Co dają babskie pogaduchy

Jak wielką, zbawienną siłę mogą mieć nawet zwykłe babskie rozmowy i spotkania na plotki? Opowiada psychoterapeutka.

Zanim udaje mi się zadać pytanie, Magda Gąssowska, psychoterapeutka, mówi, że nie lubi określenia „babskie pogaduchy”. – Mam wrażenie, że szczególnie w porównaniu ze zwrotem „męskie rozmowy” jest trochę lekceważące – mówi psychoterapeutka. – Sugeruje, że kobiety mówią o głupstwach, błahych sprawach, a mężczyźni o mądrych rzeczach. Absolutnie się z tym nie zgadzam! Ale na pewno jest różnica między męskimi i damskimi rozmowami...

Na czym ona polega?

Ta różnica dotyczy sposobu, w jaki prowadzimy rozmowy. No i tematów. Jest kilka teorii, które tłumaczą, z czego to wynika. Jedne mówią, że to przez różne role społeczne, które pełnimy. Inne, że „winna” jest różna budowa naszych mózgów, połączeń między półkulami itd. Generalnie faceci w rozmowach bardziej się skupiają na faktach, na zadaniach, na konkretach. W tym lepiej się czują. Kobiety koncentrują się raczej na emocjach, na relacjach między ludźmi, wrażeniach.

To dlatego tak często nie możemy się dogadać?
Tak! Dla mężczyzn kobiece rozmowy, czy rozmowy z kobietami, często są nie do końca zrozumiałe. Jego zdaniem wszystko już zostało powiedziane, a ona może jeszcze długo gadać o spojrzeniach, wrażeniach („On tak na nią spojrzał, że może coś między nimi jest”). Choć – muszę zastrzec – jest to pewne generalizowanie. Są mężczyźni, którzy lubią i potrafią rozmawiać z kobietami.

Jak ich poznać? Gdzie oni są?
Jest taki jeden w klasie mojej córki! To ulubieniec wszystkich dziewczyn. To chłopak z krwi i kości, ale ma trzy siostry. W dodatku starsze. Był z nimi, przy nich, od urodzenia. I – mówiąc już zupełnie serio – moim zdaniem to właśnie wychowanie jest ważne. Chłopcy, którzy rosną wśród kobiet, zazwyczaj potrafią lepiej z nimi rozmawiać, kiedy dorosną.

Czyli my, mamy chłopców, mamy szansę/obowiązek nauczyć ich rozmawiać? Co robić?
Wystarczy z nimi dużo i szczerze... rozmawiać. Chłopców nie wolno wychowywać, myśląc stereotypowo, że niby faceci nie płaczą, nie zwierzają się... Dziecko – niezależnie od płci – trzeba uczyć okazywania uczuć, tego, że kiedy jest nam źle, czasem płaczemy, żalimy się. Oczywiście nie chodzi o to, by mały (a potem starszy!) chłopak się nad sobą rozczulał. Ale mama czy tata powinni być osobami, z którymi zawsze może pogadać.

No dobrze, a co z dużymi chłopcami, których nie nauczono szczerze rozmawiać? Nie dogadamy się już nigdy z naszymi mężami?
Warto próbować. Trzeba! Tylko musimy pamiętać, że facet w czasie rozmowy szuka konkretów, zaraz chce rozwiązać problem. A jeśli ty chcesz się po prostu wygadać, po całym dniu spędzonym z dzieckiem, musisz mu to na początku powiedzieć. Jasno: „Wiesz, jestem zmęczona, chcę się trochę wyżalić. Opowiem ci wszystko, co się wydarzyło, co czuję. I chyba nie chcę nic zmieniać. Po prostu mnie wysłuchaj”.

