Wakacje Jakuba - rozwiąż dyktando

Przed Tobą niełatwe zadanie - dyktando.

Jakub jest sportowcem. Trenuje siatkówkę w jednym z miejskich klubów sportowych. Tegoroczne wakacje spędził w górach na południu Polski. Był to obóz sportowy, udał się tam razem ze swoją drużyną piłkarską. Przed podróżą musiał załatwić mnóstwo sprawunków, które później spakował do dużej skórzanej torby. Zabrał również płócienną kurtkę i strój sportowy. Wkrótce nadszedł dzień wyjazdu.

Samochód turystyczny zawiózł grupę chłopców do góralskiej wioski. Wszyscy wyjeżdżali z miasta Łódź, dlatego podróż nie obyła się bez przerwy w połowie drogi. Postój był krótki, trwał od pięciu do dziesięciu minut tak, aby każdy mógł zjeść kanapkę, kupić jakiś ciepły napój lub skorzystać z ubikacji. Po czym wszyscy znowu usiedli w autokarze i wyruszyli w dalszą trasę.

Jak pomóc piersiom wrócić do formy po ciąży i karmieniu piersią?

Po kilku godzinach męczącej jazdy, ukazał się ich oczom ośrodek, do którego przyjechali. Był to niewielki dwupiętrowy budynek z ukośnym dachem. Tuż obok wybudowany był parterowy, z dużymi oknami. To była hala sportowa, na której miał trenować zespół Kuby. Okazało się, że w tym ośrodku nie trenują sami sportowcy. Podczas, kiedy dwudziestodwuosobowa załoga sportowców próbowała się zameldować do recepcji weszła niewiele mniejsza ekipa, jak się okazało z chóru, skądś z północy kraju. Wszyscy ledwo się tam mieścili, a pan recepcjonista miał nie lada zawrót głowy, tym bardziej, że martwił się, o to czy zdoła wszystkich upchnąć.

Opiekun drużyny wzorowo zorganizował chłopcom zajęcia. O szóstej pobudka i bieganie, o ósmej śniadanie, potem pół godziny przerwy i rozpoczynali trudny trening. Wychodzili na halę i odbywali tam kilkugodzinne niełatwe ćwiczenia. Od rzucania do siebie piłką, przez odbijanie piłki o ścianę, do zwyczajnych rozgrywania zwyczajnego meczu. Nikt nie mógł powiedzieć, że się nudził. Kiedy schodzili do szatni widać było na ich twarzach zmęczenie a w pomieszczeniu szybko można było poczuć odór potu.

Po prysznicu najbardziej nie doskwierał im już brud, ale głód. Ale przed posiłkiem, musieli jeszcze spędzić chwilę w saunie, bo wspomaga ona odporność i jest skuteczną metodą zapobiegawczą zakwasom. Dopiero po tych zabiegach konsumowali obiadokolację i w końcu mieli czas na rozrywki kulturalne.

Wtedy spędzali czas w świetlicy, prowadzili interesujące dyskusje, czytali ulubione lektury, dzwonili do rodziców. Jednakże najbardziej podobały się chłopcom wycieczki po okolicy, która urzekała każdego turystę! Woleli taką formę odpoczynku, bo przyroda i świeże powietrze działają dużo bardziej relaksująco, niż gry komputerowe. Często spacerowali przez długi wąwóz, aż do górskiego źródła. Tam była prawdziwa cisza i spokój, nie było też zbyt wielu ludzi, bo to nieznana miejscowość. Raz tylko wjechał samochód do lasu, ale jemu było wolno, bo to był leśniczy.

Spotykali tam dużo różnorakich stworzeń, dlatego polubili tę trasę. Pewnego razu, sto metrów na zachód od tego miejsca, odkryli dziuplę rudej wiewiórki, znajdującą się w grubym buku w pobliżu malutkiej brzózki. Zauważyli, że na tym buku jest jeszcze coś, to była duża, dorodna huba. Jednak i tak najbardziej fascynujące dla nich były ropuchy, mogli całe popołudnie spędzać na obserwowaniu i naśmiewaniu się z nich, było im tylko trochę smutno, że nie przyjechała z nimi żadna dziewczynka, bo mogliby zuchwale ją przestraszyć. Z wędrówek wracali często późnym wieczorem, słuchając śpiewu ptaków.

Do domów wrócili uradowani. Chcieli jeszcze zostać, moment wyjazdu był trudny. Przyzwyczaili się do tego miejsca, i tego że cały czas przebywali razem. Jednak i tak podczas wyjazdu każdy był duchem w swoim rodzinnym domu. Chłopcy kupili jakieś upominki, dla siebie i bliskich. Jakub również przywiózł swojemu młodszemu bratu podarunek – to cudowne jaskółcze pióro.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)