POLECAMY

Bunt

Bunt – inaczej sprzeciw, protest lub opór. Jego przyczynę lub podstawę stanowi protest przeciwko komuś lub czemuś, zwykle determinującemu ludzkie życie, sile potężniejszej od jednostki.

Bunt

Bunt kojarzy się też z jakimś gwałtownym przewrotem odmieniającym dotychczasową codzienność. Bunt to chęć odmiany i zdobycia niezależności duchowej: wyzwolenia się od Boga, narzuconych zasad moralnych, autorytetów, fizycznej: przeciwko wojnie, niewoli, uwięzieniu, władzy, określonemu porządkowi społecznemu, totalitaryzmowi lub artystycznej: walka z poglądami i ideałami poprzedników artystycznych. „Aby istnieć, człowiek musi się buntować” (A. CAMUS Dżuma). Buntowi zawsze towarzyszyła nadzieja na zwycięstwo i przekonanie, że sprzeciw nie był daremny.

  • BUNT PRZECIWKO BOGU

Literatura wykorzystywała ten motyw od zarania istnienia. Zależnie jednak od epoki zaznaczał się on silniej lub słabiej, zawsze jednak był związany z relacją Bóg – człowiek.

Mitologia grecka

Mitologia grecka już w opisywaniu prapoczątków powstawania świata bogów i ludzi opisywała odważnych bohaterów, którzy odważyli się wystąpić przeciwko bogom. Najbardziej znanym z nich był Prometeusz. Ów mądry tytan ulepił z gliny pomieszanej ze łzami człowieka i tchnął mu duszę z ognia niebieskiego. Ponieważ był on bezbronny, słaby i nagi wobec potężnej przyrody, Prometeusz wykradł z Olimpu ogień, nauczył ludzkość różnych rzemiosł i sztuk. Nie spodobało się to Dzeusowi, więc postanowił zniszczyć ją za pomocą podstępu.

Zesłał tytanowi w podarunku prezent od wszystkich bogów – Pandorę. Przezorny Prometeusz jednak nie przyjął kobiety, wietrząc w tym jakąś zasadzkę. Wziął ją za żonę jego głupawy brat Epimeteusz. Pandora dostała w posagu szczelnie zamkniętą beczkę. Ciekawa jej zawartości, wymogła na mężu, by ją otworzyć.

Zaledwie wieko się uniosło, na świat wyleciały choroby, smutki i inne nieszczęścia, by odtąd zawsze nękać ludzkość. Prometeusz zbuntował się przeciwko bezlitosnemu Dzeusowi i postanowił podstępem odpłacić za podstęp. Zabił wołu i podzielił go na dwie części. Potem mięso owinął skórą, a kości przykrył tłuszczem. Którą bóg by wybrał, ta odtąd miała być niebianom poświęcona. Dzeus, myśląc, że pod tłuszczem znajdzie mięso, wybrał tę drugą część. Rozgniewany, zemścił się na buntowniku okrutnie. Rozkazał przykuć go do skały Kaukazu, a codziennie przylatujący orzeł wydziobywał mu wątrobę. Prometeusz był pierwszym znanym w literaturze buntownikiem. Działał przeciwko bogom, cierpiał w imię dobra ludzkości, ale w konsekwencji zwyciężył.

Biblia

Biblia jest kolejnym dowodem, że ludzkość buntowała się przeciwko Bogu od zarania swych dziejów. Adam i Ewa, pierwsi mieszkańcy Edenu, otrzymali od Stwórcy całą ziemię pod władanie pod warunkiem, że nie zerwą owocu z drzewa poznania dobra i zła. Zagroził, że gdy je zjedzą, na pewno umrą. Wąż jednak twierdził, że Bóg nie pozwala na zjedzenie jabłka z tego drzewa, ponieważ obawia się, że ludzie poznają dobro i zło. Ewa uznała, że warto zdobyć wiedzę i zbuntowała się przeciw Boskiemu zakazowi.

Do zjedzenia kawałka namówiła też męża. Kiedy oboje odkryli, że są nadzy, ukryli się w krzakach. Bóg zapytał, dlaczego się schowali, więc mężczyzna przyznał się, że zjadł owoc. Rozgniewany ich nieposłuszeństwem Stwórca wygonił oboje z raju. Bunt Adama i Ewy był wyrazem słabości charakteru człowieka i jednocześnie dowodem, że bunt nie zawsze musi oznaczać zwycięstwo czy osiągnięcie zamierzonego celu. Pierwsi zbuntowani ludzie ponieśli klęskę, ponieważ nieposłuszeństwo i sprzeciw przeciw zakazowi obrócił się w rezultacie przeciwko nim – stracili rajskie życie. Odtąd Adam musiał pracować w pocie czoła, a Ewa w bólach rodzić dzieci.

Biblia opisuje też nieustanne bunty Izraelitów przeciwko Stwórcy. Podczas czterdziestoletniej wędrówki do Ziemi Obiecanej wielokrotnie buntowali się przeciw nakazom Mojżesza, pośrednika między Bogiem a nimi. Pewnego razu odlali nawet posąg złotego cielca i jemu oddawali boską cześć. Tuż przed wejściem do Kanaanu, ziemi im obiecanej, narzekali, że lepiej im było w egipskiej niewoli niż zginąć w obcym kraju. Postanowili nawet wybrać nowego wodza i wracać do Egiptu. Gotowi byli nawet ukamienować Mojżesza, jeżeli by im w tym zamiarze usiłował przeszkodzić. Rozgniewany Bóg zagroził zagładą wszystkich Izraelitów.

Zobacz też : Biblia - wprowadzenie

Renesans

Jan Kochanowski "Treny"

W epoce odrodzenia przeciw Bogu wystąpił w Trenach zrozpaczony ojciec – Jan Kochanowski. Zrozpaczony z powodu śmierci ukochanej córeczki Urszulki. Dotychczas wyznawany system wartości i wiara w Boga oraz boski porządek świata. W trenie X podmiot liryczny zastanawiał się, czy w ogóle istnieje jakieś życie pozagrobowe: „Czyliś do raju wzięta? Czyliś na szczęśliwe / Wyspy zaprowadzona? (...) Czyś po śmierci tam poszła, kędyś pierwej była (...) Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, lituj mej żałości”.

W trenie XI dochodzi do wniosku, że Bóg nie jest sprawiedliwy i obojętny na ludzkie cierpienia, nazywa go wręcz nieprzyjacielem człowieka: „Nieznajomy wróg jakiś miesza ludzkie rzeczy / Nie mając ani dobrych, ani złych na pieczy”. Uważa, że egzystencją człowieka rządzi ślepy los i przypadek. Zrozpaczony ojciec zwątpił w Boską dobroć. Był to jednak bunt chwilowy, protest humanisty, nie mogącego pogodzić się z faktem, że brak na świecie harmonii i szczęścia. Dla niego było niepojęte, że Bóg zabrać może do siebie małe dziecko, odbierając całą przyszłość. W zakończeniu jednak wycisza się i pojmuje, że omal z rozpaczy nie zaczął bluźnić. Tłumaczy to jednak nie wypowiedzianym bólem. Zwycięża jednak humanista.

Zobacz też : Jan Kochanowski - fraszki

Romantyzm

Adam Mickiewicz "Dziady"

W literaturze romantyzmu przykładem buntu przeciwko Bogu jest walka Konrada ze Stwórcą o „rząd dusz” – władzę nad ludźmi. Konrad – samotny poeta, niezrozumiały przez ludzi czuje, że nadeszła jego wielka chwila. Ma poczucie ogromnej mocy, którą chciałby zużytkować w walce o wolność narodu. Żąda więc od Boga, by dał mu możliwość panowania nad światem: „Ja chcę władzy, daj mi ją, lub wskaż do niej drogę! (...) I większe niźli ty zrobiłbym dziwo, / Zanuciłbym pieśń szczęśliwą!”. Wyzywa więc Stwórcę na pojedynek, ponieważ czuje się potężniejszy od Niego: „Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę, / Cóż Ty większego mogłeś zrobić – Boże?”.

Bóg jednak milczy. Konrad jest oburzony jego obojętnością, więc zaczyna zarzucać, że „Kłamca, kto Ciebie nazywał miłością, / Ty jesteś tylko mądrością”. Zaczyna wątpić w nieomylność Stwórcy, ponieważ „Ty mądrze i wesoło / Zawsze rządzisz, zawsze sądzisz, / I mówią, że Ty nie błądzisz!”. Przestaje też wierzyć w to, że Bóg w ogóle potrafi odczuwać miłość w stosunku do świata, który sam przecież stworzył: „jeśli to prawda (...) Że Ty kochasz – jeśliś Ty kochał świat rodząc (...) Jeśli miłość jest na co w świecie Twym potrzebną / I nie jest tylko omyłką liczebną”. Milczenie Boga powoduje, że zaczyna bluźnić, postrzegać Go jako tyrana.

