Testament

spisana przez człowieka ostatnia wola, na wypadek śmierci, rozporządzająca jego mieniem, ze wskazaniem wykonawcy.

Biblia

 Mojżesz miał sto dwadzieścia lat, kiedy Bóg zapowiedział jego śmierć. Zawołał więc Izraela, przywódcę całego ludu, nakazując mu: „Będziesz się bał Pana, Boga swego, zachowując wszystkie Jego nakazy i prawa, które ja tobie rozkazuję wypełniać, tobie, twym synom i wnukom po wszystkie dni życia twego, byś długo mógł żyć”. Nakazywał też, by pilnie przestrzegali każdego polecenia, które tego dnia wydał, „abyście żyli, rozmnażali się i weszli w posiadanie ziemi, którą Pan poprzysiągł dać waszym przodkom”.

Zagroził, że „Jeśli nie będziesz wypełniał wszystkich słów tego Prawa – zapisanych w tej Księdze – Pan cię rozproszy pomiędzy wszystkie narody, od krańca do krańca ziemi”. Na koniec oznajmił: „Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu”.

Jak pomóc piersiom wrócić do formy po ciąży i karmieniu piersią?

Średniowiecze

Franciszek Villon "Wielki Testament"

 Literacką spowiedzią był Wielki Testament Franciszka Villona . Podmiot liryczny rozporządzał w nim swym ciałem i nielicznym dobytkiem, podsumowując jednocześnie całe swe życie. Na początku oznajmiał: „Chocia niewiele ja posiadam / Mienia, którego bym mógł zażyć, / Póki rozumu pełnią władam, / Z tego, czem raczył mnie obdarzyć / Bóg (ludzie mało!) w mey niedoley / Spisuję ów testament walny, / Na znak ostatniej mojej wolej, / Jedyny i nieodwołalny”. Spisał go w sześćdziesiątym pierwszym roku życia. Swe „ciało grzeszne” zapisał ziemi, „wielmożney rodzicielce (...) Niechże je przyjmie żyzne łono”. Mistrzowi Wilhelmowi Villonowi, swemu opiekunowi, swe książki, „Mimo że nie jest styl zbyt gładki, / Przedmiot, tak wielce znamienity, / Nagrodzi wszelkie niedostatki”. Matce, która z jego powodu wiele przecierpiała, „Tę modlitewkę do Dziewicy: / W niej ufność ma i wiara; / Inszej ja nie mam dziś fortecy”. Swojej ukochanej – nie zapisuje wiele: „Serca jej nie dam ni wątroby: / Wolałaby co insze pewnie”, ani mieszka dukatów, ponieważ „Zgarnęły dość te lube rączki” – darowuje adresowaną do niej balladę.

Adwokatowi swemu – „Kozik... o pochwie się nie mówi”, prokuratorowi zaś – „Trzy garście groszy z mojej kiesy”. Mistrz Jacenty z kolei ma otrzymać „wielki kubek, / Gdy wprzód uiści cztery centy”. Turgis, u którego wypił mnóstwo wina legatem dostać ma „Do radzieckiego prawo stołka”, ale pod warunkiem, że zmówi pacierz „za wesołka”. Synom polecał, aby szli na naukę do mistrza Pietra, a dla osłodzenia życia darowuje im płaszcz przerwany na pół, żeby za jedną sprzedaną część kupili sobie ciastek ze śmietaną.

Swoim kamratom Michałowi i Karolowi sto talarów i parę żółtych botków, „Iżby przywdziali te ciżemki, / Gdy wybrać raczą się na dziewki”. Prostytutkom Maryśce i Joaśce „Publicznej szkoły prawo daję”, aby uczyły swe następczynie. Fryzjerowi swemu zapisał „Sopelek lodu (...) Iżby go chował w wiernej pieczy / Trzymając pilnie wpodle brzucha”. W zakończeniu testamentu polecał, by jego ciało pogrzebano w skromnej mogile – „Grobowca nie chcę: wiedzion myślą, / By nie obciążać zbyt podłogi”. Zażyczył też, by na jego grobie wyryto następujący napis: „Tu legł, Z amora dłoni srogiej, / z sercem boleśnie skaleczonem, / Żaczyna lichy i ubogi, / co był Franciszkiem zwan Wilonem. / Ziemi nie posiadł ni zagona, / oddawał wszystko: chleb, koszyczek, / stół: ano tedy za Wilona, / odmówcie Bogu ten wierszyczek”.

