POLECAMY

Dlaczego nie wolno straszyć dziecka

Zjedz mięsko, bo przyjdzie Baba Jaga! Jak nie posprzątasz, oddam cię dozorcy! Czy zastanawiasz się, co mówisz swojemu dziecku?

Dlaczego nie wolno straszyć dziecka fot. Panthermedia
To, co w ustach dorosłego jest tylko żartem, maluch uznaje za prawdę. Nie rozumie jeszcze różnicy między rzeczywistością a fikcją. To dlatego postaci z bajek w wyobraźni dziecka przemieniają się w groźne potwory, które mogą wstrząsnąć światem. Jeszcze do 7. roku życia maluch nie zdaje sobie sprawy, że Baba Jaga czy Bazyliszek nie istnieją.

To nieprawda!

Jeszcze bardziej niż telewizyjnym bajkom dzieci wierzą rodzicom. To przecież ich darzą największym zaufanie. Choć wszyscy wiemy, że dzieci straszyć nie wolno, to... czasem tak robimy. Dlaczego? Przede wszystkim z poczucia bezsilności i braku czasu. Gdy nie pomaga kolejne tłumaczenie, że na dywanie nie mogą zostać na noc porozrzucane zabawki, najprościej zagrozić, że przyjdzie policjant czy dozorca, który zaprowadzi tu porządek. Z kolei gdy marudzi nad jedzeniem, postraszenie go, że będzie mały i słabszy od kolegów, też zapewne przyniesie chwilowy efekt – kotlet czy buraczki znikną z talerza. Niestety, tego typu groźby później obrócą się przeciwko rodzicom. Strasząc w ten sposób dziecko, nie mówisz prawdy i narażasz się na utratę autorytetu.

Pójdę i nie wrócę

Najgorsze jest straszenie malca przez mamę lub tatę własną chorobą, pójściem do szpitala czy wyprowadzaniem się z domu, co niestety dość często zdarza się rodzicom. Dziecko traktuje taką groźbę poważnie. Może się lękać, że rzeczywiście straci mamę, że ona wyjedzie, wyprowadzi się z domu, bardzo ciężko zachoruje i zniknie z jego świata już na zawsze. Między dzieckiem a mamą wytwarza się wówczas tzw. więź lękowa. Maluch nie spuszcza jej z oka, płacze przy każdym rozstaniu, gdyż boi się, że już nigdy więcej jej nie zobaczy. Jest coraz bardziej do niej przywiązany, ale jest to więź oparta na strachu.

Efekt straszenia dzieci

Maluch na skutek takiego traktowania może mieć wtedy problemy ze snem, nocne lęki, tiki, zacząć obgryzać paznokcie, stać się bardziej zahukany i nieśmiały, stracić pewność siebie i nabrać poczucia, że jest gorszy, słabszy. Albo odwrotnie – reagować agresywnie w stosunku do innych: bić kolegów, wyrywać im zabawki, robić wszystko, by przyciągnąć uwagę rodzica, by on nie odszedł ani na chwilę. A już najgorszym przeżyciem będzie dla niego zwykłe przeziębienie czy grypa mamy. Może mu się wydawać, że mama zachorowała, bo on był niegrzeczny i winić się za to. A takie przekonanie będzie miało niekorzystny wpływ na całe życie dziecka.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/miesiąc temu
Mnie mama straszyla dokladnie tak samo. Ze pojdzie i nie wroci, ze zadzwoni po psychiatre, albo do osrodka zeby mnie zabierali, albo ze zostawi mnie sama na spacerze i mam radzic sobie sama. Teraz mam 20 lat, ale do tej pory pamietam ze jak zostawalam z babcia, albo pozniej w przedszkolu, to siedzialam na dywanie na srodku pokoju i gapilam sie na zegarek wystraszona czy mama wroci. A jak sie spozniala kilka minut to beczalam jak opetana ze mama poszla i nie wroci. straszyla mnie tez czesto ze zachoruje i umrze, nawet nie wiecie jak ja sie balam. Ja sama nie znosze dzieci i wkurza mnie jak slysze ze gdzies sie drze albo lata, a jakbym miala cos takiego na codzien to bym sie wsciekla, ale straszenie takimi rzeczami to dla kilkulatka TRAUMA. Teraz nie mieszkam z rodzicami, ale mam cos takiego, ze sie bez przerwy o nich boje... baba jaga to zadne straszenie, ale gadanie bachorkowi ze sie pojdzie i nie wroci, albo umrze(to juz mi sie w glowie nie miesci zeby tak mowic komukolwiek, ze przez niego sie umrze, a juz tymbardziej DZIECIAKOWI), czy odda do osrodka to juz po prostu... no patologia.
/rok temu
Mnie caly czas wszyscy tak straszą :"zamknij się , bo zadzwonię ", czyli ze się mnie pozbędą !