Dom / dwór / dworek

Dom czy dworek to miejsce kojarzące się z ciepłem, dające poczucie bezpieczeństwa, do którego chętnie się wraca. Poniższe przykłady odnoszą się do konkretnych miejsc, przedstawianych w utworach poszczególnych epok.

Dom / dwór / dworek

Mitologia grecka

W mitologii greckiej uosobieniem domowego ogniska była Hestia. W każdym greckim domu najświętszym miejscem było ognisko, płonące nieustannie w centralnym punkcie budynku. Hestia, najstarsza córką Kronosa i Rei, była patronką i opiekunką tego ołtarza. Bogini nie miała własnej rodziny, ślubowała dziewictwo, ale była patronką wszystkich rodzin. Nie budowano jej świątyń, ale „We wszystkich świątyniach bogów cieszy się poważaniem, / A u wszystkich ludzi jest wśród bogów tą uwielbianą”.

W mitologii rzymskiej opiekunami domów były lary i penaty, które czczono, jako dobroczynne bóstwa domowe, niemalże na równi z Westą. Ona z kolei miała swą świątynię. Mała i okrągła, przypominała dawne gliniane chaty. Była podzielona na dwie części – w jednej płonął wieczny ogień i była ona codziennie dostępna dla wszystkich, do drugiej nikt nie miał dostępu i nikt nie wiedział, co się tam znajdowało. Służbę w świątyni pełniły westalki, których zadaniem było podtrzymywanie świętego ognia.

Biblia

Biblia zawiera przypowieść do dobrej i złej budowli. Jedna została zbudowana na solidnej podstawie. „I spadł deszcz i przyszły rzeki i wiały wiatry i uderzyły na on dom, a nie upadł: bo był na opoce ugruntowany”. Drugą zbudowano na piasku „i był upadek jego wielki”. Ta symboliczna przypowieść dotyczy wiary człowieka. Zbudowana na głębokim przekonaniu, przetrwa wszelkie przeciwności losu.

Średniowiecze

W literaturze średniowiecznej motyw domu występuje m.in. w Legendzie o świętym Aleksym. Bohater urodził się w rodzinie rzymskich patrycjuszy i „miało bardzo wieliki dwor / procz panosz trzysta rycerzow”. Święty Aleksy porzucił jednak dobrobyt, by się poświęcić Bogu. Po latach powrócił w rodzinne strony, zamieszkał pod schodami pałacu ojca i „Tu pode wschodem leżał, / każdy nań pomyje lał”. Dla Tristana i Izoldy, bohaterów Dziejów Tristana i Izoldy, najszczęśliwszym miejscem okazał się szałas w lesie moreńskim, w którym mogli się ukryć przed ścigającymi ich wrogami. Kryjówka jednak została wkrótce odkryta przez króla Marka.

Odrodzenie

Dom w literaturze odrodzenia był głównym ośrodkiem egzystencji rodziny szlacheckiej. Wyposażony we wszelkie dobra stanowił podstawę bytu ziemianina. Mikołaj Rej w Żywocie człowieka poczciwego udowadniał, że „im więtszy dostatek w domu będzie, tym się też będą wszyscy lepiej mieć, bo to i pożytek, i rozkosz, i krotofila”. Także Jan Kochanowski we fraszce Na dom w Czarnolesie twierdził, że życie w „gnieździe ojczystym” i z „sumnieniem czystym” stanowi podstawę poczucia godności osobistej człowieka. Życie na wsi, w otoczeniu przyjaznej człowiekowi przyrody może dać szczęście i zadowolenie.

Zobacz też : Jan Kochanowski - biografia

Oświecenie

W Żonie modnej Ignacego Krasickiego mamy do czynienia z wiejskim, zaniedbanym dworkiem pana Piotra. Jego współmałżonce nie podobało się, że dom otoczony był parkanem, brakowało w nim osobnych sypialni, bawialni, garderoby, pokojów dla służby. Pani zaplanowała także gruntowny remont. Wkrótce „Z stołowej izby belki wyrzuciwszy stare, / Dała sufit, a na nim Wenery ofiarę. / Już alkowa złocona w sypialnym pokoju, / Gipsem wymarmurzony gabinet od stroju (...) Buduar szklni się złotem, pełno porcelany, / Stoliki marmurowe, zwierciadlane ściany. / Zgoła przeszedł mój domek warszawskie pałace”.