W końcu wybucha długo tłumioną nienawiścią: „Odezwij się – bo strzelę przeciw Twej naturze; / Jeśli jej w gruzy nie zburzę, / To wstrząsnę całym państw twoich obszarem. Krzyknę, żeś ty nie ojcem świata, ale...”. Ostatniego bluźnierstwa już nie wypowiada. Myśl, że Bóg może być „carem” kończy za niego głos diabła. Konrad mdleje, a diabły chcą zagarnąć jego duszę. Konrad wystąpił przeciwko Bogu w imię miłości do całego narodu, z którym się utożsamiał, ale okazał się słabą psychicznie jednostką, więc poniósł klęskę. Zgrzeszył pychą i zbyt wygórowanym o sobie mniemaniem.

Młoda Polska

Jan Kasprowicz "Dies Irae"

W literaturze Młodej Polski motyw buntu przeciw Bogu wykorzystał Jan Kasprowicz w hymnie Dies irae (Dzień gniewu). W tej apokaliptycznej wizji końca świata i Sądu Ostatecznego podmiot liryczny występuje w imieniu całej ludzkości, oskarżając i czyniąc odpowiedzialnym Boga za wszystko zło panujące na świecie. Zarzucał Bogu, iż „Na mękę wieków patrzysz niewidzącym okiem / i sądzisz!”, że „Nic, co się stało pod sklepem niebiosów, / bez Twej się woli nie stało!”. Patrzy obojętnie na tragedie i zagładę ludzkości, a przecież to On stworzył zło i szatana.

Bunt podmiotu lirycznego wypływa ze współczucia dla wszelkich żywych stworzeń oraz niezgody na obarczanie wyłącznie ludzkości odpowiedzialnością za grzechy i zło, które przecież musi nieustannie, także w sobie, zwalczać. Podmiot liryczny zastanawia się, dlaczego Bóg, który jest przecież potęgą, nie ma w sobie dość siły, aby zło przezwyciężyć. Może wobec tego nie jest aż tak mocny?

Antoni Lange "Nie wierzę w żadnych bogów"

Obrazoburczym utworem, wręcz bluźnierczym jest także wiersz Antoniego Lange pt. Nie wierzę w żadnych bogów... Podmiot liryczny manifestacyjnie oświadcza, że nie wierzy w żadnych bogów „na niebie i na ziemi”, ponieważ ich „oko zazdrośnie ludzkich jęków strzeże”, ale na męki patrzą z góry milcząco i bezlitośnie. Stwierdza, że „Kochają gwałty i grabieże” i niszczą tych, „w których się moc buntownicza pleni”. Wyznaje, że gotów jest rzucić na nich przekleństwo, ponieważ nie pozwalają ludzkości rozwinąć skrzydeł, tłamszą wszelką wolną myśl „I nie dają przystępu słonecznym eterom”.

XX-lecie międzywojenne

Bolesław Leśmian "Dusiołek"

W piśmiennictwie okresu XX-lecia międzywojennego przykładem wykorzystania motywu jest ballada Bolesława Leśmiana pt. Dusiołek. Wędrującemu po świecie Bajdale przyśnił się dusiołek, diabelska zjawa, która zaczęła go dusić. Obudziwszy się, Bajdała wyraził stanowczy protest przeciwko Bogu, który „Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka, / Jeszcześ musiał takiego zmajstrować dusiołka?”. Podmiot liryczny czyni Boga odpowiedzialnym za wszelkie zło tego świata. Przeciw obojętności Stwórcy na ludzką nędzę i cierpienie protestował także poeta w wierszu Trupięgi.

Trupięgi to drewniane chodaki, które wkłada się umarłemu, aby boso nie wchodził do nieba. Podmiot liryczny, na znak buntu, chce stanąć przed Bogiem właśnie w takich chodakach, mając nadzieję, że ten widok Stwórcę wzruszy: „A jeśli Bóg cudaczną urażony pychą, / Wzgardzi mną, jak nicością obuta zbytą licho, / Ja – gniewny, nim się duch mój z prochem utożsami, / Będę tupał na niego tymi trupiegami”.

Literatura współczesna.

Andrzej Szczypiorski "Początek"

Przeciw niesprawiedliwości Boga buntował się także Henryk Fichtelbaum, jeden z bohaterów powieści Szczypiorskiego pt. Początek. Ów młody Żyd nie mógł pogodzić się z faktem, że musi zginąć: „Dlaczego mam umierać?... skoro nie mam jeszcze dziewiętnastu lat? Czy to jest sprawiedliwe? Czy jest moją winą, ze urodziłem się Żydem?”. Henio początkowo usiłował przeciwstawić się wyrokowi nieba. Uciekł z getta, ukrywał się nie tyle ze strachu przed śmiercią, ile z pragnienia przeżycia jeszcze czegoś w życiu. Kiedy jednak zrozumiał, że Bóg skazał go i jego współrodaków na zagładę, powrócił za mury, by zginąć wśród swoich. „Dlaczego mam umierać sam i całkiem pokornie?

Wolałbym wtedy krzyczeć z nienawiści i pogardy, żeby cały świat usłyszał”. Jego bunt był jednak z góry skazany na klęskę. Wiedział, że „Stwórca odwracał oczy ku innym galaktykom, aby nie patrzeć na to, co zgotował nie tylko umiłowanemu ludowi, ale wszystkim ludziom na ziemi, zhańbionym, współwinnym, podłym, bezradnym, zawstydzonym”.

  • BUNT PRZECIWKO WŁADZY

Motyw buntu przeciwko władzy wykorzystywany był w literaturze od czasów starożytnych. Relacja rządzący – obywatel wskazywała na istnienie konfliktów wynikających bądź z przekonań, bądź niezgody na tyranię, egoizm i niesprawiedliwość tych, od których zależały losy państwa. Ten rodzaj buntu często przeradzał się w zbrojne wystąpienie jakiejś grupy społecznej przeciwko władzy, przeradzając się w krwawą rewolucję. Jednostkowy czynny protest przeciw „decydentom” zawsze natomiast kończył się klęską.

Mitologia grecka

W mitologii greckiej młode pokolenie bogów, z Dzeusem na czele, zbuntowało się przeciwko okrucieństwom i tyranii Kronosa. Kiedyś pozbawił tronu własnego ojca, Uranosa. Przepowiednia głosiła, że i jemu syn odbierze berło. Chcąc temu zapobiec, wszystkie nowo narodzone dzieci połykał. Kiedy Dzeus dorósł, wraz z odzyskanym rodzeństwem (poradził matce, by podała Kronosowi środek na wymioty) wystąpił przeciwko ojcu. Wojna trwała ponad dziesięć lat i zakończyła zwycięstwem Olimpijczyków. Nowym władcą świata został Dzeus.

Jednak i przeciw niemu zbuntowali się bogowie. Posejdon, Apollo i Atena od dawna spiskowali przeciwko jego władzy i zamyślali zrzucić go z tronu, do nich przyłączyła się także królewska małżonka Hera. Udało się im nawet związać śpiącego Gromowładcę. Uwolniony przez Tetydę, srogo ukarał zuchwalców, ale najsurowiej własną żonę. Rozkazał skrępować ją złotym łańcuchem i przywiązał do chmur, obciążywszy na dodatek stopy Hery dwoma olbrzymimi kowadłami. Dopiero kiedy pozostali przysięgli, że nigdy więcej przeciw niemu nie powstaną, uwolnił żonę od upokarzającej kary.

Sofokles "Antygona"

Problem buntu przeciwko władzy był także poruszony w dramacie Sofoklesa pt. Antygona. Władca Teb, Kreon, wydał zakaz grzebania zwłok Polinejkesa, w jego opinii zdrajcy ojczyzny. Nie zważał na związki rodzinne, łączące go ze zmarłym, dla niego najwyższym dobrem było państwo i ustanowione przez niego samego prawa. Antygona tymczasem, siostra zabitego, uważała, że najważniejsze są prawa boskie, utrwalone przez tradycję. Złamała zakaz władcy, ponieważ tak nakazywało jej sumienie oraz siostrzana miłość.

Kreon początkowo był zdumiony, że to ona, dziewczyna z królewskiego rodu, zbuntowała się przeciw panującemu. Antygona argumentowała, że „Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić”. Była pewna, iż „ci tu wszyscy rzecz by pochwalili, / Gdyby im trwoga nie zawarła mowy. /Ale tyranów los ze wszech miar błogi, / Wolno im czynić, co zechcą, i mówić”. Jej nieugięta postawa rozdrażniła Kreona, więc upierał się przy wyroku śmierci. Antygona pogodziła się z tym, choć była przekonana o własnej niewinności. Popełniła samobójstwo, ale moralnie zwyciężyła nad Kreonem. 

