"Wypychanie" dziecka przez lekarza podczas porodu.

Jakie są realne zagrożenia "wypychania" dziecka przez lekarza?

"Wypychanie" dziecka przez lekarza podczas porodu.

Witam. Przy pierwszym porodzie lekarz pomógł mojemu synkowi przyjść na świat naciskając mi na brzuch. Nie spowodowało to żadnych przykrych konsekwencji ani dla mnie ani dla dziecka. Czytałam jednak, że nie powinno się tak robić, bo może dojść do krwotoku, a nawet uszkodzenia dziecka. czy to prawda? Jakie są realne zagrożenia "wypychania" dziecka przez lekarza?

Alicja
Owszem prawda, że nie powinno się tak robić. Jest to nieprzyjemne dla kobiety rodzącej - jeśli nie współpracuje ona z lekarzem to może dojść do uszkodzenia powłok skórnych (mam na myśli siniaki). Zagrożenie wynika bardziej z tego, że poród się przedłuża (stąd też ten sposób „na pomoc rodzącej”) i może dojść do niedotlenienia u płodu, a to grozi dalszymi konsekwencjami. Życzę wszystkim tego, aby unikano takich zabiegów i porody odbywały się bez nich.

Pozdrawiam serdecznie

Celina Fręczko, położna

Katarzyna Bosacka opowiada o ciąży i zachciankach!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/8 miesięcy temu
PGDY miał się urodzić mój starczy syn - ponad 30 lat temu - zgłosiłam się na oddział położn. i przeszłam badania. Na oddziale byłam od kilku dni, gdy podano sandopart (?). Doszła pielęgniarka Michalina z przyzakładowej przychodni, która z własnej woli chciała doglądać rodzącego się dziecka. Chciała, żeby dziecko urodziło się przed zmianą, czyli przed 18:00 i dlatego zastosowała tę metodę. Dziecko miało opisane 10 Apqar, ale nie podano go do pierwszego karmienia. Gdy odzyskała siły, sama poszłam szukać mojego syna. Na wózku, na którym przywożono noworodki do karamienia, leżało dziecko i miało kartkę z nazwiskiem... Tyle...
/2 lata temu
JA niestety miałam zastosowany ten rękoczyn. I Pani położna nie opisała jakie są zagrożenia, siniaki to najmniejszy problem. " Ta interwencja medyczna, nazwana przez Troszyńskiego "szczególnie brutalnym rękoczynem" wiąże się z licznymi powikłaniami mogącymi pojawić się zarówno u matki i dziecka (Merhi, Awonuga 2005, Troszyński 2003). Wprowadzenie tego zabiegu do praktyki położniczej miało na celu wzmocnienie siły wypchnięcia dziecka poprzez zwiększenie ciśnienia wewnątrzmacicznego prowadzące do skrócenia czasu porodu. Badania wykazały jednak, że nie u wszystkich kobiet w wyniku zewnętrznego ucisku dochodzi do zwiększenia ciśnienia w jamie macicy. Czynnikiem modyfikującym w tym przypadku jest wiek ciążowy i grubość miometrium (Buhimschi, 2002). Ucisk może przyspieszać urodzenie dziecka, ale nie powoduje skracania II okresu porodu. Niektóre badania pokazują wręcz tendencję do wydłużenia tego okresu (Cosner 1996). Zabieg Kristellera wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia u matki uszkodzenia krocza i zwieracza odbytu (Cosner 1996; De Leeuw 2001, Zetterstrom 1999) oraz pęknięcia macicy (Pan et al. 2002; Vangeenderhuysen, Souidi 2002). Rodzące się dziecko w wyniku zewnętrznego ucisku na macicę narażone jest na złamania kości i uszkodzenie splotu ramiennego (Porażenie Erba) związane ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia dystocji barkowej, niedotlenienie, w skrajnych sytuacjach kończące się zgonem (Simpson, Knox 2001). Również uszkodzenia mózgu i nerwów u dziecka, mogą wynikać z zastosowania zabiegu Kristellera u matki (Amiel-Tyson, Sureau, Shnider 1988; Murray, Huelsmann 2009)."