Gospodarz nie był jednak z tych zmian zadowolony, ponieważ jego życie całkowicie się zmieniło – dla niego na gorsze.

Romantyzm

Motyw polskiego dworku występował także w literaturze romantyzmu. W Panu Tadeuszu Adama Mickiewicza akcja w przeważającej części rozgrywała się w Soplicowie. Tam, „Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju, / Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany”, o białych ścianach. Wewnątrz Tadeusz, po powrocie z nauk, ujrzał „ściany starodawne”, na których wisiały portrety m.in. Kościuszki, Rejtana, a w kącie stał zegar z kurantem. Zupełnie inaczej wyglądały domostwa w zaścianku Dobrzyńskich: „Wszystko nadzwyczaj stare, zgniłe”, porośnięte mchem. „U drzwi domostwa wszystkie klamki, ćwieki, haki, / Albo ucięte, albo noszą szabel znaki”. Wewnątrz walały się pordzewiałe resztki rynsztunków, w których domowe ptactwo uwiło sobie gniazda.

W Ojcu Goriot Honoriusza Balzaca pensjonat pani Vauquer był symbolem nędzy. Położony był na obrzeżu Dzielnicy Łacińskiej. Miał trzy piętra, był zbudowany z piaskowca i pomalowany na żółto. Na wprost ulicy miał niszę, w której znajdował się posąg Amora. Na parterze mieścił się salon sąsiadujący z jadalnią, wyłożony do polowy wysokości drzewem. „Pierwszy ten pokój wydziela zapach (...) który trzeba by nazwać odorem pensjonatu. Odór ten trąci stęchlizną, butwielą, jełkością”.

Jadalnia zaś wyposażona była w „wiecznie lepkie półki”, na których stałe stare, poszczerbione naczynia. Na środku stał stół pokryty ceratą. Panowała tam „nędza bez poezji; nędza oszczędna, zaciekła, wytarta”. Na pierwszym piętrze znajdowały się dwa mieszkania. Jedno zajmowała właścicielka, drugie – pani Couture z Wiktoryną. Na drugim piętrze zamieszkiwał stary Poiret oraz Vautrin. Trzecie piętro składało się z czterech pokoi, wynajmowanych przez Goriota, Eugeniusza de Rastignac, pannę Michonneau. Na poddaszu znajdował się strych i dwie klitki zajmowane przez służbę.

Pozytywizm

  • Fiodor Dostojewski

W epice pozytywistycznej domy uzupełniały charakterystykę bohaterów. Rodion Raskolnikow, główna postać w Zbrodni i karze Fiodora Dostojewskiego wynajmował małą klitkę, „żałośnie wyglądającą że swoją żółtawą, zakurzoną, poodlepianą tapetą”. Był to niski pokoik, wyposażony w trzy stare, wykoślawione krzesła, stół i zniszczoną sofę, na której sypiał. „Trudno było o większe zaniedbanie i niechlujstwo”. Marmieładowowie mieszkali w kamienicy Amalii Lippewechsel, w pokoju przechodnim.

Panował tu nieopisany bałagan. „Kąt w głębi zawieszono dziurawym prześcieradłem, za którym prawdopodobnie mieściło się łóżko”. W pokoju znajdowały się poza tym tylko dwa krzesła i ceratowa kanapa, przed którą stał stary stół kuchenny. W izbie było duszno i śmierdziało tytoniem. Pokój wynajmowany przez Sonię Marmieładową przypominał mansardę i miał kształt nieprawidłowego, dużego czworokąta. Prawie nie było tu sprzętów. W jednym z kątów stało łóżko, dalej prosty kuchenny stół przykryty niebieskawą serwetą. Pod drugą ścianą znajdowały się dwa plecione fotele, pod przeciwległą – niewielka komoda z surowego drewna. Tapety były brudne i osmalone. W zimie musiało tu być zimno i wilgotno. „Bieda w oczy; nawet łóżko nie miało firaneczek”.

