Czy Azor chce być Twoim psem?

Jeśli chcesz się zaopiekować zwierzęciem musisz poznać historię Azora – małego kundelka, który bardzo chciał zaprzyjaźnić się z dzieckiem. Ta historia pomoże Twojemu dziecku zrozumieć, jak ważne są uczucia zwierząt!

Historia Azora

Przez wiele dni Azor biegał bez celu po osiedlu. Był jeszcze za mały, by buszować w śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia. Poza tym wielkie psy, które groźnie na niego patrzyły nie pozwalały mu się tam zbliżać. Azor biegał po ulicach z małym noskiem przy ziemi i szukał najmniejszych kawałków jedzenia. Był bardzo głodny, wystraszony, a nocą było mu bardzo zimno.

Czasem rano siadał na trawniku i patrzył smutnym wzrokiem na ludzi wyprowadzających swoje psy na spacer. „Jakie one muszą być szczęśliwe” – myślał wtedy - „jest im ciepło kiedy śpią, mają zawsze pełną miskę, ktoś je zawsze pogłaszcze. Dlaczego nikt mnie nie chce?” Kiedy tak myślał – psie łzy napływały do jego wielkich psich oczu. Pewnego dnia, gdy tak sobie siedział i marzył o ludzkim przyjacielu, przysiadł się do niego duży, piękny pies. Azor wystraszył się – może był jeszcze mały, ale już dobrze wiedział, że duży pies – to duże niebezpieczeństwo. Mimo to wcale się nie bał.

Długie weekendy 2017! Zobacz, kiedy zaplanować urlop!

Polecamy: Babcine pomysły na deszczowe chwile

Nagle Duży Pies się odezwał:
„Chciałbyś chodzić jak tamte psy na smyczy, mieć miskę pełną jedzenia i spać na kolanach właściciela?”
„Tak, bardzo …” - odpowiedział Azor.
„Czy jesteś pewien?” – spytał Duży Pies.
„Oczywiście” – odpowiedział zdziwiony Azor – „to wspaniale mieć właściciela.”
„Też tak kiedyś myślałam, a teraz wiem, że ludzie potrafią być źli.”
„Jak to?”– spytał Azor.
„Kiedy byłem taki mały jak ty pewna Pani zabrała mnie ze sobą do domu. W domu tym mieszkała Agnieszka, która bardzo chciała mieć psa. Kiedy byłem mały, Agnieszka opiekowała się mną, a jej rodzice zawsze dbali, żebym miał co jeść i wyprowadzali mnie na spacer. Potem ja urosłem i Agnieszka coraz mniej mnie lubiła. Zaczęła mieć humory – tak mówili jej rodzice. Była na tyle duża, że sama mogła szykować mi jedzenie i wyprowadzać na spacer, ale nie chciała tego robić. Cały czas uczyła się, albo spotykała z przyjaciółmi, nawet nie chciała mnie już głaskać i nie pozwalała mi się do siebie zbliżać – bardzo się denerwowała, bo moja sierść zostawała na jej ładnym ubraniu.

W końcu powiedziała rodzicom, że już nie chce mieć psa, za dużo z tym obowiązków i w ogóle to miałem być taki ładny i mały a tu urosłem i jestem taki wielki. Zawieźli mnie więc pewnego dnia do lasu i zostawili. Chciałem biec za nimi, ale nie miałem siły. Po wielu dniach doszedłem tu, gdzie kiedyś mieszkałem. Agnieszka kiedy wychodzi do szkoły w ogóle nie patrzy w moją stronę, dobrze że jej rodzice czasem rzucą mi coś do jedzenia.

Może lepiej nigdy nie mieszkać z ludźmi, by się nie przyzwyczajać do dobrego?” – powiedział Duży Pies, wstał i powoli poszedł w swoją stronę.

Azor siedział jeszcze chwile i też poszedł szukać czegoś na ząb. Nie mógł zrozumieć, że ludzie mogą być tak okrutni.

Zobacz też: Jak hartować młode charaktery?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)