Renesans

William Szekspir

W literaturze późnego renesansu motyw buntu przeciwko panującemu wykorzystał Szekspir w dramacie Makbet. Tyrańskie rządy Makbeta w Szkocji spowodowały, że zbiegli z ojczyzny panowie postanowili zbrojnie wystąpić przeciwko ciemiężcy. Przebywający w Anglii Makduf pertraktował z królem w sprawie pomocy militarnej dla planowanej wyprawy na Szkocję. Wkrótce potem spiskowcy postanowili połączyć swe siły.

Meneteith wraz z Angusem i Lennoxem oczekiwali na przybycie wojsk angielskich z Malkolmem, synem zamordowanego przez Makbeta króla Dunkana, Siwardem i Makdufem na czele, by połączyć się z nimi pod lasem Birnam. Malkolm rozkazał, by każdy żołnierz uciął gałąź i niósł ją przed sobą, by w ten sposób ukryć liczebność armii. Tymczasem Makbet oznajmia swym towarzyszom, że nie boi się buntowników, bo dopóki las birnamski nie podejdzie pod zamek, „Urągam trwodze.” Nie obawiał się też Malkolma, ponieważ przepowiednia głosiła, że nie zostanie pokonany przez nikogo, „których rodziła kobieta”.

Jego rozmyślania przerwało przybycie żołnierza z meldunkiem, że las birnamski posuwa się w stronę zamku. Makbet dochodzi do wniosku, że „Mamli umierać, umrę z mieczem w dłoni.”

Malkolm rozkazał odrzucić gałęzie i ukazać całą potęgę nacierających. Teraz pozostało im czekać na reakcję Makbeta. Tyran postanowił „tej psiarni stawić czoło”, ale nie wiedział, kogo nie zrodzonego z kobiety, ma się obawiać. Został pokonany przez Makdufa, ponieważ to on urodził się dzięki cesarskiemu cięciu. Królem obwołany został Malkolm.

Romantyzm

Juliusz Słowacki "Kordian"

W literaturze romantycznej buntownikiem przeciwko narzuconej władzy zaborczej był Kordian, bohater dramatu Słowackiego pod tym samym tytułem. Jako jedyny uczestnik koronacyjnego spisku zdecydował się zabić despotę. Na spotkaniu patriotów w podziemiach katedry Podchorąży mówił, że widzi za sobą ciemną przeszłość, a przed sobą „Kraj młody”, konieczna jest więc zemsta. Stwierdza, że teraz „ta ziemia jest trupem”, ponieważ od czasu rozbiorów wielu Polaków zesłano na Sybir, zamordowano lub zmuszono do zdrady.

Trzeba było więc, kiedy car koronę polską zakładał, „jasnym [go] państwa mieczem zgładzić”. Nawoływał, by wykonać „Wyrok zemsty, zniszczenia”. Wierzył, że „Dzień naszej zemsty będzie wielki – wiekopomny! (...) I słychać będzie płacz ogromny zmartwychwstania”. Zgłosił się na ochotnika, ponieważ „Mnie zapał rozrywa”.

Zapowiadał, że „gdy kraj ocalę, / Nie zasiądę na tronie, przy tronie, pod tronem, / Ja się w chwili ofiarnej jak kadzidło spalę!”. Gotów był poświęcić się, „Dla was życie, kraina wolna, dla was trony”. Obiecywał, że „Póki długiej wolności nie zaszczepię wieki, / Niechaj się sen do moich powiek nie przybliża”. Przysięgał na zbawienie duszy, że zaborcę zabije i prosił: „dajcie mi się w ręce (...) pokonam! lub zginę!”. Kiedy zrzucił maskę, spiskowcy rozpoznali w nim Kordiana. Ten dumnie oznajmia, że „zwycięzcą zostanie”, ponieważ tej nocy ma w Zamku wartę.

Zobacz tez : Juliusz Słowacki - biografia

Pisze coś na kartce, którą pozostali odczytują: „Narodowi/ Zapisuję, co mogę... Krew moją i życie, / I tron do rozrządzenia próżny”. Kiedy stał pod drzwiami, dopadły go jednak Strach i Imaginacja, nie wytrzymał psychicznie i zemdlał. W szpitalu wariatów uświadomił sobie, że niczym się właściwie od tych chorych nie różni, a jego ofiara nie miała sensu. Bunt i carobójstwo nie przyniósłby Polsce żadnej korzyści, ponieważ na miejsce zabitego zostałby koronowany inny zaborca. Kordian poniósł klęskę, ponieważ nie rozumiał prawideł historii.

Zobacz też : Juliusz Słowacki "Kordian"

  • BUNT PRZECIWKO ZŁU ŚWIATA

Ta forma protestu odnosić się może do różnych kwestii: niesprawiedliwości społecznej, wojnie, totalitaryzmowi, wykorzystywaniu człowieka przez człowieka, zniewoleniu jednostki lub społeczeństwa.

Średniowiecze

W średniowiecznej Satyrze na leniwych chłopów przejawem protestu chłopów pańszczyźnianych przeciwko właścicielowi był ich stosunek do pracy. Autor wiersza, prawdopodobnie szlachcic, zauważa, że kmieć „umyślnie na to godzi, / Iż się panu źle urodzi”. Ich bunt polegał na markowaniu pracy, częstym odpoczynku, psuciu narzędzi i świadomym zaprzęganiu chorego bydła do pługa. Podmiot liryczny nie bez racji więc zauważył w zakończeniu, że chłop „się zda jako prawy wołek, / Aleć jest chytrzy pachołek”.

Renesans

William Szekspir "Hamlet"

Buntownikiem przeciwko złu świata, ludzkiej obłudzie i zbrodni był Hamlet z dramatu Szekpira pod tym samym tytułem. Królewicz duński był na „nie” wobec wszystkiego, co się na dworze działo. Nie aprobował szybkiego, powtórnego małżeństwa swej matki, nie godził się z faktem, że królem został Klaudiusz, nie godził się nawet z własną wewnętrzną słabością – niemożnością dokonania zemsty na bratobójcy.

Zapytywał sam siebie: „Nie wiem dlaczego żyję? By powtarzać: / „To zrobić trzeba”, kiedy mam do czynu /Słuszne powody, wolę, siłę, środki?”. Obawiał się jednak, że w decydującej chwili mógłby stchórzyć, że nie dorósł jeszcze do roli mściciela. Jego bunt przeciwko światu, w którym nie mógł znaleźć dla siebie miejsca, był „skierowany do środka”, skoncentrowany na analizie własnych przeżyć i rozważaniach „co by było, gdyby...”. Był to protest bierny, przejawiający się nawet pozorną ucieczką w obłęd – być może ze strachu przed możliwością zdemaskowania się.

Romantyzm

Zygmunt Krasiński "Nie-Boska komedia"

W literaturze okresu romantyzmu przykład buntu przeciwko niesprawiedliwości społecznej ukazany został w utworze Zygmunta Krasińskiego pt. Nie-Boska komedia. W dramacie przybrał on formę rewolucji społecznej. Rewolucjoniści pod wodzą Pankracego wystąpili przeciwko dotychczas rządzącej arystokracji. Motłoch żądał „Chleba, zarobku, drzewa na opał w zimie, odpoczynku w lecie!”.

Obce mu były jakiekolwiek ideologie czy wyższe cele. Myślenie o tych sprawach pozostawiali swoim wodzom. Podczas spotkania z Mężem Pankracy tłumaczył, że ich bunt wywołany został przez konkretne przyczyny: „Jęk przez rozpacz i boleść wydarty tysiącom tysiąców – głód rzemieślników – nędza włościan – hańba ich żon i córek – poniżenie ludzkości ujarzmionej przesądem, wahaniem się i bydlęcym przyzwyczajeniem”. Nie przyjmował do wiadomości argumentów Henryka, że nawet gdyby rewolucjoniści zwyciężyli, to i tak nic się nie zmieni. Będą to tylko „stare zbrodnie świata, ubrane w szaty świeże”. Bunt rewolucjonistów ukazany został jako siła destrukcyjna, a więc nie przynosząca niczego dobrego.

Zobacz też : "Zygmunt Krasiński "Nie-Boska komedia"

Młoda Polska

Stefan Żeromski "Ludzie bezdomni"

Buntownikiem przeciw światu i niesprawiedliwości na nim panującej był także Tomasz Judym, bohater Ludzi bezdomnych Żeromskiego. Od lat chłopięcych nie mógł pogodzić się z krzywdą i zniewoleniem człowieka. Wykorzystywany przez ciotkę jako posługacz, pomywacz, poniewierany i poniżany przez jej lokatorów, nie wytrzymał i uciekł. O własnych siłach zdobył dyplom lekarza. Kiedy jednak usiłował uwrażliwić warszawskie środowisko lekarskie na skandaliczne warunki sanitarne i dużą liczbę chorób występujących wśród warstw najbiedniejszych, został niemalże wyśmiany.

