między sobą, bez czekania na sąd (oczekiwanie na sprawę rozwodową może trwać parę miesięcy). W tym czasie dziecko powinno widzieć, że kontakty z tatą są naturalne, nie prowokują konfliktów. Nie ograniczaj ich. Limitując dostęp do dziecka, dopieczesz partnerowi, ale i podziałasz na szkodę malca. Powtarzaj sobie to, gdy złe emocje biorą górę.

Dziecko pragnie kontaktów z tatą. Są mu one potrzebne do prawidłowego rozwoju emocjonalnego. Postaraj się, aby były regularne i częste (chyba że ojciec „zniknął”, na to niestety nic nie poradzisz). Zachęć tatę, żeby przyszedł na przedszkolne przedstawienie, proponuj im wyjścia do kina. Dlaczego to ty musisz się o to martwić? Czemu nie może on? Cóż, może by i mógł, ale skoro tego nie robi, pamiętaj, że chodzi o dziecko! Jesteś zazdrosna, że dziecku tak dobrze z tatą, bo „niedzielny tatuś” dba o rozrywki. Pamiętaj, że ty jesteś zawsze obok i dlatego stanowisz dla malca mniejszą atrakcję. Ale to przy tobie dziecko czuje się bezpiecznie.

A może ojciec wpadł po uszy w nowe życie i potomka nie odwiedza albo robi to bardzo rzadko? Warto o tym z nim porozmawiać. Tylko nie krytykuj byłego męża przy dziecku, załatwcie to we dwoje. Jeśli maluch tęskni, postaraj się towarzyszyć mu w tym. Powiedz: „Rozumiem, że ci smutno”. Zaproponuj oglądanie zdjęć, na których jest tata. Jedno z nich ustawcie w ramce w pokoju malca. Nie musisz jednak za wszelką cenę budować wizerunku superojca. Jeśli się spóźnia, a dziecko pyta, dlaczego, powiedz: „Nie wiem”. Zaproponuj: „Zapytaj go, gdy przyjedzie”. Niech osoba, która nawala, będzie tą, do której malec kieruje pretensje.

Inne związki rodziców
Nowi partnerzy mamy i taty to temat na odrębny artykuł. Teraz więc tylko w skrócie o najważniejszych sprawach:
• Tata zakłada nową rodzinę? Spróbuj ukazać to dziecku jako sprawę naturalną. Nie wciągaj go w swoje wątpliwości: „Teraz tata będzie miał mniej czasu dla ciebie”. To dobrze, jeśli nowa żona stara się zdobyć sympatię malca. Gdy ci z tym trudno, pamiętaj: to, że smyk czuje się w ich domu dobrze, jest pozytywne.
• Masz nowego partnera? Niech najpierw bywa u was jako przyjaciel. Nawiąże kontakt z dzieckiem, rozmawia, bawi się – nic na siłę. Nie musi nadskakiwać, a twoja pociecha nie ma obowiązku słuchać go, lubić i akceptować od pierwszego spotkania. Lepiej, by mężczyzna w sposób nienarzucający się dziecku towarzyszył wam w codziennym życiu. Maluch wkrótce dojdzie do wniosku, że miło jest, gdy do stołu siadacie razem. I że to mu w niczym nie zagraża!

Nie oczekuj cudów
Jesteś w trakcie trudnych zmian, miotają tobą rozpacz, złość. I w tym wszystkim musisz jeszcze tak bardzo starać się o dziecko. To trudne. Ale nikt nie oczekuje, że uda ci się być w tej sytuacji ideałem. Musisz też myśleć o sobie. Tylko przy tym pamiętaj o tej małej istotce, zależnej od ciebie, którą tak bardzo kochasz i dla której chcesz jak najlepiej.

To się zdarza
Twoje dziecko przeżywa lęk, złość, smutek. Skutkiem tych uczuć mogą być pewne „zawirowania” w jego zachowaniu. Być może zaobserwujesz:
1. Kłopoty z zasypianiem, budzenie się w nocy z krzykiem.
2. Moczenie nocne lub ponowne kłopoty z sygnalizowaniem potrzeb fizjologicznych w dzień.
3. Agresywne zachowania wobec kolegów, wobec ciebie, ataki złości.
4. Wycofanie, zamknięcie w sobie, niechęć do zabaw z kolegami.
5. Trudności z rozstawaniem się z tobą, płacz, kurczowe trzymanie się ciebie.
6. Cofnięcie do wcześniejszych etapów rozwoju, gdy dziecko było malutkie i miało opiekę obojga rodziców. Może się to wyrażać w ssaniu kciuka, ciągłym przytulaniu się.


Konsultacja: Magdalena Gąssowska, psycholog, zajmuje się psychoterapią i wykłada w Wyższej Szkole Pedagogicznej ZNP w Warszawie
Tagi: rozwód
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
inga/rok temu
Gdyby to było tak proste jak w artykule :( ale rzeczywistość to niestety prostuje po swojemu i w mojej sytuacji gdyby bylo tak się po ludzku dogadać i nie wciagać dziecka było by super i nie mam nic przeciwko że 5 letni syn jeżdzi do taty na weekendy i rozmawia ale boli mnie że ojciec wmawia mu bzdury i miesza mu w glowie mowiac ze przez mame pojdzie do wiezienia lub ze aktualny partner porwal mame a fakty sa takie ze aktualnego partnera poznalam 6mcy gdy zostawilam go i po tym jak mnie skrzywdzil za co dostal wyrok i czeka na rozstrzygniecie sadu IIinstancji. ja dziecka nie nastawiam i nie mieszam w nasze sprawy ale syn widzi ze ojcec krzyczy , nie dotrzymuje obietnicy ciagle mowi zle o mnie o nowym partnerze ktory mojego syna ze mna wychowuje juz 3 rok , bardzo zle mowi o jeszcze nie narodzonej siostrzyce . a moj syn kocha nas , jego i wszystkich ktorzy go otaczaja rozumie ze jedzie do taty ze we wakacje jedzie na tydzien do taty ale nie rozumie czemu ciagle tata tak zle mowi o osobach ktore on kocha i uwielbia spedzac czas. szkoda ze nie ma jak w artykule zgodnosci bo az strach pomyslec jak sie zachowa ojciec dziecka gdy przyjdzie czas na komunie a tego co robi i zrobil nie widzi. Gdy siedzial ojciec dziecka w areszcie nie buntowalam syna tylko mowilam ze pracuje daleko i lata w samolocie teraz nie moze dzwonic ani przyjechac a on twierdzi ze nastawiam dziecko zle a gdzie tu nastawianie zle gdy chcial odebrac sobie zycie porozmawialam z nim, przywiozlam dziecko i mowilam ze ojca ma jednego i mimo krzywd jakie mi wyrzadzil chce by zyl dla syna by zalozyl firme i syn ma jednego ojca ale on nawet tego nie docenia . coz zycie toczy sie dalej a ja walcze by moj synek wyrosl na wspanialego czlowieka ,tlumacze mu ile sie da na jego wiek i zeby sie nie smucil i rozumial ze my go kochamy ale czasem tat poprostu ma zle dni i temu tak brzydko mowi a tak naprawde tak nie mysli.