Właśnie, dlaczego tak to jest, że kiedy się wygadamy, wyrzucimy z siebie emocje, jest nam lżej? Jak można to wytłumaczyć?
Wszystko, co się dzieje w naszym życiu, powoduje narastanie różnych emocji. Szczególnie dotyczy to silnych, negatywnych emocji, takich jak złość czy smutek. I każdy człowiek w pewnym momencie musi je jakoś uzewnętrznić. Są ludzie (głównie faceci), którzy w takim momencie mają ochotę przekopać ogródek, iść na siłownię czy na basen. Ale chyba najzdrowszym sposobem na upuszczenie emocji jest opowiedzenie o nich. Mówiąc, pozbywamy się tego, co nas gryzie.

Rozumiem, ale dlaczego kiedy chcemy pogadać, zazwyczaj myślimy o spotkaniu z przyjaciółką? To wynika z tych różnic, o których mówiłaś? Może podświadomie wiemy, że z kobietami lepiej nam się gada?
Tak naprawdę potrzeba rozmów w gronie kobiet to coś, co jest z nami od zawsze. Kiedyś faceci szli polować czy na wojnę. I to było ich zadanie. A kobiety zostawały w domu i razem z innymi przy ognisku sobie gadały. Dziś jest chyba podobnie, tylko w trochę innej formie. Już nie siedzimy i nie łuskamy grochu, a idziemy na kawę, na kolację. I mamy prawo gadać.

Ale ja mam wrażenie, że mężczyźni trochę się boją tych babskich spotkań. Tego, że opowiadamy o małżeńskich kłopotach innym kobietom.
No tak. Ale warto facetowi wytłumaczyć, po co są te babskie rozmowy. Że to nie jest zdradzanie tego, co jest między wami. Moim zdaniem można spróbować to tak wyjaśnić: „My, kobiety, musimy sobie pogadać, odreagować we własnym gronie. Z tobą tego nie zrobię, bo ty... jesteś z innej planety. Bo ty przecież zupełnie inaczej rozmawiasz!”.
Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?

OK, przekonałam faceta, wychodzę na spotkanie. Uwielbiam to. Ale wiesz, łapię się na tym, że nie zawsze chcę, by ktoś mi radził, co mam zrobić. Czy to normalne?
Jak najbardziej! Tak naprawdę dość rzadko liczymy na czyjeś rady. Najczęściej potrzebujemy się zwyczajnie wygadać, podzielić z drugim człowiekiem tym, co tam w środku nas siedzi. Już samo powiedzenie o czymś pozwala spojrzeć na tę sprawę z nieco innej perspektywy. W psychoterapii tak właśnie jest. Osoby, które przeżyły jakąś traumę, potrzebują powiedzieć o tym ileś razy. I to mówienie, opowiadanie o tym, co się wydarzyło, często z wieloma szczegółami, w jakiś sposób odczarowuje tę sytuację i ona zostaje za nami. I myślę, że w życiu codziennym też tak jest, że o jakichś swoich kłopotach czy trudnościach po prostu potrzebujemy powiedzieć.

A są rzeczy, których nigdy nikomu nie powinnyśmy mówić?
Każdy z nas ma swój, bardzo intymny świat i sprawy, którymi nie chce się dzielić z nikim. Trzeba o tym pamiętać i to szanować.
Ważną rzeczą w rozmowie jest nieocenianie drugiego człowieka. A od tego trudno nam się powstrzymać i robimy to bardzo często. Poza tym dopóki koleżanka nie zapyta wprost: „Co o nim sądzisz?”, chyba lepiej nie mówić: „To kretyn”, nawet jeśli tak myślimy (bo zawsze jest szansa/niebezpieczeństwo, że para się ze sobą pogodzi). W takiej sytuacji warto powiedzieć coś w stylu: „Wiesz, myślę, że zachował się w tej sprawie nie w porządku wobec ciebie” – tak trochę ocenić, nieoceniając. Raczej nie powinno się mówić: „Lepiej zostaw tego faceta, bo on jest dla ciebie zły”.