Bojkot stołecznych lekarzy zmusił go do szukania zatrudnienia na prowincji. W Cisach jednak także wyraził sprzeciw przeciwko decyzjom dyrekcji kurortu w sprawie wywołujących malarię stawów. Zdenerwowany odrzuceniem propozycji ich osuszenia, wepchnął dyrektora Krzywosąda Chobrzańskiego do brudnej wody. Wyrzucony z pracy, w imię protestu przeciwko nędzy i nieszczęść dotykających najniższe warstwy, decyduje się na podjęcie samotnej walki przeciwko niesprawiedliwości społecznej, kosztem życia osobistego. „Jestem odpowiedzialny przed moim duchem, który we mnie woła. Jeżeli tego nie zrobię ja, lekarz, to któż to uczyni? (...) ja muszę rozwalić te śmierdzące nory”. Swoim buntem przeciwko rzeczywistości Judym przypomina bohaterów romantycznych. Jego walka także skazana jest na niepowodzenie.

Zobacz też : Stefan Żeromski "Ludzie bezdomni"

XX-lecie międzywojenne

Stefan Żeromski "Przedwiośnie"

W literaturze XX-lecia międzywojennego bunt przeciwko niesprawiedliwości społecznej ukazany został w Przedwiośniu Stefana Żeromskio. Wypadki rewolucyjne w Baku początkowo były wywołane nietolerancją religijną. Potem jednak przekształciła się w wystąpienie narodu przeciwko carskiej Rosji. Cezary Baryka tłumaczył duchowi zmarłej matki, że „Rewolucja (...) jest to konieczność wyższa ponad wszystko. Jest to prawo moralne. Poprzez dziesiątki setek lat ludzie nieszczęśliwi byli przez uprzywilejowanych deptani, ciemiężeni, wyzuwani ze wszelkiego prawa. (...) Nareszcie precz z krzywdą! Precz z przemocą człowieka nad człowiekiem!”. Bohater nie brał wprawdzie czynnego udziału w walkach, ale był jej gorącym zwolennikiem. Po powrocie do Polski miał okazję obserwować i porównać warunki życia ziemiaństwa w Nawłoci i chłopów folwarcznych w Chłodku.

Zrodziło się w nim poczucie buntu wobec zastanej rzeczywistości. Jaskrawe dowody niesprawiedliwości społecznej spowodowały, że wzmagała w nim wewnętrzna niezgoda na zaistniałą sytuację: „Cóż za zwierzęce pędzicie życie, chłopy silne i zdrowe! Jedni maja jadła tyle, że z niego urządzili kult, obrzęd, nałóg, obyczaj i jakąś świętość, a drudzy po to tylko żyją, żeby nie zdychać z głodu! Zbuntujcież się, chłopy potężne, przeciwko swojemu sobaczemu losowi!”. Zdecydowanie nie podobało mu się także zakłamanie ziemiaństwa i obłuda moralna tego środowiska.

Bójka z Barwickim, narzeczonym Laury, była wyrazem protestu przeciw tej „patologii”. W zakończeniu powieści Cezary maszeruje na czele robotniczej manifestacji na Belweder, ale „parł oddzielnie”. Udział w pochodzie także był przejawem buntu, ale prawdopodobnie związanego z własną rozpaczliwą sytuacją życiową – nie znalazł swego miejsca na ziemi – wszędzie był obcy.

Ostatnia scena była także wyrazem sprzeciwu samego Żeromskiego przeciwko polskiej rzeczywistości i niepokoju o przyszłość kraju. 

Franz Kafka "Proces"

Przeciw zniewoleniu człowieka buntował się także Józef K., bohater Procesu Kafki. Pewnego dnia ten spokojny i ustabilizowany życiowo człowiek został oskarżony. Nie wiedział dokładnie, o co i dlaczego. Z natury samotnik, niczym szczególnym się nie wyróżniał. Pracował w banku, czasem wstępował do piwiarni, nie miał przyjaciół, a kochankę odwiedzał raz na tydzień. Niespodziewane oskarżenie wytrąciło go z równowagi. Zaczął się buntować przeciwko temu, próbował bronić swej godności i niewinności. „Od tych starań nie można było ani na piędź odstąpić, wszystko musiałoby się zorganizować i roztoczyć nadzór nad całością, niechby sąd raz natknął się na oskarżonego, który umiał dochodzić swojego prawa”.

Miał żal do potężnej machiny sądowej, że wytrąciła go z normalnego trybu życia i zmuszała do szukania pomocy. Kiedy zawiódł go adwokat Huld, postanowił bronić się sam. Wszelkie jednak jego działania skończyły się klęską. Skazany na karę śmierci, przez chwilę chciał ubiec oprawców i popełnić samobójstwo, ale nie zrobił tego. Był to ostatni przejaw buntu, ponieważ „Tak do końca dojrzałym nie mógł się okazać i wyręczyć władzę w jej całej pracy, odpowiedzialność za ten ostatni błąd ponosił ten, który mu odmówił tej reszty potrzebnej siły”. Z góry skazany na zagładę, Józef K. miał odwagę przeciwstawić się sądowi i choć poniósł klęskę, to jednak w swym buncie był wielki. 

Stanisław Ignacy Witkiewicz "Szewcy"

Rzeczywistość wstrząsaną kolejnymi przewrotami ukazał w Szewcach Witkiewicz. Pierwsza rewolucja dokonana została pod przewodnictwem prokuratora Scurvy’ego. Każe „Dziarskim Chłopcom” aresztować wszystkich szewców, ponieważ „Tu jest gniazdo najohydniejszej, przeciwelitycznej rewolucji świata, chcącej sparaliżować wszelkie poczynania od góry”. Drugiego przewrotu dokonują uwięzieni szewcy z Sajetanem na czele. Buntują się przeciwko bezczynności. Rozwalają symboliczne mury, dostają się do warsztatu i z obłędem w oczach oddają się pracy. Ich hasło brzmi: „Praca sama w sobie – oto jest cel najwyższy”. Z czasem okazuje się jednak, że nic się właściwie nie zmieniło, że szewcy-komuniści stali się tacy sami jak poprzednie elity rządzące. Trzeciej rewolucji przewodzi Hiper-Robociarz, który ma zamiar stworzyć zmechanizowany, totalitarny świat, w którym nie będzie miejsca dla zwykłego człowieka.

Każda z tych grup zło widziała w poprzednikach, ale z czasem sama się deprawowała. Witkiewicz sugeruje, że wszystkie przewroty zmierzają nieuchronnie do unicestwienia świata, więc żaden bunt nie ma sensu.

Literatura Współczesna

Gustaw Herling Grudziński "Inny świat"

W literaturze współczesnej bunt dotyczył różnych odmian totalitaryzmu. Michaił Kostylew, jeden z bohaterów Innego świata. Aresztowany został za czytanie książek pochodzących z Zachodu. Nieludzko katowany w więzieniu, gotów był przyznać się do każdej zbrodni. Osadzony w gułagu, początkowo rozdawał swój chleb, oddawał talony. Odesłany do pracy w lesie, załamał się fizycznie, ale nie psychicznie. Zrozumiawszy, że został oszukany i wyparł się samego siebie, postanowił, że już nigdy nie będzie „dla nich”, czyli dla reżimu, pracował. Wykorzystał fakt, że podczas pracy w lesie skaleczył rękę i dostał zwolnienie. Co jakiś czas, w tajemnicy przed wszystkimi, przypalał sobie rękę w ogniu, więc rana nieustannie się odnawiała.

Jako niezdolny do pracy miał zostać wysłany „na etap”. Zbuntowany i zdeterminowany, jeszcze raz dał dowód swej niezgody na niewolenie człowieka – sam wybrał czas i rodzaj śmierci. W przeddzień wyjazdu oblał się w łaźni wrzątkiem i zmarł. „I choć umarł inaczej, niż żył, gdy go znałem (...) do dziś – niby symboliczny obraz człowieka, który przegrał po kolei wszystko w co wierzył – widzę go z przekrzywioną od bólu twarzą i ręką zanurzoną w ogniu jak ostrze hartowanego miecza”. Kostylew obronił swą godność – jego bunt i śmierć były tego dowodem. 

Albert Camus "Dżuma"

Buntownikiem przeciwko złu panującemu na świecie był doktor Bernard Rieux, narrator i bohater Dżumy Camusa. Podejmuje od początku walkę z zarazą, choć nie ma pewności, czy epidemię potrafi pokonać. Twierdził, że „kiedy się widzi biedę i cierpienie, jakie dżuma przynosi, trzeba być szaleńcem, ślepcem lub łajdakiem, żeby się na nie zgodzić. Nie wiem co mnie czeka (...) na razie są chorzy i trzeba ich leczyć”. Rieux wiedział, że jego powołaniem było ratowanie ludzi. Nie „oglądał się” na Boga, ponieważ w niego nie wierzył, ponieważ skoro „śmierć ustanawia porządek świata, może lepiej jest dla Boga, że nie wierzy się w niego i walczy ze wszystkich sił ze śmiercią, nie wznosząc oczu ku temu niebu, gdzie on milczy”.