  • Bolesław Prus

Pan Tomasz Łęcki, jeden z bohaterów Lalki Bolesława Prusa nie mieszkał w swojej kamienicy, ale zajmował ośmiopokojowe mieszkanie. Był tam duży salon, gabinet swój i córki Izabeli, pokój stołowy, pokój panny Florentyny, garderoba oraz kuchnia i pomieszczenie dla służby. Mieszkanie było duże, widne, z marmurowymi schodami, wyposażone w gaz, elektryczne dzwonki. Nie było też przeładowane meblami, a każdy sprzęt „odznaczał się raczej wygodną prostotą aniżeli skaczącymi do oczu ozdobami”.

Domownicy mieli tu swobodę ruchów. Goście także dobrze czuli się w otoczeniu przedmiotów „wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć kilku pokoleniom”. Kamienica, którą kupił Stanisław Wokulski, miała trzy piętra i była pomalowana na żółto. Miała parę balkonów i „każde piętro zbudowane w innym stylu. Za to w architekturze bramy panował tylko jeden motyw, mianowicie wachlarz. (...) Prawdziwą osobliwość stanowiła sień wjazdowa, posiadająca bardzo lichą podłogę, ale za to bardzo ładne krajobrazy na ścianach”.

Podwórze pachniało niczym apteka, śmietnik był przepełniony, a wszystkimi rynsztokami płynęły mydliny, na parterze bowiem znajdowała się pralnia. Do klatki schodowej prowadziły oszklone drzwi.

Schody były brudne, ale za to obok nich znajdowała się nisza, w której stał lekko uszkodzony posąg nimfy. Zamieszkiwali ją lokatorzy o różnym stopniu zamożności. Z kolei rezydencja prezesowej Zasławskiej znajdowała się na dość łagodnym wzgórzu. Był to piętrowy pałac z dwoma parterowymi skrzydłami. Za nim znajdował się park. „Na tle zieloności pałac jasnożółtej barwy z białymi słupami wyglądał okazale i wesoło.”

  • Eliza Orzeszkowa

Zupełnie inne domy przedstawione zostały w Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej. Dwór Korczyńskich w Korczynie był to „jeden z tych starych, szlacheckich dworów, w których niegdyś mieściły się znaczne dostatki i wrzało życie ludne, szerokie, wesołe”. Po upadku powstania starano się zachować jego dawny wygląd, wciąż coś naprawiano, oczyszczano.

Stary, stuletni dom był niski, otoczenie schludne, a „czystość i dbałość nadawały mu pozór dostatku i prawie wspaniałości”. Także wnętrze domu posiadało „cechy dawnego bogactwa chronionego przez czujne i niestrudzone starania”. W sieniach wisiały ogromne rogi łosi i jeleni. Stąd przechodziło się do jadalni i wielkiego salonu. W obu pomieszczeniach stały sprzęty co najmniej dwudziestoletnie, a obicia były tanie i pospolite. Wypłowiałą materię na ścianach osłaniały nieco dobre kopie znanych obrazów i rodzinne portrety. W rogu salonu był fortepian.

Zobacz tez : Eliza Orzeszkowa "Nad Niemnem"

Podłogi były wywoskowane i błyszczące. Widać jednak było, że od wielu lat nic tu nowego nie przybyło. W przyległym do salonu pokoju wystrój sprawiał wrażenie buduaru wykwintnej kobiety. „Wszystko było tu miękkie, ozdobne” i dość jeszcze nowe. Gotowalnię przykrywały zwoje białego muślinu, na blacie stały kryształowe i porcelanowe bibeloty.

Na etażerkach leżały książki i stały koszyczki z robótkami ręcznymi. Okrywająca sprzęty materia była pąsowa i na pierwszy rzut oka sprawiała wrażenie świetności. Panowała tu jednak atmosfera duszna i pełna zapachów. Okna i drzwi były szczelnie pozamykane, więc pokój przypominał „pudełko apteczne oklejone papierem w kwiatki i napełnione wonią olejków i trucizn”. Zagroda Anzelma i Jana Bohatyrowiczów była obszerna, z dużym, starannie wypielęgnowanym sadem.