Legat zakończył prośbą, by przyjaciele przybyli na jego pogrzeb. Kiedy usłyszą dzwony, niech przyjdą pożegnać tego, który „Miłości pomarł męczennikiem, / Z sromotą niegdyś wyżeniony / Hańbą, wygnany z klątwą, krzykiem (...) Tyleż i zebrał w świecie plonu: / Na grzbiecie łachman ten ubogi, / Co więtsza, jeszcze w chwili zgonu / Miłości żgały go ostrogi / Ostrzejsze niźli kolc stalowy: / Ano, przed owym jurnym gnatem / Z szacunkiem trza pochylić głowy”. Testament Villona, choć momentami ironiczny, odzwierciedlał jego lęk przed śmiercią, dlatego spisywał go w momencie, kiedy „Śmieję się, płacząc”.

Literatura okresu romantyzmu

Johann Wolfgang Goethe "Cierpieia młodego Wertera"

Werter, bohater Cierpień młodego Wertera Johannaa Wolfgaga Goethe , spisał testament przed popełnieniem samobójstwa. Był to ostatni list do ukochanej Lotty. Donosił w nim, że prosił jej ojca, by pochowano go w kącie cmentarza, koło dwóch lip albo w samotnej dolinie. Oznajmiał, że już „Jestem gotów, Lotto! Nie wzdragam się ująć zimnego, strasznego kielicha, z którego mam wypić odurzenie śmierci! Tyś mi go podała; nie waham się! (...) Tak wypełniły się wszystkie nadzieje i życzenia mego życia! Tak chłodno i obojętnie pukam w spiżowe drzwi śmierci!”. Poprosił też ukochaną, by dopilnowała, aby pochowano go w szatach, których ona dotykała i niech nie przeszukują kieszeni. Pragnął też, by do trumny włożono wstążkę, którą Lotta mu podarowała w dniu jego urodzin. W zakończeniu wyznał, że „Od pierwszej chwili nie mogłem się obyć bez ciebie! (...) Jakżem to wszystko poplątał. Nie myślałem, że moja droga tu zaprowadzi”, więc „Lotto, bądź zdrowa! Żegnaj!”.

Zobacz też : Johann Wolfgang Goethe - biografia, utwory

Juliusz Słowacki "Kordian"

Kordian, bohater dramatu Juliusza Słowackiego, swą ostatnią wolę spisał podczas konspiracyjnego spotkania w podziemiach kościoła. Zgłosił się na ochotnika, by zabić cara. Przedtem jednak zostawił legat informujący, że: „Narodowi/ Zapisuję, co mogę... Krew moją i życie, / I tron do rozrządzenia próżny”. Wiersz Testament mój stanowił podsumowanie życia Słowackiego i zawierał wskazówki dla przyjaciół. O sobie pisał: „Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami, / Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny”. Teraz musi odejść do świata duchów, „A jak gdyby tu szczęście było – idę smętny”. Miał świadomość, że „Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica / Ani dla mojej lutni – ani dla imienia”, więc przeminie jego imię „jako błyskawica / I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia”.

Prosił jednak przyjaciół, by potwierdzili, „Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode; / A póki okręt walczył – siedziałem na maszcie, / A gdy tonął – z okrętem poszedłem pod wodę”. Polecał też, by zgromadzili się nocą „I biedne moje serce spalą w aloesie / I tej, która mi dała to serce, oddadzą - / Tak się matkom wypłaca świat – gdy proch odniesie”. Potem niech usiądą z pucharami wina „I zapiją mój pogrzeb – oraz własną biedę”. Zapowiadał, że „Jeżeli będę duchem – to się im pokażę, / Jeśli Bóg mię uwolni od męki – nie przyjdę”. Na ziemi pozostawia więc tylko „maleńką tu drużbę / Tych, co mogli pokochać serce moje dumne”, z poleceniem, by nigdy nie tracili nadziei i nieśli przed narodem „oświaty kaganiec”.

Kiedy zaś będzie trzeba, niech „na śmierć idą po kolei, / Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”. W zakończeniu poetyckiego testamentu wyrażał przekonanie, że „Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna, / Co mnie żywemu na nic... tylko czoło zdobi; / Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna, / Aż was, zjadacze chleba – w aniołów przerobi”.

