POLECAMY

Za dużo nacięć krocza i cesarek, brak sprzętu, ograniczony kontakt matki z noworodkiem. Raport z polskich porodówek

Okazuje się, że w Polsce coraz trudniej o poród naturalny.

Marta Słupska / 7 miesięcy temu
Za dużo nacięć krocza i cesarek, brak sprzętu, ograniczony kontakt matki z noworodkiem. Raport z polskich porodówek fot. Fotolia

Pracownicy fundacji "Rodzić po ludzku" sprawdzili jak działają oddziały w ponad 360 polskich szpitalach i co się zmieniło cztery lata po wprowadzeniu w życie standardów opieki okołoporodowej. Prezeska fundacji, Joanna Pietrusiewicz, zaznacza, że taki raport powinien być  regularnie realizowany przez Ministerstwo Zdrowia. Niestety nie jest.

Za dużo nacięć krocza i cesarskich cięć

Co możemy wyczytać z raportu? Już z pierwszych jego stron dowiadujemy się, że w Polsce aż połowa porodów następuje z nacięciem krocza – to bardzo wysoki wynik, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że międzynarodowe zalecenia mówią, że nie powinno być ono procedurą rutynową. Wiele badań potwierdzają negatywne konsekwencje takiego nacięcia. Za dużo jest u nas także porodów ze stymulowaną akcją skurczową – 25% porodów (WHO zaleca, by było ich nie więcej niż 10%). Rodzącym najczęściej podaje się oksytocynę, która może zwiększać odsetek cesarskich cięć, gorączki śródporodowej i porodów ze znieczuleniem zewnątrzoponowym.

Skoro już wspomnieliśmy o cesarskich cięciach – według raportu stanową one aż 43% porodów. To czterokrotnie więcej niż zaleca Światowa Organizacja Zdrowia. Odsetek porodów operacyjnych rośnie zresztą w naszym kraju od lat.

Niemowlę udusiło się podczas spania z rodzicami

Brak kontaktu z noworodkiem

Problemem jest także kontakt z noworodkiem po porodzie – jak wynika z dokumentu tylko 32% szpitali przestrzega prawa do nieprzerwanego, dwugodzinnego kontaktu „skóra do skóry”. Co się dzieje z maluchami w pozostałych placówkach? Są one w tym czasie ważone, mierzone i ubierane.

Badania i monitoringi przeprowadzane w ostatnich latach przez różne instytucje i organizacje, także przez Fundację Rodzić po Ludzku, pokazują, że poród fizjologiczny w Polsce jest znacznie zmedykalizowany. Potwierdzają to również wyniki niniejszego badania. Szkodliwe rutyny i przestarzałe procedury wciąż są obecne w większości sal porodowych i oddziałów neonatologicznych. Obowiązkowe niemal zakładanie wenflonu w izbie przyjęć, zbyt częste wykonywanie badania wewnętrznego i KTG, co jest równoznaczne z przymusem kładzenia rodzącej nieruchomo na plecach, indukcja lub przyspieszanie porodu, podawanie kroplówki nawadniającej zamiast szklanki wody, zmuszanie kobiet do rodzenia na plecach – najbardziej niefizjologicznej i niebezpiecznej dla dziecka i rodzącej pozycji. Po porodzie – przerywanie pierwszego kontaktu między matką a noworodkiem, podawanie dzieciom glukozy zamiast zachęcania matek do karmienia piersią
– czytamy w raporcie.

Zastrzeżenia budzą też warunki, w których przebywają rodzące. W raporcie czytamy: „W ponad połowie szpitali kobiety wciąż rodzą na wielołóżkowym trakcie porodowym lub w wieloosobowych salach, gorzej wyposażonych niż sale jednoosobowe. W 10 proc. z nich nie ma ani jednego sprzętu pomocnego w porodzie (piłka, materac) w porównaniu z 3 proc. sal jednoosobowych. W 49 proc. placówek wszystkie porody odbywają się w salach jednoosobowych. Mimo iż sal jednoosobowych jest mniej, odbywa się w nich ponad połowa porodów w Polsce (55 proc.). W szpitalach, w których są tylko sale jednoosobowe jest mniejszy odsetek cesarskich cięć (42 proc.) niż w szpitalach, w których są tylko sale wieloosobowe i trakty porodowe (46 proc.). Jednocześnie w placówkach, w których są tylko sale jednoosobowe jest też mniej nagłych cesarskich cięć (52 proc.) niż w szpitalach tylko z salami wieloosobowymi (58 proc.)”.

Organizatorzy raportu zarzucają Ministerstwu Zdrowia brak monitorowania wdrażania standardów, a także zaniedbanie szkoleń dla położnych i lekarzy z zakresu wprowadzania nowych, wymaganych przez standardy procedur.

Z drugiej jednak strony zaznaczają, że pomimo tego, iż wciąż za dużo kobiet musi rodzić na wieloosobowych salach, w wielu placówkach korzysta się też z tych jednoosobowych, do których, jeszcze do niedawna, nie było dostępu lub za skorzystanie z których trzeba było zapłacić.

Pełny raport można pobrać ze strony rodzicpoludzku.pl.

Takie bliźniaki zdarzają się raz na milion!

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (6)
/7 miesięcy temu
W takim razie ja mialam ogromne szczescie rodzic dwa razy na wspanialej porodowce! Jeszcze przed porodami musialam podpisac zgody na szczepienia, na pobranie krwi itp. Pierwszy porod cc ze wskazan medycznych, po porodzie wspaniala opieka, zaraz po przywiezieniu mnie na sale po operacji synek przystawiony do piersi i kangurowany przez prawie 2 h. Drugi porod sn- bez naciecia, bez znieczulenia, niecale 8.5 h. Zaledwie 2 razy mialam badane rozwarcie, polozna zachecala do ruchu, do prysznica, tlumaczyla, co robic, aby dziecko szybciej zstepowalo do kanalu rodnego, ale bez przymusu, jesli chcialam odpaczac to moglam polezec. Synus ponad 2 h ze mna, dopiero potem zabrany do mierzenia i ubrany. Oby wiecej takich cudownych porodowek i poloznych w Polsce.
/7 miesięcy temu
Co do łączenia szczepień z autyzmem to uważam, ze jest to naciągana teoria. Pracuje w szkolnictwie specjalnym. Znam trzy rodziny, w których pierwsze dziecko miało zdiagnozowany autyzm. Wszyscy rodzice zgodnie twierdzili, ze to reakcja poszczepienna. We wszystkich tych rodzinach po pewnym czasie pojawiło się drugie dziecko, które od początku nie było szczepione. I co?? W przypadku rodzeństwo z dwóch rodzin również zdiagnozowano autyzm....
/7 miesięcy temu
A moja córka nie była zaszczepiona od razu na wzwb i co? Trafiła do szpitala w wieku 4 miesiecy , a po 22 latach okazało sie , ze jest zakażona wirusem B. Szczepienie bylo, ale dopiero w przedszkolu. A teraz uszkodzona wątroba, czeka na interferon i męka, niepewność. A co do szczepionek, ze niby wywołują autyz? Nie ma badań, które to potwierdzają, jest tylko "wydaje mi się , ze...
POKAŻ KOMENTARZE (3)