Dom był stary, niski, pokryty słomianą strzechą. Do wnętrza wchodziło się przez sień z trojgiem drzwi. Jedne prowadziły do kuchni, drugie do świetlicy, trzecie do bokówki. Świetlica była niską izbą, ale obszerną, ponieważ zajmowała ponad połowę domku. Ściany miała gładko otynkowane, podłogę z sosnowych desek. Pod jedną że ścian stał piec kaflowy. W kącie stała ogromna kanapa, naprzeciw – łóżko wysoko zasłane pościelą. Między oknami znajdowała się ozdobna szkatułka, pod ścianami stały ponadto malowane skrzynie.

Z kolei folwark w Olszynce, należący do Kirłów „Było to miejsce ciche, skromne i prawie odludne”. Wszystkie okna domu otoczone były kwitnącą fasolą. Do wnętrza prowadziła długa sień, rozdzielająca dom na dwie połowy – w jednej znajdowały się pokoje mieszkalne, w drugiej – kuchnia i izba czeladna. Za starą szafą widać było schody wiodące na strych.

Pod ścianami stały proste, dość zniszczone sprzęty. Po stronie mieszkalnej były tylko cztery pokoje: bawialny, sypialny, dziecinny i mała jadalnia. Sprzęty w bawialni miały perkalowe pokrycia, lekko przybrudzone i poplamione. Przez otwarte drzwi widać było zasłane dwa łóżka i starodawną, kosztowną toaletkę. Całość sprawiała wrażenie zaniedbania.

Dom pani Andrzejowej Korczyńskiej w Osowcu w okolicy nazywano pałacem. Była to dwupiętrowa kamienica z dwoma rzędami wielkich okien, czerwonym blaszanym dachem i szerokim podjazdem. Budowa ta wyglądała „dość zimno i nago”, u frontu miała szeroki dziedziniec ozdobiony klombami i trawnikami. Z tyłu znajdował się olbrzymi park. Pokój pani Korczyńskiej przypominał kaplicę. Ściany miały szare obicie, nieco już spłowiałe, wisiały na nich liczne obrazy. W rogu znajdował się klęcznik z wielkim, czarnym krucyfiksem. Pokój pełen był pamiątek, całe jednak umeblowanie pokoju „składało się że sprzętów cennych i wytwornych, ale nienowych i niemodnych”. Inne części domu odnowiono starannie i wymyślnie ze względu na ożenek Zygmunta, ale w jej pokoju nie zmieniono nic.

O czym świadczą białe plamki na paznokciach?
  • Henryk Sienkiewicz

W Potopie Henryka Sienkiewicza ukazany został szlachecki dworek i pałac magnacki. Dworek w Wodoktach, który zamieszkiwała Oleńka Billewiczówna. Był stary, ale starannie utrzymany. Wewnątrz znajdowała się izba czeladna, bawialnia, pokój Oleńki i panny Kulwiecówny, kuchnia i pomieszczenia dla służby. Zimę najczęściej spędzano w czeladnej, gdzie buzował duży ogień. Z pułapu zwisały tu różnokolorowe gwiazdki zrobione z opłatków. Ściany ozdobione były cynowymi błyszczącymi naczyniami. Inne izby: jadalnia, bawialnia, pokoje Oleńki i ciotki Kulwiecówny urządzone były dostatnio i ze smakiem. Rezydencja Janusza Radziwiłła w Kiejdanach była budowlą „nieobronną, ale ogromem nie tylko pałace, ale i zamki przewyższającą”.

Stała na podwyższeniu, górując nad miastem. Od głównego budynku biegły prostopadle dwa skrzydła, tworząc ogromny dziedziniec zamknięty żelazną bramą. Główne schody, prowadzące do poszczególnych komnat, obstawione były drzewkami pomarańczowymi. Najważniejsza w zamku była sala audiencyjna o lazurowym sklepieniu, na której środku stało puste krzesło z wysokim oparciem, ozdobione mitrą książęcą. Do swych prywatnych komnat książę wpuszczał tylko najbardziej zaufanych dworzan.