Pozytywizm

Bolesław Prus "Lalka"

Stanisław Wokulski, główny bohater Lalki Bolesława Prusa, przed tajemniczym zniknięciem spisał testament, w którym sporządził wyszczególnienie, co należy zrobić z pozostałymi w Warszawie prawie stoma tysiącami rubli. Dla osób postronnych „rozporządzenie to było dowodem niepoczytalności Wokulskiego”, ale Rzecki nie widział w nim nic niezwykłego. Pan Stanisław zapisał sto czterdzieści tysięcy rubli Julianowi Ochockiemu, dwadzieścia pięć tysięcy staremu subiektowi Rzeckiemu dwadzieścia – Heluni Stawskiej.

Z pięciu tysięcy pozostałych rozdzielił między służbę i biedaków, których wcześniej wspomagał: Węgiełka, Wysockiego – drożnika i Wysockiego – furmana z Warszawy. „Wokulski rzewnymi słowami prosił obdarowanych, ażeby zapisy przyjęli jak od zmarłego”, zobowiązawszy rejenta, aby nie ogłaszał legatu przed dniem pierwszego października.

Zobacz też : Bolesław Prus "Lalka"

XX-lecie międzywojenne

Konstatny Ildefons Gałczyński "Nocny testament"

 Konstatny Ildefons Gałczyński napisał wiersz pt. Nocny testament. Podmiot liryczny ogłaszał wszem i wobec, że „będąc niespełna rozumu, / piszę testament przy świecach”. Wokół płomienia krążyły ćmy „i drżą, i ręka mi drży - / a więc majstrowi, co lichtarze stwarzał, / zapisuję czerwcowe ćmy”. Poetom „żyjącym i przyszłym”, darowywał „mój kaflowy piec, / w nim spalone myśli i pomysły” oraz „pełny mój kałamarz”. Prorokował, że po latach, kiedy zaczną tworzyć wiersze, „ja będę wzdychać w kuszeniach chmur, / w pergaminach i skrzypieniach piór, / bom ja nocą zaszumiał i odszumiał, / i do dna jej partytury zrozumiał”. Córce Kirze zapisał „niebiosa siódme, / cherubinów modlących się z tercyn, / szum wysoki i światła ułudne, / i przyrodę jak skrzynie sekretów - / niechaj z niej się uczy swoich baletów”. Wszystkim zaś dobrym ludziom, „cały czar, co wezbrał / na tej ziemi, daję jak alfabet: / pory roku ze złota i srebra / i dzięcioły, i te muszki nawet”. Swoim wierszom przeznaczał „fosforyczne furie”, a ukochanej Natalii – „łzy”.

Literatura współczesna

Zbigniew Herbert "Testament"

Zbigniew Herbert w wierszu Testament oznajmiał, że zapisuje „czterem żywiołom / to co miałem na niedługie władanie / ogniowi – myśl / niech kwitnie ogień”, ziemi – „ciało moje jałowe ziarno”, powietrzu – „słowa i ręce / i do tęsknoty rzeczy zbędne”. Podmiot liryczny zdaje sobie sprawę, że niedługo odejdzie, że „Wkrótce zwrócę żywiołom / to co miałem na niedługie władanie” i już nigdy nie powróci „do źródła spokoju”.

Główny bohater Małej apokalipsy Tadeusza Konwickiego spisał testament przed dokonaniem samospalenia. Niewiele miał do przekazania, więc był to „Kłopotliwy dokument, bo nie ma spadku, nie ma spuścizny. Niczego się nie dorobiłem i niczego nie zdobyłem”. Nie miał żadnych listów od wybitnych ludzi, pamiątek z podróży, ani pokaźnej spuścizny literackiej, więc „Jedyne dobro materialne (...) moje zwłoki, zapisuję z ochotą prosektorium Akademii Medycznej dla ćwiczeń młodych chirurgów”. Wstyd mu jednak było, że niczego po sobie nie zostawia, więc przejrzał szuflady. Między różnymi rupieciami znalazł coś, „co z pewnym onieśmieleniem mógłbym ofiarować potomnym”. To dwie stare recepty dotyczące „marnej, wstydliwej dolegliwości” – łupieżu. Literat podał też sposób użycia maści i mikstury, by kuracja była skuteczna. Zapisał też potomnym wypróbowany przepis na zaparcia oraz skuteczną metodę zapewniającą powodzenie w grze w „oko”.

Zobacz także: Śmierć

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)