Niemowlę z charakterem

Usposobienie i cechy dziecka ujawniają się już w pierwszych miesiącach jego życia.

 
Być może słyszałaś, zanim jeszcze twoje maleństwo przyszło na świat, że noworodek karmiony piersią i czujący bliskość mamy jest spokojny. W książkach dla rodziców czytałaś: „... dziecko płacze, jeśli jest głodne, ma mokro, coś je boli, chce mu się spać. Wkrótce nauczysz się odróżniać te rodzaje płaczu i wszystko się uspokoi”. A koleżanka i mama dodawały: „Pierwsze miesiące to bajka, ono budzi się tylko na jedzenie, a nawet jeśli nie śpi, wystarczy zawiesić nad łóżeczkiem karuzelkę, będzie się wpatrywać.” Wydawało ci się, że jesteś na wszystko przygotowana. Tymczasem... rzeczywistość przeszła twoje najśmielsze oczekiwania.

Geny i osobowość
Już w pierwszych tygodniach życia widać, jak dzieci bardzo różnią się od siebie. Niektóre, nakarmione i przewinięte, słodko usypiają, pozwalają mamie pisać pracę dyplomową albo dają się zabierać na imprezy i pochrapują słodko w sypialni gospodarzy, gdy rodzice bawią się w najlepsze. Inne, cóż, wrzeszczą dzień i noc, nie śpiąc, zdawałoby się, wcale. Całą dobę chcą trzymać w buzi maminą pierś albo latać pod sufitem w ramionach taty, nie dają rodzicom wyjść nawet do toalety, nie mówiąc już o spokojnym zjedzeniu obiadu czy zakupach. I w zasadzie nie ma na to rady – one już takie są! Dlaczego?
Naukowcy przyjmują, że osobowość człowieka to wypadkowa tego, co zapisane jest w genach, oraz warunków zewnętrznych. Co oznacza, że nie możesz „zaprogramować” sobie spokojnego dziecka, choćbyś przez całą ciążę czytała „Pana Tadeusza”, słuchała Mozarta i recytowała swemu brzuchowi wiersze Konopnickiej. Twój skarb rodzi się już z określonymi cechami – jedną z nich może być stały niepokój i ciekawość świata. Jeśli o tobie lub twoim mężu krążą rodzinne legendy jako o Najbardziej Krzyczących Niemowlętach pod Słońcem, jest bardzo możliwe, że wasze dziecko też takie będzie (ale równie dobrze małym rozrabiaką, po którym maluch odziedziczył charakterek, mógł być np. pradziadek).
Zdarza się także, że za nadwrażliwość niemowlęcia odpowiadają czynniki zewnętrzne – silny i długotrwały stres, jaki mama odczuwała w czasie ciąży, przyjmowane przez nią leki, trudny poród albo... alergia. Takie nadwrażliwe maluchy trudniej przystosowują się do otaczającego świata. Dają temu wyraz po kilku pierwszych, zazwyczaj dość spokojnych, dniach. Na szczęście u większości maluszków objawy takiej nadwrażliwości mijają po kilku miesiącach, czasem po roku.
Natomiast niemowlęta, które skłonność do nadwrażliwości i niepokoju mają uwarunkowaną genetycznie, pozostają ruchliwe także później. Ale nie zamartwiaj się tym. Niespokojne, płaczliwe, domagające się ciągłej uwagi malutkie dziecko wcale nie musi wyrosnąć na nadpobudliwego „niszczyciela”. Ma szansę stać się w przyszłości bardzo inteligentnym człowiekiem.
Ciasto Rafaello bez pieczenia - Kasia gotuje z Polki.pl

Będzie bystry
Mózg dziecka rozwija się najszybciej w pierwszym roku życia. Wtedy tworzy się większość połączeń między jego komórkami – a od ich ilości, między innymi, zależy poziom inteligencji. Tworzeniu tych połączeń sprzyja kontakt dziecka z rodzicami, przede wszystkim słuchanie mowy. Zauważ, że niespokojny niemowlak wręcz wymusza ciągłe zajmowanie się nim. Nie sposób zostawić go samego, by kontemplował wzorki na tapecie. Musisz go nosić od okna do okna, pokazywać obrazki na ścianie, książki na półkach i jak pracuje pralka. A przy tym mówić, mówić, mówić! Naukowcy twierdzą, że z niespokojnych niemowląt wyrastają często bardzo błyskotliwe istoty – dlatego właśnie, że rodzice byli zmuszeni do częstszego ich stymulowania.
Nieznośne niemowlę ma też szansę prędzej nauczyć się reguł.
Gdy zaczyna poruszać się samodzielnie, nie wystarczy powiedzieć mu raz „nie wolno wyjadać pieskowi z miski”. Musisz powtarzać zakaz w kółko i opatrywać go sążnistym komentarzem „...bo jedzenie pieska nie nadaje się dla ludzi, piesek ma w pysku bakterie, mógłby cię ugryźć” itp. Kiedy malec wreszcie przyjmie tę zasadę za swoją, przy okazji zapamięta wiele nowych informacji!

