Jak rozwija się mowa u smyka?

Najpierw dziecko poznaje melodię i rytm języka. Potem stara się powtarzać. Zacznie mówić, gdy zrozumie, że słowa coś znaczą.

Jak rozwija się mowa u smyka? fot. Fotolia

Rozwój mowy u dzieci

Jedne dzieci zaczynają mówić szybciej, inne nieco później, ale wszystkie przechodzą te same etapy nauki.
  • Noworodek porozumiewa się jedynie krzykiem i mową ciała. Nie rozmawia, lecz nadaje proste komunikaty: jest mi źle, jestem głodny, czuję się świetnie.
  • Dwu–trzymiesięczny bobas odruchowo głuży („aaa”, „eeee”, „ekhe” itd.). Testuje w ten sposób możliwości swojej krtani, gardła, języka.
  • Półroczny smyk gaworzy – to początek świadomej rozmowy. Choć dziecko nadal nie rozumie języka, wie już, do czego on służy. Najpierw powtarza pojedyncze sylaby („ma”), potem tworzy całe ciągi („ma-ma-ma”).
  • W drogim półroczu dziecko zaczyna rozumieć, że słowa mają treść.
  • Roczny malec wypowiada pierwsze słowa (np. „mama”, ale też „am am”).

Czy dziecko uczy się mówić samo? A może wymaga pomocy?

Dzieci mają w głowie genialne „oprogramowanie”, które ułatwia im naukę ojczystej mowy. By zrobić z niego użytek, muszą jednak mieć z kim rozmawiać. Jeśli ten warunek jest spełniony, w ciągu dwóch pierwszych lat życia z istot, które porozumiewają się jedynie krzykiem, przeobrażają się w gaduły, które choć nie potrafią jeszcze wyrazić wszystkiego, mają już całkiem spory zasób słów i zaczynają budować pierwsze zdania.

Kiedy zaczyna się ta nauka?

Maluch zaczyna się uczyć mówić... jeszcze przed narodzinami. Słyszy od trzeciego miesiąca życia płodowego, więc już w brzuchu mamy osłuchuje się z brzmieniem i akcentem swojego języka. Badania, które przeprowadzono w latach siedemdziesiątych dowiodły także, że noworodki rozpoznają
odtwarzane z taśmy głosy swoich mam. Ludzki głos, zwłaszcza głos mamy, interesuje je bardziej niż jakikolwiek inny dźwięk.

Czy naśladujący dwumiesięczny maluch jest geniuszem?

W wieku dwóch–trzech miesięcy dziecko zaczyna gruchać (głużyć), czyli wydawać dźwięki, które można zapisać jako „eee” czy „ehhhr”. Nie naśladuje jeszcze ludzkiej mowy, a jedynie testuje swoją krtań, gardło, język. Robią to wszystkie dzieci, także głuche. Świadomie naśladować ludzką mowę, czyli gaworzyć, zaczynają dopiero dzieci półroczne. Najpierw wymawiają pojedyncze sylaby („ma”, „da”), potem ciągi („ma-ma-ma”). Naśladują także intonację.

Czy roczny maluch powinien już mówić?

Większość rocznych dzieci zaczyna używać pojedynczych słów („mama”, „tata”, „baba”), a więc nie można jeszcze liczyć na to, że malec będzie dziękował za tort pełnymi zdaniami. Na zdania (na początku są one bardzo proste, np. „mama da”.) trzeba jeszcze poczekać – smyk zacznie je budować pod koniec drugiego roku życia. Do tego czasu nie będzie jednak próżnował: jego słownik będzie się poszerzał z dnia na dzień. Oprócz „prawdziwych” wyrazów pojawią się w nim też takie, które stworzy sam, ułatwiając sobie wymowę („muka” zamiast mucha) albo skracając („mochód” zamiast samochód).
Jak rozwijać pasje dziecka?

Po co rozmawiać z niemowlęciem, skoro ono i tak nie rozumie?

Nie rozumie, to prawda, ale trzeba z nim rozmawiać, bo właśnie dzięki temu z czasem złapie w czym rzecz – zorientuje się, że słowa coś znaczą, że służą do komunikowania się z innymi. Ważna jest także świadomość, że jest się dla kogoś ważnym. Maleństwo nie rozumie słów, ale reaguje na twoją mimikę oraz ton głosu, dlatego uśmiechaj się i mów najserdeczniej, jak potrafisz. Ba, tyko o czym rozmawiać z bączkiem, który głównie je, śpi i wpatruje się w zwierzątka na karuzeli? O wszystkim! Przede wszystkim o tym, co się dzieje tu i teraz („Zobaczymy, co mamy pod pieluszką”, „A teraz zakładamy śpioszki”).

Jak mówić do dziecka? Tak jak do dorosłego?

Oszczędź maluchowi kwiatuszków typu: „Dzidzia jak ciukieleciek”, ale nie bój się tzw. mowy opiekunek, czyli przesadnego rozciągania głosek i mówienia śpiewnym tonem. Niemowlęta to uwielbiają. Większość rodziców, rozmawiając z dzieckiem, mówi wolniej i wyraźniej niż zwykle i często powtarza te same wyrazy. To dobrze, dziecku łatwiej wyławiać z potoku mowy znajome dźwięki. W rozwoju mowy pomagają także wszelkie
wyrazy dźwiękonaśladowcze, np. „bach!”, „bum!”, „bęc!”, „hau-hau”, „wrrrrrr”. Dzieci je lubią!

Czy to prawda, że z dzieckiem najlepiej rozmawiać twarzą w twarz?

Tak. Dzięki temu malec widzi, co robisz z ustami i językiem. Może także obserwować twój wyraz twarzy: szeroki uśmiech, zmarszczone brwi, przymrużone oko, a także gestykulację. Rozmawia się przecież nie tylko za pośrednictwem słów.

Pediatra skierował jedenastomiesięczne dziecko do logopedy. Czy to nie za wcześnie?

Nie. Logopeda może pomóc np. niemowlęciu, które wsuwa język między zęby. Ten nawyk sam nie zniknie. Przeciwnie: utrwali się i w przyszłości będzie trudniej się go pozbyć. Nie ma sensu zwlekać!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)