Przyjaciele - rozwiąż dyktando

Oto kolejne dyktando, które sprawdzi Twoja wiedzę z pisowni trudnych wyrazów. Skupia się ono zwłaszcza na pisowni wyrazów z "ż" i "rz". Sprawdź, czy jesteś mistrzem ortografii!

W dolinie Żółtej Rzeki, pod rozłożystym modrzewiem, żył stary żółw Kazimierz. Miał trzysta trzydzieści trzy lata. Przyjacielem staruszka żółwia był wyżeł Żelek. Towarzyszyła im papużka Żaneta. Owa zażyłość trwała wiele lat a zaczęła się od pewnego wydarzenia.

Pan Żelka i Żanety, posiadał wiele ryżowych pól. Był również właścicielem sadów bardzo rzadkiej jarzębiny. W jednym z nich pod drzewami rosły rzędami krzaki porzeczkowe. Zdarzyło się pewnego dnia, że Żelek wraz ze swoją towarzyszką Żanetką zniszczyli korzenie krzewów. Zareagowała na to zrzędliwa żona gospodarza i przykazała mężowi wybatożyć zwierzęta grubym rzemieniem.

Długie weekendy 2017! Zobacz, kiedy zaplanować urlop!

Żelek wziął na swój zmierzwiony grzbiet towarzyszkę i popędził pod drzewa orzechowe, które znajdowały się w poprzerzynanej rzeczkami i wąwozami dolince. Tam położyli się na murawie żeby odpocząć. Nagle potężnie zagrzmiało i zerwała się burza z piorunami. Przyjaciele zaczęli chyżo umykać. Biegnąc na przełaj zniszczyli grządki wspaniale wyrośniętej rzepy, rzodkiewki i rzeżuchy, zniszczyli piękne róże i wpadli do stawu pełnego rzęsy wodnej. Przerażone żaby uciekały gdzie pieprz rośnie. Brzęczący żuczek i pierzasty kszyk również wyrażali swój duży niepokój.

Gdy przyjaciele podpłynęli do brzegu mierzei, zobaczyli w strużkach mżawki, że znajdują się w pobliżu starego modrzewia. Po drugiej stronie stawu ujrzeli kędzierzawego stróża z sadu. Jego twarz była wykrzywiona w przerażający grymas. W ręce trzymał krzywy nóż, wywijał nim raz za razem. Rozdrażniony służący za wszelką cenę pragnął dotrzeć do zwierząt. Jego zwierzchnik przyrzekł mu, że w nagrodę dostanie prawdziwy przysmak – talerz rzadkiego żuru. Pies najeżył się i zaczął warczeć. Papużka nastroszyła pierze, wzleciała w górę i usiadła na gałęzi jak kura na grzędzie.

Nieprzyjaciel zbliżał się do wyżła. Wrzeszczał ubliżając mu: Chodźże tu, ty pasożycie! Przejęty pies wystraszył się nie na żarty. Rozejrzał się i zobaczył duży kamień. Przeskoczył głaz, przytulił się do niego, gdyż chciał schować się przed stróżem. Wiedział, że to kiepski kamuflaż, ale miał nadzieję, że służący go nie dostrzeże. Nagle poczuł, że kamień się przesunął. Szeroko otworzył oczy ze zdumienia. To nie był żaden miraż. Kamień był w rzeczywistości żółwiem. Zażenowany gad wysunął głowę ze swojego pancerza. Kto przerywa mi drzemkę? – Zapytał żółw.

Wyżeł nie musiał odpowiadać, bo tuż nad głową żółwia przeleciał nóż, który utkwił w korze drzewa. Żal mu było wyżła, więc powiedział - Nie martw się pomogę ci – rzekł zrównoważony gad. - Ty? Niby jak taki zgrzybiały staruszek może mi pomóc. Co prawda masz pancerz, ale przecież nie jest to spiżowy puklerz. – Zauważył pies. – W przyszłości bądź grzeczniejszy i uważaj na słowa. Nie powinniśmy się przekomarzać. Nie będę się obrażał, a zamiast mi ubliżać lepiej wytęż słuch. – Odrzekł żółw - Pod korzeniami tego modrzewia, mieszkały niegdyś przeróżne węże: zaskrońce, żmije i grzechotniki. Ich gniazdo jest od dłuższego czasu nieużywane. Zagrzeb się tam i przeczekaj, aż stróż odpuści sobie powierzone mu zadanie.

Żelka ogarnął żal. Przeprosił żółwia i zrobił natychmiast jak poradził mu nowy przyjaciel. Stróż wyłażąc ze stawu otarł żabi skrzek z twarzy i zrzucił przemoczony kożuch. – Gdzie jesteście tchórze?! – Głośno krzyknął. Nagle w głowę służącego uderzył podłużny żołądź. W czasie sprzeczki żółwia i wyżła Żaneta przeleciała na pobliski dąb skąd przyniosła ze sobą amunicję - żołędzie. Rzucane przez nią pociski doprowadziły stróża do furii. Uciekał w popłochu rzężąc, ciężko sapiąc i przeklinając swój żywot.

Hoży pies szybko wygrzebał się z nory. W podzięce potrząsał łapką żółwia. Papużka sfrunęła z drzewa i przycupnęła na grzywie wyżła. Trzej przyjaciele postanowili do końca życia trzymać się razem. Wraz z ukazaniem się wieczornej zorzy Kazimierz i Żaneta zasnęli. Jednak Żelek nie zmrużył tej nocy oka. Poprzysiągł sobie, że będzie strzegł swoich przyjaciół.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)