Jak nie zwariować?
Czasami pewnie masz dość. Nie ma co się oszukiwać – jako mama niespokojnego malucha jesteś bardziej zmęczona i masz mniej czasu dla siebie. Twoje dziecko krócej śpi w dzień, wieczorem później zasypia, rano wcześnie się budzi. Krótkie drzemki w zupełności mu wystarczają.
Powinnaś opanować umiejętność wyciszania malca i łagodzenia przeżywanych emocji. Nie ma na to jakiejś jednej cudownej metody. Musisz po prostu uciec się do sposobów znanych od wieków. Częsty, ciepły kontakt – głaskanie, przytulanie, układanie na swoim brzuchu – uspokaja i sprawia, że malec czuje się akceptowany i kochany. To bardzo ważne. Nawet najbardziej rozkrzyczany bobas musi czuć, że kochasz go bezwarunkowo.
Długie, rytmiczne kołysanie do tyłu i do przodu – podobne do ruchów, jakie malec czuł w twoim brzuchu podczas chodzenia – działa właściwie na każdego szkraba. Ale w przypadku bardzo niespokojnego – może trochę potrwać. Niespokojne dziecko trzymane ciągle w twoich ramionach może się tym w końcu zmęczyć! Nie zapominaj, że ono ma charakterek. Czasami lepiej je odłożyć do łóżeczka i pozwolić mu dojść do ładu z samym sobą.
Pomaga też spowijanie w kocyk lub kołderkę. Ciasno owinięty noworodek czuje się tak, jakby z powrotem znalazł się w brzuchu mamy. Uspokaja się i zasypia. Ale uwaga – nie każdy! Twoje pełne temperamentu dziecko może akurat należeć do tych malców, które ciasno spowite, czują się jak pochwycone w pułapkę i mocno się awanturują. Jeśli tak jest, daj spokój ze spowijaniem.
Równie ważne jest, byś umiała wyciszać się sama, starała się zachować resztki spokoju i podchodziła do „numerów” malca z dystansem. Łatwo powiedzieć – trudniej nie oszaleć, gdy twoje dziecko nie dość, że każe się nosić przez cały dzień, to jeszcze co chwila krzykiem wymusza zmianę pozycji, w jakiej jest noszone! Znajdź sobie pomoc: w mężu, mamie, przyjaciółce albo niani, która zajmie się maluchem przez kilka godzin dziennie.
A kiedy już będziesz u kresu sił, pomyśl, że w twoim maluchu z charakterkiem drzemie olbrzymi potencjał – kiedyś będziesz z niego dumna!

Magdalena Kołakowska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/4 lata temu
To cała prawda! mam starszego synka który był własnie takim zywym sreberkiem i teraz jest bardzo bystrym, inteligentnym i sprawnym fizycznie prawie szesciolatkiem. Po roku płaczów, zaczął odpłacac sie nieustannym smiechem ;-) wiec mozna powiedziec ze chcial sie zrewanzowac, teraz mam drugiego takiego szkraba i jest podobnie. Tylko cierpliwosc nas uratuje ;-)
/4 lata temu
To cała prawda! mam starszego synka który był własnie takim zywym sreberkiem i teraz jest bardzo bystrym, inteligentnym i sprawnym fizycznie prawie szesciolatkiem. Po roku płaczów, zaczął odpłacac sie nieustannym smiechem ;-) wiec mozna powiedziec ze chcial sie zrewanzowac, teraz mam drugiego takiego szkraba i jest podobnie. Tylko cierpliwosc nas uratuje ;-)
/10 lat temu
dziecko,któremu okazujemy mnóstwo miłości odpłaci nam tym samym kiedy dorośnie!
POKAŻ KOMENTARZE (1)