Twierdził, że gdyby w Niego wierzył, „przestałby leczyć ludzi zostawiając Bogu tę troskę”. Doktor nie przestawał walczyć nawet wtedy, kiedy dżuma zbierała największe żniwo. Uważał, że „w tym wszystkim nie chodzi o bohaterstwo. Chodzi o uczciwość (...) jedyny sposób walki z dżumą to uczciwość (...) w moim przypadku polega na wykonywaniu zawodu”. Rieux stał się symbolem buntownika sprzeciwiającego się złu i cierpieniu Jego postawa wynikała z wiary w zwycięstwo dobra i z miłości do ludzi. 

Georg Orwell "Rok 1984"

Bunt jednostki przeciw zniewoleniu przez system ukazany został także w Roku 1984 Orwella. Główny bohater, Winston Smith, trzydziestodziewięcioletni członek Partii Zewnętrznej, pracownik Departamentu Archiwów Ministerstwa Prawdy, samotny, wiecznie przestraszony inwigilacją, pewnego dnia zbuntował się przeciwko byciu anonimem w zbiorowości, egzystencji według narzuconego schematu. Jedyny sens życia stanowiła dla niego praca, której poświęcał sześćdziesiąt godzin tygodniowo. Wolny czas „organizowała” mu Partia. Pewnego razu, sam dokładnie nie wiedział, kiedy, zaczął powoli wyłamywać się z narzuconych rygorów, opuszczać świetlicowe zajęcia, spacerować samotnie, robić wycieczki do dzielnicy proli, obserwować ich życie.

Tam właśnie kupił stary, piękny zeszyt, by od tej pory prowadzić pamiętnik. Wiedział, że robi rzeczy zakazane, że popełnia myślozbrodnię, ale nie miał zamiaru poprzestać. „Był samotnym duchem głoszącym prawdę, której nikt nigdy nie usłyszy”. Uświadomiwszy sobie, że notując spostrzeżenia „właściwie jest już trupem”, postanowił mimo to „jak najdłużej utrzymać się przy życiu”, by znaleźć, być może kontakt z tajemniczym, wrogim Partii, Bractwem.

Podczas uczestnictwa w Dwóch Minutach Nienawiści niespodziewanie jego spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem O’Briena i Winston wyczuł, że dygnitarz także maskuje swe prawdziwe poglądy i uczucia. Postanowił za wszelką cenę znaleźć w przyszłości okazję do spotkania z prominentem, który jego zdaniem należał do Bractwa. Nie był to jedyny przejaw buntu przeciwko zniewoleniu. Niespodziewanie dla samego siebie zakochał się, choć jakiekolwiek uczuciowe związki między członkami Partii były surowo zabronione.

Julię zobaczył po raz pierwszy podczas Dwóch Minut Nienawiści. Szybko nawiązali ze sobą romans, choć oboje wiedzieli, że takie związki były zakazane. Ta miłość stała się przyczyną klęski bohatera. Po zabiegach „prania mózgu” załamał się fizycznie i psychicznie. Uwierzył, że kocha jedynie Wielkiego Brata. Wolał nawet nie pamiętać, że kiedyś był buntownikiem, który zapragnął stać się wolnym człowiekiem.

Stanisław Grochowiak "Święty Szymon Słupnik"

Motyw buntu przeciw złu wykorzystywała także poezja. Grochowiak w wierszu Święty Szymon Słupnik jako poeta wyraził protest przeciwko panującemu na świecie złu: „A ludzie mych wierszy słuchając powstają / I wilki wychodzą żerującą zgrają... / Powołał mnie Pan / Na bunt”. Podmiot liryczny występuje jednak nie tylko przeciw przemocy i okrucieństwu, ukazując pełne brutalności sceny, kiedy „ludzie chłopaka na szafot przywiedli”, a „dziewczynę wśród przekleństw gwałcili / I włosy jej ścięli, i ręce spalili”.

Buntuje się także przeciw fanatycznej religijności, której uosobieniem stał się Szymon Słupnik, od dwudziestu siedmiu lat pędzący żywot w małej celi umieszczonej na piętnastometrowym słupie. „Powołał go Pan, / By trwał. / By śpiewał mu pieśń / i piał”. Podmiot liryczny nie pochwala takiej postawy. Święty nie dostrzega bowiem istniejącego na świecie zła, jest obojętny wobec rzeczywistości, całkowicie pochłonięty kontemplacją.

Czesław Miłosz "Campo di Fiori"

Wiersz Campo di Fiori Miłosza jest wyrazem protestu przeciwko obojętności wobec cierpień drugiego człowieka i zbrodni, której ogrom przyczynia się do znieczulicy. W utworze przedstawione zostały dwie sytuacje: spalenia na stosie Giordana Bruna i zabawę ludzi w wesołym miasteczku, podczas gdy za murem trwała likwidacja getta. Podmiot liryczny snuje refleksje nad „samotnością ginących”, którzy szybko zostali „zapomniani od świata”. Nie może pogodzić się z takim stanem rzeczy, więc wyraża głębokie przekonanie, że „po wielu latach / Na nowym Campo di Fiori / Bunt wznieci słowo poety”.

  • BUNT PRZECIW KONWENCJOM SPOŁECZNYM

Termin ten dotyczy pewnych sztywnych obyczajów, pojęcia mezaliansu, narzucanych jednostce określonych zachowań.

Romantyzm

Johann Wolfgang Goethe "Cierpienia młodego Wertera"

Buntownikiem przeciwko obyczajom, zasadom moralnym i społecznym był Werter, tytułowy bohater utworu Goethego pt. Cierpienia młodego Wertera. Młody mężczyzna, uciekając od niefortunnego romansu, zapomnienia o nieudanym związku poszukiwał na prowincji, na łonie natury. Oddawał się lekturze, odkrywał piękno przyrody i urok samotności.

Jego życie diametralnie zmieniło się, kiedy poznał Lottę. Dowiedział się, że jest zaręczona z Albertem, ale niewiele go to początkowo obchodziło. Kiedy jednak zakochał się w pannie, a ona wspominała ciepło nieobecnego narzeczonego, czuł się jak człowiek, „któremu odbierają szpadę”. Nie chciał przyjąć do wiadomości, że nie ma do Lotty żadnych praw.

Jego zdaniem nie liczyły się żadne obyczajowe ograniczenia czy konwenanse, ani racje rozumu, gdy w grę wchodziło głębokie uczucie.: „ta odrobina rozumu, którą [człowiek] może posiadać, niewiele znaczy lub nie wchodzi wcale w rachubę, gdy szaleje namiętność, a granice człowieczeństwa uciskają”. Uważał, że prawdziwa miłość nie powinna zwracać uwagi na otaczający świat. Chwilami jednak pragnie śmierci rywala, ponieważ wtedy Lotta byłaby wolna. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego nie wolno mu kochać dziewczyny należącej do innego.

Patrząc na rzeczywistość poprzez pryzmat poezji, nie chciał zaakceptować istniejącego porządku społecznego. Drażniło go, że ludzie oceniają innych przede wszystkim pod kątem pochodzenia a nie charakteru: „Cóż to za ludzie, którzy całą duszę wkładają w ceremoniał, których myśli i dążenia przez całe lata kierują się ku temu, jak posunąć się o krzesło wyżej przy stole!”.

Wyproszony z przyjęcia przez arystokrację, ponieważ pochodził z mieszczaństwa, Werter odczuwa to jako policzek, obrazę. Buntuje się wewnętrznie, ale nie czyni nic, opętany obsesyjną miłością do Lotty. W końcu widząc, że nie zwycięży w walce ze światem, zaczął myśleć o samobójstwie. Życie straciło dla niego sens. Strzelił sobie w głowę. 

Georg Byron "Giaur"

Buntowniczą postawą wobec świata charakteryzował się także Giaur, główny bohater powieści poetyckiej Byrona pod tym samym tytułem. Nie wiadomo właściwie, kim był i dlaczego przybył do Grecji. Giaur był nieszczęśliwy, bo utracił miłość swego życia. Piękna Leila, żona Hassana, na rozkaz Turka została utopiona w morzu, bo podobno „z Giaurem zeszła się tajemnie”. Odtąd ten stracił spokój wewnętrzny. Jego jedynym życiowym celem stało się pomszczenie śmierci ukochanej i zabicie baszy. Sobie nie miał nic do zarzucenia. Nie liczyło się, że Leila była żoną innego.