Młoda Polska

  • Stefan Żeromski

Wymarzony dom Joasi Podborskiej, bohaterki Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego, który planowała stworzyć w małżeństwie, nie miał być wcale wystawny. Planowała, że „nasze mieszkanie pełne będzie sprzętów prostych jak u najuboższych ludzi, ale za to pięknych jak u nikogo”. Myślała o sosnowych stołkach, ławach i stołach, które będą okrywały proste kilimy. Chodnik miał być utkany w chłopskim warsztacie ze skrawków materiałów, a ściany wyłożone drzewem świerkowym. Na stole będzie stał wazon z polnymi kwiatami. „Te przedmioty staną się częścią mojej osoby”. Sama nie miała nigdy prawdziwego domu, więc ten wymarzony miał być idealny. Kiedy Judym odrzucił wspólną przyszłość, odeszła, by nadal pozostać sama.

  • Stanisław Reymont

W Chłopach Reymonta opisane zostało gospodarstwo Macieja Boryny. „Dom był zwykły, kmiecy – przedzielony na przestrzał sienią ogromną: szczytem wychodził na podwórze, a frontem czterookiennym na sad i na drogę”. Jedną połowę zajmował Maciej z Józią, drugą Antkowie. Przez małe okienka wpadało mało światła, więc w izbie było najczęściej mroczno. Na ścianach wisiały obrazy świętych. Izba była duża, „ale przygnieciona czarnym pułapem i ogromnymi belkami pod nim” i zastawiona różnymi sprzętami, że tylko koło wielkiego komina było nieco wolnego miejsca. Obok znajdował się mały, także mroczny, alkierz. Pełno tu było różnych statków gospodarskich. Na drążkach, przewieszonych w poprzek, wisiały kożuchy, pasiaki, sukmany, motki przędzy i worki z pierzem. Było jeszcze pomieszczenie przeznaczone na spiżarnię, w której przechowywano nie tylko żywność, ale także worki ze zbożem.

  • Stanisław Wyspiański

W Weselu Wyspiańskiego akcja została umieszczona w chacie Gospodarza w Bronowicach. W didaskaliach została szczegółowo opisana, ponieważ jej wygląd miał duże znaczenie dla rozwoju wydarzeń. Gościnna izba była wybielona jasno, „prawie błękitna, jednym szarawym tonem półbłękitu obejmująca i sprzęty, i ludzi, którzy się przez nią przesuną”. Na środku stał okrągły stół, na nim świeczniki i obfita zastawa. Wokół znajdowały się proste stołki. W głębi ustawiono sofę, nad którą wisiały skrzyżowane szable, strzelby myśliwskie i skórzana torba. W innym kącie był bielony piec, obok niego mały stolik z zegarem. W kącie sfatygowany fotel. Przy drzwiach prowadzących do izby, w której odbywały się tańce – malowana skrzynia z wianem.

Na ścianach wisiała fotografia Wernyhory, obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej i Matki Boskiej Częstochowskiej, litografia przedstawiająca bitwę pod Racławicami. Strop był drewniany, z długich belek, na nich wypisano Słowo Boże.

  • Gabriela Zapolska

Także dom rodziny Dulskich, scharakteryzowany w Moralności pani Dulskiej Zapolskiej był dowodem mentalności jego mieszkańców. Mieścił się on w ich kamienicy, miał kilka pokoi. Akcja rozgrywała się w salonie wyposażonym w solidne meble, dywany, mahoniową serwantkę i empirowy ekranik. O miernym guście gospodyni świadczyły sztuczne palmy, tanie i tandetne cacka oraz niewiadomego malarza obraz w złoconych ramach.

