Prawdy i mity o bólu porodowym

Jak sprawić, żeby ból podczas porodu okazał się znośniejszy? Jakie są naturalne metody łagodzenia bólu? Na te i inne pytania odpowiada położnik.

Termin porodu zbliża się nieubłaganie. I świetnie! Bo przecież nie możesz doczekać się na maleństwo. Tylko... No właśnie, coraz częściej myślisz o samym porodzie i o... bólu. Co powinnaś wiedzieć o bólu porodowym? Czy wszystko, co o nim słyszałaś, jest prawdą? Zapytaliśmy o to położnika Artura Kucharskiego ze Szpitala im. A. Falkiewicza we Wrocławiu.

Każda kobieta odczuwa ból inaczej.
Prawda
Każdy człowiek ma inny próg odczuwania bólu. To, co dla jednej osoby jest do zniesienia, dla innej może być trudne do wytrzymania. Tak samo jest w wypadku bólu porodowego.

Bólu porodowego nie da się porównać z niczym innym.
Prawda
Ale nie dlatego, że jest najsilniejszy z możliwych (bo nie jest), tylko dlatego, że jest inny i czemu innemu służy. Nie jest sygnałem ostrzegawczym „O rany, coś złego się dzieje z organizmem”, lecz wynikiem ogromnego wysiłku. Poza tym nie dokucza stale: między skurczami znika, co pozwala odpocząć i przygotować się na nadejście następnej fali. Kobiety często opisują ból porodowy jako „stukrotnie spotęgowany ból miesiączkowy”. Najgorzej tolerowany i odczuwany jako najsilniejszy jest tępy ból w okolicy kości krzyżowej.

Współczesne kobiety są wygodnickie i rozpuszczone. Nasze prapraprababki nie bały się bólu.
Mit
Kobiety od zawsze szukały sposobów, by nie cierpieć podczas porodu. Stosowały najróżniejsze, często bardzo dziwaczne środki, które miały im pomóc, od rosołu z koguta przez wódkę zmieszaną z tłuszczem, po okłady z kobylego łajna i sproszkowaną kupę wróbli (stosowaną doustnie!). Skuteczności tych sposobów łatwo się domyślić, jednak wniosek jest prosty: były gotowe na wiele, by było im łatwiej rodzić.
A więc różni mądrale, którzy grzmią, że współczesne kobiety myślą tylko o komforcie, zamiast brać przykład z dzielnych matek z przeszłości, plotą bzdury.

Strach sprawia, że ból jest większy.
Prawda
Gdy się boisz, napinasz całe ciało, a przez to ból jest bardziej dotkliwy. Dlatego zapisz się do szkoły rodzenia i dobrze przygotuj się do porodu. Rozumiejąc, co się dzieje z twoim ciałem, będziesz mniej zestresowana i spięta (a więc i ból będzie mniejszy). Będziesz też lepiej współpracować z położną, dzięki czemu wszystko przebiegnie sprawniej (więcej informacji na temat radzenia sobie z lękiem znajdziesz w ramce). Na odczuwanie bólu, poza lękiem, wpływa także wiele innych czynników, np. zmęczenie, pragnienie, głód, bezradność itd.

Boisz się porodu? Podziel się swoimi obawami z innymi przyszłymi mamami na www.ciazaporod.pl


Jak pomóc piersiom wrócić do formy po ciąży i karmieniu piersią?


Dzięki obecności bliskiej osoby poród jest łatwiejszy.
Prawda
Mąż, mama, siostra, przyjaciółka – obecność którejś z tych osób sprawi, że będziesz czuła się bezpieczniej. A jak już mówiliśmy, mniejszy stres równa się mniejsze napięcie, a zatem i ból. Jeśli jednak czujesz, że taki wspólny poród nie jest dla ciebie, do niczego się nie zmuszaj.

Jest wiele naturalnych sposobów łagodzenia bólu.
Prawda
W grę wchodzi między innymi:
Ciepły prysznic. Strumień wody skieruj na brzuch i dolny odcinek kręgosłupa.
Kąpiel. Można ją wziąć, gdy rozwarcie ma cztery, pięć centymetrów, a skurcze są dość silne. Może trwać długo, jednak co pół godziny trzeba wyjść z wanny, by unormować ciśnienie krwi i ustabilizować krążenie.
Masaż. Zwłaszcza dolnego odcinka kręgosłupa – może przynieść ulgę i relaks.
Prawidłowe oddychanie. Takie, jakiego uczą w szkole rodzenia. Warto dobrze je przećwiczyć, bo pomaga nie tylko mamie, ale i dziecku – sprawia, że malec jest lepiej dotleniony.
Są jeszcze inne metody, np.: akupunktura, joga, siadanie na piłce, robienie kociego grzbietu. Żadna z nich nie sprawi, że przestanie boleć, ale każda może pomóc ci się rozluźnić.

Znieczulenie pomaga tylko matce...
Mit
Najlepszy dla dziecka jest oczywiście poród naturalny, jednak znieczulenie w wielu przypadkach może pomóc także jemu. Jakim cudem? To proste: dzięki znieczuleniu kobieta o bardzo niskim progu odczuwania bólu będzie głębiej oddychać i lepiej współpracować z położnikiem, zamiast skupiać się wyłącznie na własnym cierpieniu. Ból ponad siły wywołuje strach, strach potęguje ból, a ten z kolei jeszcze większy strach. Błędne koło się zamyka, a sytuacja zapętla do tego stopnia, że może się stać niebezpieczna dla matki i dziecka. Znieczulenie zewnątrzoponowe jest o wiele lepszym rozwiązaniem niż szukanie na siłę wskazań do cesarskiego cięcia.

