Chodź, opowiem ci bajeczkę

Wśród czarodziejskich przedmiotów dziecko czuje się fantastycznie. Ale baśnie to dużo więcej niż rozrywka - pomagają rozwiązywać problemy i rozwijają osobowość.

Chodź, opowiem ci bajeczkę
Bajki rozwijają wyobraźnię i inteligencję, pomagają radzić sobie z uczuciami. Wzbogacają słownictwo, budzą poczucie piękna, przekazują tradycje naszej kultury. Bawią oraz sprawiają przyjemność.

Ale być może najcudowniejszą cechą baśni jest to, że pomagają dziecku znaleźć sens życia, lepiej zrozumieć siebie i innych, a w rezultacie nawiązywać głębokie więzi międzyludzkie.

Jak Brzydkie Kaczątko
Pod osłoną fantastycznych wydarzeń w baśniach istnieją bliskie dziecku problemy. W Brzydkim Kaczątku będzie to samotność, brak miłości i akceptacji, w Kopciuszku – rywalizacja między rodzeństwem, a w Jasiu i Małgosi – lęk przed odłączeniem i dorastaniem. Jednocześnie bajki na różny sposób mówią małemu człowiekowi, że walka z przeciwnościami jest nieodłączną częścią życia, ale jeśli się ją odważnie podejmuje, można pokonać przeszkody i odnieść zwycięstwo.

Za siedmioma górami...
Świat baśni jest dostosowany do potrzeb małego odbiorcy. Tu dobro i zło są bardzo wyraźnie określone. Prosta fabuła pomaga mu dostrzec problem. Pomyślne zakończenie zaś daje wiarę w siebie i nadzieję na przyszłość. Z wyrazistymi postaciami łatwo dziecku się identyfikować i przeżywać z nimi kłopoty. Potrafi podświadomie odczytywać znaczenie baśniowych symboli. Nie zdając sobie z tego sprawy, poddaje się ich wychowującemu i terapeutycznemu działaniu. Nawet maluch intuicyjnie rozumie umowność tego, co dzieje się „dawno, dawno temu” lub „za siedmioma górami”. W ten sposób dziecko uczy się odróżniać rzeczywistość od fikcji – zupełnie inaczej, niż dzieje się to w przypadku bajek telewizyjnych i gier komputerowych.

Mała Syrenka czy Arielka
Nie wszystkie baśnie są równie cenne dla rozwoju malucha. W dziecięcych biblioteczkach często królują streszczenia bajek filmowych. Niewiele one wnoszą ponad rozrywkę z domieszką „dydaktycznego smrodku”. Znane z ekranu ilustracje nie pozostawiają miejsca wyobraźni. Wiele tekstów pozbawionych jest nawet wartości literackiej. Tymczasem niezależnie od mód zmieniających się od jednego do drugiego kinowego przeboju, dzieci potrzebują bohaterów, takich jak Kot w Butach czy Śnieżka. Klasyczne baśnie jak żadne inne opowieści mówią o życiu, śmierci, dojrzewaniu, starości i walce dobra ze złem. I jak żadne inne potrafią wywierać pozytywny wpływ na nasze pociechy.
Jak rozwijać pasje dziecka?


Na ratunek złej czarownicy
Mimo niezaprzeczalnej wartości baśni braci Grimm i Andersena często wahamy się, czy przedstawiać je dzieciom w oryginalnych wersjach. Nie brak w nich przecież scen drastycznych, a nawet ociekających krwią! Może lepsza byłaby bajka, w której Mała Syrenka poślubia księcia, a Małgosia zamyka Babę-Jagę w komórce, a nie w rozpalonym piecu?
Dziecięce poczucie sprawiedliwości domaga się, żeby niegodziwy bohater poniósł klęskę. Olbrzym powinien zostać ukarany tylko dlatego, że jest olbrzymem. Nie trzeba się obawiać, że baśniowe okrucieństwa skrzywią psychikę naszych pociech. Nie mają one nic wspólnego ze scenami przemocy rodem z thrillera. Jak wszystko w bajkach, pozostają tylko w sferze fantazji. W niej dziecięce lęki przybierają postać wilka, niszczycielskie pragnienia – czarownicy lub smoka, a zazdrosny gniew – ptaka wydziobującego oczy. Nieugrzecznione baśnie pomagają dziecku uporać się z jego mrocznymi myślami i uczuciami. Przecież w końcu smok zostaje pokonany.

Ulubione zakończenie
Baśnie najpełniej oddziałują na dziecko, gdy są opowiadane. Wówczas z większą swobodą można je przystosowywać do reakcji dziecka. Nie muszą wcale być przez nas wymyślone. Wystarczy Czerwony Kapturek z ulubioną przez dziecko wersją zakończenia.
Jeśli brak ci odwagi albo inwencji, by opowiadać bajki, postaraj się zaangażować emocjonalnie w lekturę. Naśladuj wilka sapiącego pod drzwiami trzech świnek i ciesz się żywą reakcją swojego malucha. Pozwól mu na pytania oraz komentarze. Poza tym nie spiesz się z czytaniem. Może sama przy okazji odnajdziesz zapomnianą przyjemność obcowania ze światem baśni.

Komu bajkę
W pełni z baśni zaczynają czerpać dzieci około czwartego, piątego roku życia. Pozostają pod ich dobroczynnym wpływem wiele lat. Nawet nastolatek może znaleźć w fantastycznych opowieściach rozwiązanie nurtujących go problemów – o ile we wczesnym dzieciństwie stworzysz mu okazję, by pokochał baśnie. Tym bardziej więc warto pokusić się o wspólne szukanie klucza do fantastycznego świata rycerzy, smoków, zamków i królewien.
1. Czytaj lub opowiadaj jak najwięcej. Możesz zacząć od swoich ulubionych baśni, ale nie narzucaj ich dziecku. Pozwól, by samo zdecydowało, której bajki chce słuchać.
2. Nie odmawiaj, gdy prosi w kółko o tę samą baśń. Widocznie jest mu w danej chwili potrzebna. Gdy zmieni się jego problem, zmieni się również bajka.
3. Ułatw maluchowi docieranie do ukrytych sensów baśni. Do tego niezbędny jest czas, skupienie i wielokrotne wracanie do tekstu.
4. Nie wyjaśniaj, o czym twoim zdaniem jest bajka, nie tłumacz dziecku, dlaczego podoba mu się akurat ta, a nie inna. Daj mu szansę, by samodzielnie zmierzył się z tym, co przeżywa.
5. Proponuj wspólną lekturę nawet wtedy, gdy twoje dziecko samo potrafi już czytać. Staraj się również słuchać razem z nim baśni dźwiękowych, np. w czasie jazdy samochodem. Dzięki temu maluch będzie miał poczucie, że nie pozostaje sam ze swoimi wątpliwościami, że rozumiesz, akceptujesz i szanujesz jego uczucia.

Tekst: Lidia Molak
Tekst powstał na podstawie książki „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartości baśni” światowej sławy psychologa i psychoanalityka Brunona Bettelheima
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)