  • Jan Kasprowicz

W sonecie Z chałupy Jan Kasprowicz opisał domostwo, którego okna zwrócone były „Ku chmurnej stronie zachodu”. Stłuczoną szybę, dla ochrony przed deszczem, zatkano szmatą. Wewnątrz, na stole, palił się kaganek, ledwie rozświetlając nędzną izbę. Walały się obok gliniane talerze, żelazny dzbanek i garnki pokryte sadzą. Na ziemi stało wiadro z wodą i leżało drewno na opał. Na ławie walały się resztki wieczerzy: rozgnieciony kartofel, łupiny, na dnie miski widniały resztki czerwonej polewki. W piecu tlił się jeszcze ogień, a nad nim suszyły się przemoczone pończochy. Przy nim drzemała stara kobieta. „Pod strzępem kołdry, na słomie, / Zasłanej zgrzebnym płachciskiem”, spała szesnastoletnia dziewczyna.

Te wszystkie szczegóły wiejskiej chałupy „Łączą się w smutny dysonans / Nędzy”.

XX-lecie międzywojenne

W literaturze międzywojennej opisy domów znajdują się m.in. w Przedwiośniu Stefana Żeromskiego. Seweryn Baryka opowiadał synowi, kiedy jechali do Polski, o „szklanych domach”, które na wybrzeżu Morza Bałtyckiego budował ich kuzyn. Miały one być budowane z tafli szklanych i spajane w ciągu godziny. Nie zaplanowano w nich pieców, ponieważ zima domu te miały być ogrzewane gorącą wodą, płynącą belkami, a latem ochładzane chłodną wodą. Ponadto pod sufitem przez cały rok regulowałyby odpowiednią temperaturę tak, aby w domu było zawsze świeże powietrze. Miałyby to być „Istne gablotki”, ponieważ chłopi siłą rzeczy musieliby dbać o czystość. Domy te komponują wielcy artyści i „Są to istne marzenia futurystyczne” bardzo kolorowe i przystosowane do otoczenia. Jak zapewniał Seweryn Baryka, „takimi domami zabudowane całe powiaty i województwa”.

Zobacz też : Stefan Żeromski "Przedwiośnie"

Szklane domy są bardzo tanie i zapewniają odpowiednie warunki mieszkalne i będą bardziej luksusowe niż pałace arystokracji. „Szklane domy” jednak okazały się mrzonką. Cezarego Barykę zdumiała posiadłość przyjaciela. Wielkopański dwór Hipolita Wielosławskiego w Nawłoci powoli tracił resztki świetności, choć jak dawniej był świetnie wyposażony i dostatni, „był drewniany, lecz na kamiennych podmurowaniach, które musiały podpierać inną jakąś, bardziej wyniosłą budowlę”. Obszerny, mógł pomieścić wielu domowników, goście sypiali w tzw. „Ariance”.

Z pomieszczeń największy był salon i sypialnia – ustawiono w nich luksusowe sprzęty, w tym fortepian. Dworek otaczał stary park. Zupełnie inaczej wyglądał dom ekonoma Gruboszewskiego w Chłodku. Zbudowany był z modrzewiowego drzewa, ale był tak stary, że ściany miały falistą linię. Z maleńkiego ganeczku wchodziło się do sieni, stamtąd do szerokiej izby. Tu również podłoga była jakaś falista. W dużym pokoju stały stare meble o obdartych obiciach. Na ścianach wisiały obrazy tak zakurzone, że nie widać było, co przedstawiały. Centralnym punktem w domu był czarny stół na próchniejących nogach. Dworek miał tylko dwa pokoje.

Zupełnie inaczej wyglądał dom zapamiętany przez narratora i bohatera Sklepów cynamonowych Brunona Schulza i przypominany w snach, stąd nierealny. Mieszkanie znajdowało się na pierwszym piętrze mieszczącej się na rynku kamienicy. Nie posiadało ono określonej liczby pokojów, ponieważ często wynajmowano je lokatorom. „Pełne szaf, głębokich kanap, bladych luster i tandetnych palm sztucznych, mieszkanie nasze coraz bardziej popadało w stan zaniedbania”. W ciemnych katach zaczęły mnożyć się karakony.

Jego ojciec początkowo większość czasu spędzał w swoim pokoju, w łóżku. Potem najczęściej przebywał na strychu, wśród ptaków, dopóki służąca nie zlikwidowała ptaszarni. O dom nikt się nie troszczył. Tapety były poobdzierane, łóżka nie zaścielone. Jedynym zapamiętanym przez narratora pokojem była szwalnia, w której dwie dziewczyny reperowały lub szyły garderobę.