…i całkowicie likwiduje ból.
Mit
Wbrew nazwie znieczulenie stosuje się nie po to, by całkowicie zlikwidować ból, ale po to, by uczynić go znośnym. Choć brzmi to trochę okrutnie, robi się to dla dobra mamy i dziecka. Zbyt duże dawki środków znieczulających mogłyby zahamować akcję porodową i spowodować więcej skutków ubocznych.


Nie wszystkie sposoby znieczulenia są równie skuteczne.
Prawda
Najmniej skuteczne jest znieczulenie dożylne lub domięśniowe. Łagodzi ból o blisko 10 procent, zaczyna działać po 10, 15 minutach. Działa do dwóch, trzech godzin. Najskuteczniejsze i najbezpieczniejsze jest znieczulenie zewnątrzoponowe (inaczej nadoponowe lub epiduralne). Działa miejscowo, tzn. od wysokości przepony w dół. Jeśli przed porodem zdecydujesz się na ten rodzaj znieczulenia, trafisz w ręce anestezjologa, który wkłuje się igłą między kręgi lędźwiowe do przestrzeni zewnątrzoponowej kręgosłupa i wprowadzi tam cieniutki cewnik (przylepi go mocnym plastrem, więc nie musisz się nim przejmować), przez który będzie podawać leki znieczulające nerwy, wychodzące z rdzenia kręgowego na tym odcinku. Poczujesz ukłucie, a potem rozpieranie. Na efekt trzeba będzie poczekać około 20 minut. Dzięki cewnikowi leki można podawać w każdym momencie porodu, a nawet po nim (np. podczas szycia krocza).
Kolejny rodzaj znieczulenia to taki, który znosi ból całkowicie, ale stosuje się go podczas planowych zabiegów cięcia cesarskiego (i coraz częściej także wówczas, gdy decyzja o cesarskim cięciu zapada nagle: doświadczonemu anestezjologowi wstrzyknięcie leku zajmuje około minuty) – to znieczulenie rdzeniowe (inaczej podpajęczynówkowe, podoponowe). W tym wypadku lek trafia nie do przestrzeni nadoponowej, ale głębiej, tak by oddziaływał bezpośrednio na rdzeń kręgowy. Ból zniesiony jest całkowicie, ale coś za coś: na czas działania leku nogi stają się bezwładne. Znieczulenie „chwyta” od stóp do przepony, niekiedy nieco wyżej (stąd możliwe uczucie duszności na początku zabiegu).

Znieczulenie może wpływać na dziecko.
Prawda, ale...
…ból ponad siły, strach, krążące w krwi matki (a więc i dziecka) hormony stresowe także mają wpływ na malca! Poza tym wszystko zależy od rodzaju znieczulenia. Lek podawany dożylnie lub domięśniowo faktycznie wpływa na malca – może sprawić, że smyk urodzi się ospały, będzie miał kłopoty z oddychaniem i ze ssaniem (neonatolodzy potrafią jednak sobie z tym poradzić). W wypadku znieczulenia zewnątrzoponowego jest inaczej: dawki leku są niewielkie, więc żadna „chemia” nie przedostaje się do organizmu dziecka. Znieczulenie może jednak oddziaływać na maluszka pośrednio: jeśli tobie spadnie ciśnienie, ono także to odczuje. Dlatego oboje będziecie pod stałą kontrolą (stan malca monitoruje się przy pomocy KTG).

Krzyk pomaga.
Prawda
Ale nie każdy. Krzyk, jaki można usłyszeć na filmach o porodzie – pełen lęku i bólu – nie pomaga. Przeciwnie, jeszcze zwiększa napięcie. Na szczęście na salach porodowych słyszy się inny rodzaj krzyku – to odgłosy wysiłku, a nie bólu, strachu czy bezradności. Postękując i wydając niskie, przeciągłe, bardzo trudne do opisania dźwięki, kobieta pozbywa się napięcia i rozluźnia mięśnie (także krocza), dzięki czemu siła skurczu wykorzystywana jest bardziej efektywnie. Jeśli czujesz, że to przyniesie ci ulgę, krzycz, zamiast się zastanawiać, co na to położne, lekarz czy tkwiący przy tobie mąż.

Poród w wodzie boli mniej.
Prawda
Kobiety, które rodziły i na łóżku porodowym, i w wodzie, uważają, że różnica jest kolosalna. W wannie były spokojniejsze, bardziej rozluźnione i łatwiej im było przyjąć wygodną pozycję. Lepiej znosiły ból i czuły się bezpieczniej. Osobna sala, intymna atmosfera, cała towarzysząca porodowi w wodzie oprawa (łagodne oświetlenie, muzyka itd.) również nie były bez znaczenia. Dobroczynny wpływ wody na przebieg porodu potwierdzają położnicy. Rozluźnienie mięśni powoduje szybsze rozwieranie się szyjki macicy, a więc poród trwa krócej. Kobietom rzadziej trzeba nacinać krocze. Co do bólu: trudno obiektywnie stwierdzić, czy taki poród mniej boli, bo nie da się tego zmierzyć. Z całą pewnością zmniejsza się subiektywne odczucie bólu: po wejściu do wody kobiety odczuwają wyraźną ulgę. Nie można jednak liczyć na to, że w wannie wszystko odbędzie się bezboleśnie.

Córka rodzi tak jak matka.
Mit
Córka nie musi być podobna fizycznie do matki. No i zmieniły się też warunki, w jakich rodzą teraz kobiety.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)