Giaur kochał, więc społeczne konwenanse nic go nie obchodziły. Pochodząc z innego kręgu kulturowego, nie musiał wszak (we własnym mniemaniu) przestrzegać praw rządzących muzułmańskim światem. Skoro jednak odebrano mu jedyną miłość życia, uznał, że ma prawo do zemsty na wrogu. Był to wyraz jego jednostkowego protestu przeciwko krzywdzie i niesprawiedliwości. Urażona została duma Giaura i podrażniona ambicja, musiał więc dokonać pomsty. Raniwszy śmiertelnie wroga, szydził nawet z jego wiary w Allacha. Osiągnąwszy cel, zamknął się w klasztorze, nie żałując przeszłości i niczego już nie oczekując od przyszłości: „Dziś nic nie kocham, ani nienawidzę, pychy nie czuję, nadziei nie widzę”. Giaur był skrajnym indywidualistą, działającym pod wpływem silnych emocji, nie liczącym się ze światem i ludźmi.

Zobacz też : George Byron - biografia, "Giaur"

Adam Mickiewicz "Dziady"

Za buntowniczkę można też uznać Zosię z II części Dziadów Mickiewicz. Zjawiła się w noc dziadów z prośbą o pomoc. Zwierzała się wieśniakom, że „chociaż piękna, nie chciałam zamęścia, / I dziewiętnastą przeigrawszy wiosnę, / Umarłam nie znając troski / Ani prawdziwego szczęścia”. Zosia za życia zbuntowała się przeciw zwyczajom nakazującym kobiecie wypełniać obowiązki gospodyni, żony i matki.

Ona nie czuła się do tego stworzona. Swoją postawą wyraziła niezgodę na narzucanie jednostce poglądów i określonych zachowań przez społeczną zbiorowość. Zosia była bierna, nie chciała angażować się uczuciowo. Dlatego prosiła, by chłopcy choć na chwilę ściągnęli ją na ziemię, ponieważ być „według Bożego rozkazu: / Kto nie dotknął ziemi ni razu, / Ten nigdy nie może być w niebie”. Taka buntownicza postawa kobiety nie mieściła się w kryteriach moralnych ludu, za swoją obojętność musiała więc pokutować.

Pozytywizm

Eliza Orzeszkowa "Nad Niemnem"

W literaturze pozytywistycznej przykładem buntu przeciw narzuconym jednostce przez społeczeństwo norm moralnych i konwenansu była postawa Justyny Orzelskiej, jednej z bohaterek powieści Orzeszkowej pt. Nad Niemnem.

Dziewczyna od dzieciństwa poznała zakłamanie i amoralność swej sfery. Pamiętała czasy, „kiedy jej matka często i gorzko płakała, a o jej ojcu domowi z cichym śmiechem wiele pomiędzy sobą szeptali”. Justyna była biedna i nie stanowiła tzw. dobrej partii. Zdaniem Zygmunta Korczyńskiego nadawała się jedynie na kochankę.

Propozycje zostania nią odrzuciła ze wstrętem. Nie zgodziła się też na wyjście za mąż za Teofila Różyca. Wiedziała, że środowisko uznałoby to wprawdzie za mezalians „bohaterskiego” arystokraty, ale to ona nieustannie byłaby „na cenzurowanym”. Panna zbuntowała się przeciwko narzucaniu jej „szczęścia”, którego nie pragnęła. Zdumionym domownikom i gościom oświadczyła: „Wolę zawdzięczać byt i szczęście sercu człowieka, który mię kocha, i wspólnej z nim pracy”. Wybrała Janka Bohatyrowicza, nie dbając o to, jak ziemiaństwo jej decyzję oceni.

Zobacz też : Eliza Orzeszkowa "Nad Niemnem"

Młoda Polska

Gabriela Zapolska "Moralność pani Dulskiej"

Przeciw narzucaniu konwenansów na krótko zbuntował się też Zbyszko - bohater Moralności pani Dulskiej Zapolskiej. Kiedy wyszło na jaw, że Hanka zaszła w ciążę, u Dulskich nastąpiło „trzęsienie ziemi”. Wystąpił przeciw własnej rodzicielce dowiedziawszy się od Juliasiewiczowej, że matka o tym romansie wiedziała od początku i przymykała na ten fakt oczy, żeby tylko siedział w domu.

Zbyszko oznajmił wobec tego, że się z Hanką ożeni. Przyprowadził dziewczynę do pokoju i kazał usiąść obok matki na kanapie. Dulska rozpaczała, że nawet nie będzie mogła ludziom powiedzieć, z jakiego domu narzeczona pochodzi, na co Zbyszko stwierdził: „To powie mama, że nie z domu, ale z chałupy. To będzie najgorsza kara!”. Kiedy ktoś zapukał do drzwi, rozkazał kucharce otworzyć i poinformować, że „obie panie Dulskie przyjmują”. Potem oznajmił krewnej Hanki, że ma zamiar z dziewczyną się ożenić.

Tę nowinę Tadrachowa kwituje stwierdzeniem, że „Chyba wielmożny młody gospodarz jest pomylony albo bardzo na honorze delikatny”. Zauważyła, że od jakiegoś czasu jej chrześniaczka bardzo zmizerniała, więc domyśliła się prawdy. Tłumaczyła płaczącej, że „pan jest godny, z rodziców świętych, pan cię zabezpieczy. Ale żeby się żenił... (...)Skoro młody pan to chce, to już od Boga natchniony, aby sierocie krzywdy nie robił”.

Juliasiewiczowa przywołała jednak Zbyszka do drugiego pokoju, chcąc podyskutować o Hance i perspektywach tego planowanego przez niego mezaliansu. Przestrzegła, że „Naturalnie już o jakichkolwiek stosunkach ze światem mowy być nie może”. Delikatnie zasugerowała, że Zbyszko ma tylko sześćdziesiąt złotych pensji i kupę długów, „Z tego we dwoje to nędza”. Wprawdzie Zbyszko może dorabiać wieczorami, ale jest przyzwyczajony do wydawania pieniędzy swoich i cudzych, więc będzie im naprawdę ciężko.

Na stwierdzenie młodego Dulskiego, że w takim razie będzie robił długi, stwierdziła, że „mamcia ogłosi, nikt centa nie da. A rodzice jeszcze żyć mogą i trzydzieści lat. Będziesz nędzarzem, długo, bardzo długo...”. Zbyszko przyznaje, że żeniąc się z Hanką „chciałem raz zetrzeć w proch ten podły, ten marny brud, co to jest duszą złych czynów w tych ścianach. Chciałem raz wziąć się za bary z tym czymś nieuchwytnym”. Radczyni zapytuje, skąd weźmie siły do dalszej walki, ponieważ „Ciebie ta jedna noc zmogła, a cóż dopiero całe takie życie”. Zapewnia, że w nim „kołtun” nawet „na chwilę nie zasnął. Ty się z nim nie borykaj. To na nic”, że matka go kocha i chce jak najlepiej i „Wszystko to zrobiła przez miłość dla ciebie”.

Obiecuje, że się tym obie zajmą. Na obawy Zbyszka, że wybuchnie skandal, przypomina, że przed chwilą nie zależało mu na opinii świata. Zbyszko milcząco zgadza się nie wtrącać, prosi tylko, by Hanki nie skrzywdzono. Na tym skończył się jego bunt – zwyczajnie stchórzył i przestraszył nędzy.

  • BUNT PRZECIWKO KONWENCJI ARTYSTYCZNEJ

Motyw ten dotyczy walki z ideami i poglądami na sztukę poprzedników, wytykanie ich błędów i argumentowanie wyższości nowych kierunków nad „przestarzałymi”, niezgodnymi z duchem czasu. To forma protestu przeciwko ograniczeniom swobody twórczej artystów, szokowanie postawą i swobodnym stylem życia. 

Romantyzm

Kazimierz Brodziński "O klasyczności i romantyczności"

Romantyzm rozpoczął się polemiką między klasykami i romantykami na temat wartości literatury tworzonej w obu tych okresach. Krytyk literacki Brodziński w rozprawie O klasyczności i romantyczności tudzież o duchu poezji polskiej, wydanej w 1818 roku proponował, by oba kierunki uznać za równorzędne. Dowodził, iż młodzi „nie wierzą doświadczeniu starszych, owi nie chcą być wyrozumiałymi dla popędów młodości. U jednych wzory, u drugich natchnienie pierwsze ma miejsce. Ci naturę nad sztukę, owi sztukę nad naturę przenoszą”. Uważał, że rodzima literatura powinna rozwijać się według własnych potrzeb i nie oglądać się na cudzoziemskie wzory, zachować narodowego ducha.