Mieszkanie pani Cecylii Kolichowskiej, jednej z postaci w Granicy Zofii Nałkowskiej mieściło się na niewysokim parterze i było ocienione akacjami. Z tego powodu było dość ciemne i na dodatek przeładowane ciężkimi meblami, „pełne pluszu, dywanów, portier, kozetek, otoman i serwet”. Szczególnie ciasny był salon, do którego wniesiono cały garnitur mebli z gabinetu rejenta, łącznie z niedźwiedzim futrem na dywan, „to wszystko mnożyło się i zagęszczało, odbite w dwóch sięgających od podłogi do sufitu lustrach”.

Na fortepianie i innych meblach stały różnego rodzaju dzbanuszki, figurki, kandelabry, bombonierki, liczne fotografie. Dla Zenona Ziembiewicza ten salon był najpiękniejszym na świecie miejscem, ponieważ to władowane, „wyścielone, wytapetowane, udrapowane tapicerskie wnętrze stanowiło ostatni wyraz przepychu, gustu i kultury”. Poza tym „Wszystko tutaj rozmarzało, obudzało dziwne wzruszenie, dawało pewność, że istnieje naprawdę jakiś inny, wrogi, nieznośnie upragniony świat”.

Współczesność

W literaturze współczesnej powstało określenie „Dom Swidanij” (czyli Dom Spotkań), użyte w Innym świecie Gustawa Herlinga - Grudzińskiego. Był to barak znajdujący się koło wartowni, w którym więzień mógł spotkać się z odwiedzającymi go krewnymi. Przedtem dostawał nową odzież, szedł do kąpieli. Z najbliższymi mógł się w tym pomieszczeniu spotkać raz na kilka lat. Rozmowy na temat życia obozowego były surowo zabronione. „Dom Swidanij” był w łagrze otoczony kultem, ponieważ więźniowie choć na krótki czas mogli zapomnieć o rzeczywistości i stać się ludźmi wolnymi.

Akcja Tanga Sławomira Mrożka rozgrywa się współcześnie w typowym mieszczańskim mieszkaniu Eleonory i Stomila. Było ono zaniedbane i zagracone. „Sprzęty ustawione niesymetrycznie, jakby tuz przed albo tuż po przeprowadzce. (...) Ponadto cała scena przyrządzona draperiami w ten sposób, że materie, półleżące, półzwisające, sprawiają wrażenie rozplamienia, rozmazania, niekonturowości pomieszczenia”. Stało tu wiele sprzętów z przeszłości rodziny, do niczego już nieprzydatnych: wózek Artura z jego niemowlęcych czasów, katafalk po dziadku zmarłym przed dziesięciu laty. Wszystko było tu przemieszane: „Każdy talerz, każdy przedmiot pochodzi z innego serwisu, z innej epoki i z innego stylu”.

Odzwierciedleniem bałaganu w pomieszczeniu był stół. Walały się na nim resztki jedzenia, sztuczne kwiaty, naczynia, jeden damski but i nawet pusta klatka na ptaki bez dna. „Ten stół, jeszcze bardziej niż całe wnętrze, sprawia wrażenie pomylenia, przypadkowości, niechlujstwa”. Przed ślubem jednak Artur zażądał od domowników, by doprowadzili mieszkanie do porządku. I oto „Mamy przed sobą klasyczny salon mieszczański sprzed półwiecza. Zniknęły rozplamienia, niekonturowości, rozmazania”.

W wierszu Ewy Lipskiej pt. Dom jest to miejsce opuszczone i zaniedbane: „Dom mój stoi bez drzwi i okien (...) Dom mój płynie bez drzwi i okien (...) Dom się wali”. Podmiot liryczny „podróżuje” po swoim mieszkaniu w poszukiwaniu poczucia bezpieczeństwa, miłości, a znajduje uczucie porzucenia i samotności. Ten dom wydaje się być labiryntem pełnym tajemniczości i grozy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)