Czy Azor chce być Twoim psem?

Jeśli chcesz się zaopiekować zwierzęciem musisz poznać historię Azora – małego kundelka, który bardzo chciał zaprzyjaźnić się z dzieckiem. Ta historia pomoże Twojemu dziecku zrozumieć, jak ważne są uczucia zwierząt!

Czy Azor chce być Twoim psem?

Historia Azora

Przez wiele dni Azor biegał bez celu po osiedlu. Był jeszcze za mały, by buszować w śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia. Poza tym wielkie psy, które groźnie na niego patrzyły nie pozwalały mu się tam zbliżać. Azor biegał po ulicach z małym noskiem przy ziemi i szukał najmniejszych kawałków jedzenia. Był bardzo głodny, wystraszony, a nocą było mu bardzo zimno.

Czasem rano siadał na trawniku i patrzył smutnym wzrokiem na ludzi wyprowadzających swoje psy na spacer. „Jakie one muszą być szczęśliwe” – myślał wtedy - „jest im ciepło kiedy śpią, mają zawsze pełną miskę, ktoś je zawsze pogłaszcze. Dlaczego nikt mnie nie chce?” Kiedy tak myślał – psie łzy napływały do jego wielkich psich oczu. Pewnego dnia, gdy tak sobie siedział i marzył o ludzkim przyjacielu, przysiadł się do niego duży, piękny pies. Azor wystraszył się – może był jeszcze mały, ale już dobrze wiedział, że duży pies – to duże niebezpieczeństwo. Mimo to wcale się nie bał.

Odżywka do włosów z olejkiem arganowym i sokiem z grejpfruta DIY

Polecamy: Babcine pomysły na deszczowe chwile

Nagle Duży Pies się odezwał:
„Chciałbyś chodzić jak tamte psy na smyczy, mieć miskę pełną jedzenia i spać na kolanach właściciela?”
„Tak, bardzo …” - odpowiedział Azor.
„Czy jesteś pewien?” – spytał Duży Pies.
„Oczywiście” – odpowiedział zdziwiony Azor – „to wspaniale mieć właściciela.”
„Też tak kiedyś myślałam, a teraz wiem, że ludzie potrafią być źli.”
„Jak to?”– spytał Azor.
„Kiedy byłem taki mały jak ty pewna Pani zabrała mnie ze sobą do domu. W domu tym mieszkała Agnieszka, która bardzo chciała mieć psa. Kiedy byłem mały, Agnieszka opiekowała się mną, a jej rodzice zawsze dbali, żebym miał co jeść i wyprowadzali mnie na spacer. Potem ja urosłem i Agnieszka coraz mniej mnie lubiła. Zaczęła mieć humory – tak mówili jej rodzice. Była na tyle duża, że sama mogła szykować mi jedzenie i wyprowadzać na spacer, ale nie chciała tego robić. Cały czas uczyła się, albo spotykała z przyjaciółmi, nawet nie chciała mnie już głaskać i nie pozwalała mi się do siebie zbliżać – bardzo się denerwowała, bo moja sierść zostawała na jej ładnym ubraniu.

W końcu powiedziała rodzicom, że już nie chce mieć psa, za dużo z tym obowiązków i w ogóle to miałem być taki ładny i mały a tu urosłem i jestem taki wielki. Zawieźli mnie więc pewnego dnia do lasu i zostawili. Chciałem biec za nimi, ale nie miałem siły. Po wielu dniach doszedłem tu, gdzie kiedyś mieszkałem. Agnieszka kiedy wychodzi do szkoły w ogóle nie patrzy w moją stronę, dobrze że jej rodzice czasem rzucą mi coś do jedzenia.

Może lepiej nigdy nie mieszkać z ludźmi, by się nie przyzwyczajać do dobrego?” – powiedział Duży Pies, wstał i powoli poszedł w swoją stronę.

Azor siedział jeszcze chwile i też poszedł szukać czegoś na ząb. Nie mógł zrozumieć, że ludzie mogą być tak okrutni.

Zobacz też: Jak hartować młode charaktery?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)