Maurycy Mochnacki "O literaturze polskiej w wieku dziewiętnastym"

Literaturę oświeceniową ostrzej atakował Mochnacki w rozprawie O literaturze polskiej w wieku dziewiętnastym. Zarzucał oświeceniowym twórcom, że tworzyli pod dyktando obcych wzorców, „Mniemając, jakoby nie czas jeszcze było myśleć po swojemu i wszystko rozumieć swym pojęciem, przestrzegali delikatności, zalecali poprawność smaku”. Tymczasem młodzi pisarze, romantycy, „pochwycili gęśl minionych wieków. (...) Pokochali wyobrażenia i fantazję gminu dlatego, że w prostocie serca najwięcej poetyckiej prawdy i szczeroty. Oni to chcieli obraz malarski roztrąconego jestestwa w zwierciadlanym pokazać przezroczu, żeby myśl prędką jak widzenie, a chęć dobrą, ognistą jak płomień wzniecił, rozpalił”.

Adam Mickiewicz "Oda do młodości"

Także Mickiewicz w Odzie do młodości dał wyraz „rewolucji” poglądów młodego pokolenia. Odę... z tradycją klasycystyczną łączył gatunek, propagowanie zespołowego działania dla dobra całej ludzkości oraz odwoływanie się do wątków i postaci mitologicznych. Utwór zawiera jednak gloryfikację młodości: „Młodości! dodaj mi skrzydła!”, ponieważ podmiot liryczny pragnie wzlecieć tam, „Kędy zapał tworzy cudy, / Nowości potrząsa kwiatem / I obleka w nadziei złote malowidła”. Nawoływał więc: „Gwałt niech się gwałtem odciska, / A że słabością uczmy łamać się za młodu!”. Postulował konieczność postawienia przed sobą trudnych zadań, dzięki realizacji których zmieni się oblicze świata: „Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga; / Łam, czego rozum nie złamie: / Młodości! orla twych lotów potęga, / jako piorun twoje ramię”. Warto poświęcić młode lata walce o nowy porządek i system wartości, ale wymaga to wielkiego wysiłku. Zmiany są konieczne w „krajach zamętu i nocy”, ale młodość zdolna jest do wielkich czynów: „Pryskają nieczułe lody / I przesądy światło ćmiące; / Witaj jutrzenko swobody, / Zbawienia za tobą słońce!”.

Aleksander Fredro "Śluby panieńskie"

Buntem przeciw artystycznej konwencji – wizerunku romantycznego kochanka i koncepcji miłości była twórczość Fredry. W Ślubach panieńskich„Ach! można kochać i nie płakać razem!”, nieustannie „Łzami skrapiam jej ślady, skrapiam całą drogę”. Inaczej rzecz się miała z Gustawem. Ów lekkoduch, pogodzony z myślą o nieuchronnym ożenku z narzuconą przez stryja Anielą, ale obojętny wobec panny, pod wpływem miłości zmienił się w autentycznie szczęśliwego, świadomego swych obowiązków, mężczyznę. 

Zobacz też : Aleksander Fredro - biografia, "Śluby panieńskie"

„Ach, być kochanym wszyscy szczęściem głoszą; / Mym zdaniem: kochać jest większą rozkoszą - / Los kilku istot zrobić swoim losem, / Czuć i żyć drogich dusz odgłosem”. Komedia Fredry, na przekór romantycznym koncepcjom udowadniała, że właśnie szczęśliwe uczucie, łączące dwoje ludzi jest w życiu człowieka czymś najpiękniejszym, bo dającym poczucie bezpieczeństwa i kojarzącym się z ciepłem domowego ogniska: „Światem uczynić najmniejszą zagrodę, / Tam mieć cel życia i życia nagrodę”.

Potwierdzał, że „Serce, nie sługa, nie zna, co to pany”, a miłość stanowi siłę motoryczną, wyzwala niespożytą energię i czyni ludzi lepszymi. sparodiował nieszczęśliwą romantyczną miłość w osobie Albina, dla którego uczucie nierozerwalnie kojarzyło się z cierpieniem:

Pozytywizm

Następna epoka, pozytywizm, atakowała z kolei światopogląd i założenia artystyczne romantyków. Za klęskę powstania listopadowego odpowiedzialni byli, zdaniem młodych pozytywistów, romantycy. Literatura musiała więc szukać nowych rozwiązań i nowych zadań w służbie społecznej. Ideał poety-wieszcza zastąpiono ideałem świadomego swych powinności obywatela. Program „młodych” wywołał prasową dyskusję na temat roli literatury.

Aleksander Świętochowski "My i wy"

Świętochowski w artykule My i wy pisał: „Teraz właśnie jest czas (...) określić nasze stanowisko, zdefiniować cel walki”. Zarzucał „starym”, że byli „krępowani między sobą tysiącem niewidzialnych nici; skradacie się za swoimi zasadami nieśmiało, żądacie w literaturze spokoju, nieruchomości”. „Młodzi” natomiast, „nieliczni, nie rządzący się widokami materialnych korzyści (...) wypowiadamy swoje przekonania otwarcie, nie lękamy się sądu i kontroli, pragniemy ją rozciągnąć na wszystkich, pragniemy pracy i nauki w społeczeństwie, pragniemy wywołać siły nowe, zużytkować istniejące, skierować uwagę przed, a nie poza siebie”. Apelował do romantyków: „Ustąpcie więc z drogi wszyscy, którzy ją tylko zawalać możecie, i nie dopędzajcie tych, którzy prędzej od was biegną”.

Adam Asnyk "Do młodych"

Asnyk w wierszu Do młodych nakazywał: „Szukajcie prawdy jasnego płomienia, / Szukajcie nowych, nieodkrytych dróg”. Podmiot liryczny zwraca uwagę na przemijalność wszelkich ideałów i „wczorajszych snów”. Polecał więc młodemu pokoleniu: „Nieście więc wiedzy pochodnię na czele / I nowy udział bierzcie w wieków dziele, / Przyszłości podnoście gmach!”. Nie wolno jednak młodym „deptać przeszłości ołtarzy”, ponieważ stanowią one narodową świętość. Świat romantyków odchodzi nieuchronnie w przeszłość, ale tak się stanie także z obecnym pokoleniem: „I wasze gwiazdy, o zdobywcy młodzi, / W ciemnościach pogasną znów!”. W Sonecie XXIII„Wtedy swobodne masz do czynów pole: / Opadło jarzmo, więzy twoje prysły, / I jako czynnik chętny, niezawisły, / W rozwoju świata grasz świadomą rolę”. Przestrzegał jednak, by nie działali na szkodę ludzkości, ponieważ obrócić się to może przeciw nim samym. podmiot liryczny pouczał młodych pozytywistów, że jeżeli świadomi są swej dziejowej misji i realizują założone cele,

Młoda Polska

Epoka Młodej Polski także narodziła się na zasadzie kontrastu do poprzedzającej. Krytykowano pozytywizm za celowe „usypianie” narodu, propagowanie pracy na rzecz zaborcy. Idea solidarności społecznej i organicyzmu okazała się utopią. „Rewolucję” w nowym spojrzeniu na rzeczywistość w sztuce wywołała twórczość francuskich modernistów.

Charles Baudelaire "Kwiaty zła"

Baudelaire wydał szokujący ówczesnych czytelników tomik poezji pt. Kwiaty zła. Był on wyrazem sprzeciwu wobec bezsensu ludzkiej egzystencji, przemijalności i panoszącego się na świecie zła. Najbardziej znany wiersz pt. Padlina jest tego najlepszym dowodem. Podmiot liryczny opisuje widok gnijącego kobiecego ciała, które kiedyś było piękną kobietą. Towarzyszącej mu na spacerze ukochanej uświadamia, że „Taką kiedyś będziesz, o wdzięków królowo, / Po sakramentach ostatnich, / Gdy zejdziesz pod ziół żyznych urodę kwietniową, / By gnić wśród kości bratnich”. Jej piękno przetrwa jedynie w nieśmiertelnej poezji.

Paul Verlaine "Sztuka poetycka"

Z kolei Verlaine w wierszu Sztuka poetycka nawoływał: „Złam retoryce kark, bez pardonu! / I nie wahaj się, sam pełen żaru, / Rym nauczyć mądrego umiaru”. Sugerował: „Niech z twojej duszy wiersz skrzydlaty /Ulatuje w nieznanych dusz światy, / W niebo innych miłości najdalsze”. Sztuka powinna być wolna, nie skrępowana żadnymi konwenansami, wyższa ponad wszelkie ideały i światopoglądy.

Artur Górski "Młoda Polska"

Teoretyk Górski w artykule Młoda Polska stwierdził, że nastąpił „przewrót wartości”, że „W miarę rozczarowań do życia społecznego i jego typowego produktu, tj. do współczesnego filistra, rwały się więzy między jednostką a tymże społeczeństwem, wzrastała niechęć i protest przeciw banalności i bezduszności zorganizowanej masy”.