No ale przecież rozmowa powinna być szczera!
Oczywiście, ale... Jest taki typ rozmów – to one mają najbardziej terapeutyczną moc – które polegają głównie na tym, że słuchamy tego, co ktoś nam bliski chce powiedzieć. Słuchamy naprawdę. Wcale nie musimy milczeć, ale nie powinniśmy oceniać. To naprawdę ważne. Do mnie do gabinetu coraz częściej przychodzą ludzie, którzy tak naprawdę nie potrzebują pomocy fachowca. Chcą być wysłuchani. Z moich obserwacji wynika, że ludziom brakuje prawdziwych rozmów.

Dlaczego tak jest? Może nie mamy z kim gadać?
Zwyczajnie nie mamy czasu na rozmowy. Przecież ciągle gdzieś się spieszymy! I często nam się wydaje, że nie mamy kogoś takiego „do zwierzeń”, bo nie lubimy mówić innym o swoich trudnościach. Nasze kontakty z ludźmi mogą się ograniczać tylko do przekazywania informacji. A nie do prawdziwych rozmów. Moim zdaniem warto się rozejrzeć. I trzeba się odważyć, by się otworzyć. Z tym też miewamy kłopoty...

Czyli taki niby banalny temat zwykłej rozmowy wcale nie jest taki łatwy. To nie jest błaha sprawa...
Absolutnie! Szczera rozmowa, gadanie z przyjaciółkami to coś niezwykle ważnego. Bardzo nam potrzebnego! Naprawdę warto rozmawiać!

Naucz się słuchać
Rozmawianie z kimś, kto potrafi słuchać, to wielka przyjemność. Znasz ten luksus? Prawda, że nie każdy potrafi słuchać?
Jednak można się tego nauczyć. Zrób to dla swoich przyjaciółek, dla swoich dzieci, dla związku. Warto! Psychoterapeutka podpowiada, jak słuchać.
• Skup się, patrz w oczy. Przeglądanie gazetki, skakanie po kanałach z pilotem czy rozglądanie się po pokoju, kiedy ktoś się zwierza, to prawie jak policzek. Nie znosisz tego, prawda? Więc nie rób tego innym. Daj przyjaciółce czy dziecku chwilę swojej uwagi, patrz w oczy. To niezwykle cenna pomoc. Może ktoś dzięki temu powie coś, z czym „męczy się od dawna” i będzie mu dużo lżej!
• Dopytuj o szczegóły. Zadawanie pytań na temat tego, co zostało powiedziane, to dobry sygnał dla osoby, która się zwierza. Czuje się wtedy komfortowo, ma dowód, że jej słowa kogoś obchodzą.
• Myśl o uczuciach. Nawet zupełnie elementarna empatia, umiejętność odczuwania tego, co przeżywa druga osoba, to wielka zaleta. Gdyby to nie było ważne, równie dobrze można by gadać do lustra czy do ściany. Ale zależy nam przecież na świadomości, że ktoś inny rozumie nasz smutek.

Rozmowy w grupie
Terapia grupowa powstała w USA. Po wojnie wielu żołnierzy potrzebowało pomocy psychiatry lub psychologa. Brakowało specjalistów. Wtedy właśnie pierwszy raz wypróbowano terapię grupową. Okazało się, że często działa znacznie lepiej niż indywidualne seanse.
Siła grupy jest olbrzymia. Przy leczeniu uzależnień stosuje się właściwie głównie terapię zbiorową. Każdy musi opowiedzieć swoją historię na forum. To nie jest łatwe. Ale z drugiej strony często zdarza się tak, że problem, dopóki jest niewypowiedziany, wydaje się zbyt wielki, by sobie z nim poradzić. Często jesteśmy przekonani, że coś takiego nigdy nikogo nie spotkało. Ale kiedy usłyszymy, że inni mają podobne kłopoty (i że sobie z nimi radzą!), dostajemy skrzydeł i nowych sił do walki. Rozmowy w grupie zaufanych ludzi mogą naprawdę zdziałać cuda.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)