Jak to naprawdę było ze smokiem… - rozwiąż dyktando

Dyktanda zawsze są trudne, ale mają walor edukacyjny. Przecież to właśnie na błędach uczymy się najlepiej. Przed Wami kolejne trudne zadanie!

Jak to naprawdę było ze smokiem… - rozwiąż dyktando

Swego czasu w górach Sudetach żył możny i nieskąpy, ponad sześćdziesięciopięcioletni król, który był nadzwyczaj mężny i odważny. Ponadto, posiadał mnóstwo orężnych hufców, jednakże w ogóle nie miał nieprzyjaciół. Nawet grabieżcy z gór Sowich drżeli przed monarchą i żaden z nich za nic nie odważyłby się naruszyć granic pilnie strzeżonych przez rycerzy z biało-purpurowymi pióropuszami na hełmach. Puklerze i ich tarcze ozdobione były rysunkiem, który był zarazem godłem tego państwa – złotym lwem. W rękach trzymali ostre jak brzytwa halabardy a przez plecy przewieszone mieli długie mahoniowe łuki i kołczany pełne strzał.

Ów niepospolity król nie tylko dzielnie walczył. Państwem rządził tak rzetelnie, że średnio zamożny kmieć żył niemal jak książę. Wszyscy byli równi w społecznej hierarchii na próżno szukałbyś żebraka, chcąc hojną olśnić go jałmużna. Pałac króla górujący nad stolicą, był najpotężniejszym budynkiem po tej stronie Sudetów. Sama brama wykonana była z dwudziestocztero karatowego złota. Ogromny ogród, w którym rosły przepiękne kwiaty jak róże, orchidee czy hiacynty, ozdobiony był cudownej urody jeziorkiem, znad którego słychać było głośny rechot żab i ropuch. Przy wielkich schodach prowadzących do ogromnych kutych drzwi, stała ponad sześćdziesięcioosobowa straż złożona z najznakomitszych rycerzy.

O czym świadczą białe plamki na paznokciach?

Długie i zawiłe jak labirynt korytarze holu, kierowały do wielkich sal balowych, królewskich łaźni, jadalń i sypialń. Sypialnia królewska była wielkości czterech przeciętnych mieszkań. Ozdobą królewskiego łoża był natomiast haftowany w nieboskłon złotą nicią baldachim - podarek pochodzący od daleko na wschód mieszkających Azjatów.

Wszystko tym kraju szłoby nie najgorzej, gdyby nie okrutny, ohydny i niemający żadnych skrupułów potwór. Co dzień pożerał tuzin mężczyzn i błękitnookich dziewic. Harcował, hulał i niewinne stworzenia niepokoił nieustannie. Cóż z tego, że nie raz, nie dwa pułki piechoty i rzesze kawalerzystów ruszały żwawo do boju z hydrą? Zanadto lekceważyły przeciwnika, wobec czego zawsze ponosiły klęskę, musiały chyżo czmychać i kryć się w bujnych chaszczach, które na szczęście znajdowały się nieopodal olbrzymiej pieczary.

Wkrótce wszem, wobec i każdemu z osobna heroldowie oznajmili, że kto bestię zgładzi zostanie zastępcą tronu. Sam bohaterski Waligóra i jego druh Wyrwidąb na próżno walczyli ze smokiem. Nic nie wskórali! Wprawdzie układ konstelacji na firmamencie wróżył korzystnie, lecz z wolna nie jeden z mieszkańców królestwa zaczął tarcic nadzieję.

Potwór żyłby z pewnością pięćset lat, albo i dłużej, gdyby nie lekarz higienista, który nie był wcześniej akceptowany przez dworzan. Był obiektem drwin i śmiechów. Niedoceniany zapragnął pewnego dnia udowodnić swoją wartość. Ten nierozgarnięty na pozór człowiek miał wspaniały plan. Za horrendalną sumę kupił na bazarze w bród bladożółtych jabłek, jarzyn, oraz jeżyn. Potem wydał zszarzałym od strachu łucznikom z gwardii rozporządzenie, aby rzucili owoce przed pieczarę. Smok, chcąc urozmaicić swój jadłospis wykwintnym deserem. Zżarł to wszystko i… Za parę dni zdechł, ponieważ nic nie wiedząc o elementarnych zasadach higieny, przed jedzeniem nie wypłukał jabłuszek w skutek czego w jego organizmie znalazły się chorobotwórcze drobnoustroje.

I w ten sposób zainwestowane pieniądze higienisty zwróciły się, bo został szybko okrzyknięty bohaterem, a do tego król spełnił swoje przyrzeczenie i oddał koronę podwładnemu. Ten natomiast szerzył w kraju przydatną wiedzę o medycynie, budując szpitale. Dzięki temu zwiększyła się średnia długość życia przeciętnego mieszkańca tego cudownego kraju.

Kochani uczniowie, jeżeli wam życie miłe dbajcie o higienę osobistą!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/4 lata temu
łiken
/5 lat temu
dwudziestoczterokaratowy piszemy łącznie.