Stanisław Przybyszewski "Confiteor"

Przybyszewski w artykule Confiteor (Wyznaję) głosił wyższość artysty nad masami. Twierdził, że „Sztuka stoi nad życiem, wnika w istotę wszechrzeczy, czyta zwykłemu człowiekowi ukryte runy, obejmuje wszechrzecz od jednej wieczności do drugiej, nie zna ni granic, ni praw, zna tylko jedną odwieczną ciągłość i potęgę bytu duszy, kojarzy duszę człowieka z duszą wszechnatury”. Był rzecznikiem „sztuki dla sztuki”, twórczości wolnej od wszelkich nacisków, „a jej kapłanem jest artysta” – nie służący żadnym społecznym ideologiom.

Kazimierz Przerwa Tetmajer "Evviva l'arte"

Tetmajer w wierszu Evviva l’arte (Niech żyje sztuka) głosił, że nie ma nic potężniejszego od sztuki i artysty zdolnego zmieniać świat: „Duma naszym bogiem, / sława nam słońcem, nam, królom bez ziemi, / możemy z głodu skonać gdzieś pod progiem, / ale jak orły z skrzydły złamanemi - / więc naprzód! Cóż jest prócz sławy co warte? / evviva l’arte!”.

Literatura Młodej Polski wyrażała bunt przeciw konwencjom poprzedniej epoki opisując zjawiska odbierane za pomocą zmysłów, chwilowe doznania, odzwierciedlanie „krzyku duszy”, czyli sięgając po elementy ekspresjonizmu, impresjonizmu, symbolizmu, naturalizmu. Sami artyści, zwani Bohemą lub cyganerią artystyczną szokowali i prowokowali społeczeństwo bardzo swobodnym stylem życia, swobodą i pogardą dla ograniczoności intelektualnej „mieszczuchów”. K. Przerwa-Tetmajer z premedytacją twierdził, że proste dziewczyny potrafią kochać szczerzej, niż damy z wyższych sfer: „Nie z „mojej sfery”, Bogu dzięki / była kochanka ma (...) Zupełnie była bez maniery, / mówiła często cas, / a jednak wszystkie z „mojej sfery” / oddałbym za nią wraz”.

XX-lecie międzywojenne

W okresie XX-lecia międzywojennego powstały nowe „szkoły” literackie, zrywające z dotychczasową tradycją. Skamander jednak „programowo” nie miał żadnego programu, nie wydał żadnego manifestu, demonstracyjnie wręcz uzasadniając swą niechęć do jakichkolwiek artystycznych deklaracji. W Słowie wstępnym wydrukowanym w czasopiśmie pod tym samym tytułem poeci wyjaśniali: „Nie występujemy z programem, gdyż programy są zawsze spojrzeniem wstecz, są dzieleniem nieobliczalnego życia przez znane. (...) Lecz raz jeszcze rzucając dawne hasła, świadomi jesteśmy, żeśmy o sto lat starsi, że słowa nasze są inne, choć brzmienie to samo, że nadeszły inne czasy, które w starym symbolu ujrzeć pragną i muszą – nową treść”. „Rewolucyjność” Skamandra polegała na rezygnacji z postawy poety-wieszcza i romantycznej koncepcji poety i poezji, indywidualizmu i oderwania od rzeczywistości. Twórca z początku XX wieku „stawał się” jednym ze zwykłych ludzi, przechodniem w tłumie, opisującym swe wrażenia i spostrzeżenia dotyczące codziennych zdarzeń.

Julian Tuwim na przykład stwierdzał w wierszu bez tytułu (***): „Życie? - - - / Rozprężę szeroko ramiona, / Nabiorę w płuca porannego wiewu, / W ziemię się skłonię błękitnemu niebu / I krzyknę, radośnie krzyknę: / - Jakie to szczęście, że krew jest czerwona!”.

Zobacz tez : Julian Tuwim - biografia

Awangarda Krakowska z kolei w artykule programowym Tadeusza Peipera pt. Punkt wyjścia stwierdzał, iż „Zmieniła się skóra świata. (...) Rozpoczyna się nowa epoka: epoka uścisku z teraźniejszością”. Jej odzwierciedleniem w literaturze miały być „Miasto, masa, maszyna i ich pochodne: szybkość, wynalazczość, nowość, potęga człowieka i epoki (...) skok w teraz – staje się dla nas przedmiotem nieznanych uniesień”. Pisarz miał stać się rzemieślnikiem przetwarzającym rzeczywistość. Literatura miała apoteozować przede wszystkim pracę, ludzki wysiłek. To nie natchnienie powinno decydować o powstaniu utworu, ale świadomy wysiłek twórcy.

Julian Przyboś w wierszu Dachy tak odzwierciedlił fascynację człowieka rozwojem cywilizacji: „Płaszczyzny kręte, piramidy pięter, / płaszczyzny wirujące, płaszczyzny wznoszące, / figurotwórcze. / Masywnej przestrzeni / skręt / rodzących się miast / kurcze”. Poeta bawi się formą i słowem. Dla niego tytułowe dachy to dowód mądrości człowieka.

Futuryści natomiast głosili, że „Każdy artysta obowiązany jest stworzyć zupełnie nową, niebywałą dotąd sztukę, którą ma prawo nazwać swoim imieniem”. Dokonali „przewrotu w zakresie np. ortografii całkowicie ją lekceważąc i operując językiem skrótowym, niemal telegraficznym.

Przykładem nowatorskiego wykorzystania słowa może być wiersz Stanisława Młodożeńca pt. XX wiek: „zawiośniało – latopędzi przez jesienność białośnieże / KINEMATOGRAF KINEMATOGRAF”. Interesowała ich szczególnie twórczość ludowa, ponieważ odzwierciedlała najprostsze, prymitywne odczucia.

Tytus Czyżewski w wierszu Kolenda użył nawet ludowego słownictwa: „Ho la o la / pastyrze łode pola / du dy u dy / pastyrze łode budy / idźcie do stayenki / do świentej Panienki / i Grzegórz karbowy / pisarz prowentowy”.

Literatura współczesna

Literaturę współczesną zapoczątkował socrealizm, odwołujący się do pozytywistycznej literatury II połowy XIX wieku. Jeszcze w okresie wojny i okupacji Tadeusz Gajcy  w artykule Już nie potrzebujemy twierdził, że „Bankructwo Skamandra, beznadziejna ekwilibrystyka intelektualistyczna awangardy – niech nauczą: obowiązuje wielki problem, obowiązuje kształtowanie wyobraźni swego czytelnika z pełna odpowiedzialnością za metodę wychowawczą”. Powstawały wtedy (lata 1949 – 1956) przede wszystkim utwory agitacyjne, kreujące bohaterów pracy i wychwalające nowy ustrój.

Przykładem może być wiersz Władysława Broniewskiego pt. Słowo o Stalinie: „Rewolucja – parowóz dziejów... / Chwała jej maszynistom! / Cóż, że wrogie wiatry powieją? / Chwała płonącym iskrom!”. W tym okresie debiutowało pokolenie „Pryszczatych” (m.in. Roman Bratny, Tadeusz Konwicki, Bohdan Czeszko), głoszących potrzebę tworzenia literatury zaangażowanej, propagującej zdobycze socjalizmu. Po 56 roku niektórzy stali się przeciwnikami systemu (T. Konwicki).

W marcu 1968 roku wybuchły studenckie zamieszki – po odwołaniu spektakli Dziadów Mickiewicza wyreżyserowanych przez Kazimierza Dejmka. Potem debiutowało pokolenie „Współczesności” (Ernest Bryll, Stanisław Grochowiak. Edward Stachura, Sławomir Mrożek i in.). Tworzyli oni różnorodną literaturę, pod względem ideowym i artystycznym. Polska młodzież zaczęła się następnie ekscytować buntem „dzieci-kwiatów” na Zachodzie i przejmować ich ideologię. Literatura wydawana była natomiast w dwóch obiegach.

Po roku 1968 debiutowało z kolei tzw. pokolenie „Nowej Fali” ( Ewa Lipska, Adam Zagajewski, Stanisław Barańczak i in.). Opisywało ono człowieka uwikłanego w system totalitarny. Literatura zaś pokolenia debiutującego po 1976 roku (m.in. Tomasz jastrun, Jan Polkowski) stanowiła świadectwo przemian społeczno-politycznych w Polsce.

Do najbardziej znanych „buntowników” w powojennej literaturze polskiej należał Andrzej Bursa, który „całą swoją twórczością wyrażał bunt przeciw światu, w którym nie było miejsca na szczerość w międzyludzkich stosunkach, w których prawda ukryta była gdzieś głęboko, za szeregiem masek”. W wierszu Rówieśnikom kameleonom dał wyraz swemu sprzeciwowi przeciwko zakłamaniu i dwulicowości jego pokolenia: „Zaprawieni w kłamstwie doskonale / Niewiniątka udające zuchów / Z kieszonkowym przekonań bagażem / My już twarzy nie mamy wcale / My mamy papierowe maski zamiast twarzy”.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)