Fotografowanie martwych dzieci – kontrowersyjny projekt

Amerykańskie stowarzyszenie „Now I Lay Me Down to Sleep” organizuje sesje fotograficzne z udziałem martwych lub umierających dzieci. Dlaczego rodzice decydują się na wykonywanie takich zdjęć? Czy „Now I Lay Me Down to Sleep” działa także w Polsce? Skąd wziął się pomysł na taką fundację?

fot. Fotolia

Początki fundacji „Now I Lay Me Down to Sleep”

Poronienie to ogromna tragedia dla rodziców. Na całym świecie działają organizacje mające na celu zapewnienie im wsparcia. Istnieje też stowarzyszenie, które misję pomocy realizuje w nietypowy sposób – organizując sesje fotograficzne z udziałem martwych lub umierających dzieci.

W 2004 roku Cheryl Haggard urodziła synka o imieniu Maddux, który cierpiał na miopatię miotubularną – rzadką wrodzoną chorobę uniemożliwiającą mu samodzielne oddychanie, przełykanie i poruszanie się. Po sześciu dniach rodzice zdecydowali się na odłączenie go od aparatury podtrzymującej życie. Wcześniej jednak skontaktowali się z panią fotograf Sandy Puc i poprosili o zrobienie pamiątkowych fotografii, na których będą przytulać swoje dziecko w ostatnich chwilach jego życia.

Rok później Cheryl i Sandy założyły organizację „Now I Lay Me Down to Sleep” („Teraz udaję się na spoczynek” – fragment modlitwy dziecięcej). Zajmuje się ona tworzeniem darmowych, pamiątkowych fotografii dla rodziców doświadczających śmierci dziecka w czasie ciąży lub niedługo po jego narodzinach.

Na czym polega misja fundacji?

Po otrzymaniu zgłoszenia wraz z dokumentacją medyczną ciąży wolontariusze organizacji „Now I Lay Me Down to Sleep” utrzymują kontakt z rodziną i w odpowiednim momencie wysyła swojego fotografa, by zorganizował sesję. Dotyczy to zarówno dzieci w niestabilnym stanie zdrowia, jak i tych, które przyszły na świat martwe lub odłączono je od systemu podtrzymywania życia.

Na stronie internetowej można przeczytać historie osób, które zdecydowały się na taką możliwość. Można także obejrzeć czarno-białe fotografie wykonane przez wolontariuszy organizacji.

Od momentu powstania fundacji NIMLDS współpracowało z nią ponad 11 tysięcy ochotników, głównie fotografów, ich asystentów i specjalistów od obróbki graficznej. Działania prowadzone są głównie na terenie USA, choć sieć ochotników pracuje również w 40 innych krajach. Co ciekawe, na dzień dzisiejszy nie ma wśród nich Polski.

Zobacz też kategorię Dziecko

Czym są markery nowotworowe? [video]

Kontrowersje

Działalność organizacji może budzić kontrowersje. Wiele jest osób skłonnych rozważyć wykonanie takich zdjęć jako formę upamiętnienia dziecka oraz pomoc w trudnym procesie gojenia ran po tragedii. Dla innych pozowanie z martwym lub śmiertelnie chorym dzieckiem nie jest do zaakceptowania ze względów moralnych, kulturowych czy etycznych.

Wiele osób dziwi się, jak można zdecydować się na taką sesję zdjęciową, a rodziców, którzy w ten właśnie sposób postanowili pożegnać swoje dziecko, uznają za nienormalnych.

Ważne jest jednak, żeby będąc w tak trudnym położeniu, mieć możliwość dokonania wyboru.

Organizacje pomocy w Polsce

Na terenie naszego kraju działa natomiast Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu. Oferuje ono bardzo szeroki zakres porad i informacji zdrowotnych, psychologicznych, prawnych, a nawet teologicznych mających na celu pomoc osobom, które doświadczyły poronienia oraz zwiększanie wrażliwości społeczeństwa na sytuacje takich osób.

Zobacz też serwis Małe dziecko

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
~sp2qva/rok temu
Tego nie zrozumie nikt kto nie stracił dziecka... emocje które rozszarpują serce są okrótne i nie da się nad nimi zapanować...
~mkr322/2 lata temu
Fotografowanie zmarłych stanowi w nasze kulturze pewne tabu. Ale czy słusznie. Spawa pewnej pary, która sfotografowała się ze zmarłym dzieckiem wydaje się temu przeczyć http://pochwalony.eu/?p=3299
~gość/4 lata temu
Hmmm... w sumie to nie jest nowość, bo takie praktyki już stosowano w XVIII i XiX wieku. Jednak ja osobiście uważam, ze jest to straszne i w życiu nie zdecydowałabym się na taką sesję!