Młode ciało to za mało?

Choć drastyczne diety mogą hamować rozwój, odchudzają się już dziesięciolatki. Jak wychowywać dziecko, żeby akceptowało swój wygląd?

fot. Panthermedia
Maluch traktuje swoje ciało naturalnie. Z zaciekawieniem mu się przygląda, po prostu je lubi. Ale przychodzi taki moment, kiedy zaczyna krytycznie patrzeć na swoją sylwetkę. Jak wynika z niedawno przeprowadzonych badań, proces ten rozpoczyna się już w podstawówce, a coraz więcej nastolatków ma za sobą pierwsze doświadczenia z odchudzaniem się. O przyczynach zjawiska rozmawiamy z psycholog Hanną Lemańską-Węgrzecką.

Skąd w naszych dzieciach przekonanie, że „szczupłe znaczy lepsze”?

Mniej więcej do 7. roku życia chłopcy i dziewczynki bezkrytycznie wierzą w reklamy i lansowany przez nie model sylwetki. Są przekonani, że to właśnie jest ideał urody. Jednak nawet wtedy, gdy nasze pociechy już dorastają i mają własne zdanie, same nie dojdą do wniosku, że wychudzona modelka i „napakowany” kulturysta narażają swoje zdrowie.

Jak im to wytłumaczyć?

Rola rodziców jest tu nie do przecenienia. Trzeba jednak rozmawiać z dziećmi rozważnie: delikatnie, ale konsekwentnie. Jeżeli nasza córka uwielbia Barbie, a syn Action Mana, starajmy się wytłumaczyć im, że są to wzorce nieosiągalne w prawdziwym świecie: żadna kobieta nie jest tak szczupła jak Barbie, a żaden mężczyzna nie ma tak szerokich ramion i kwadratowej szczęki jak Action Man. Warto nauczyć dziecko odróżniać świat rzeczywisty od fikcji. Zatarcie tej granicy może bowiem skutkować nierealistycznymi oczekiwaniami wobec swojego ciała.

A może po prostu wyrzucić Barbie z domu?

To nie jest żadne wyjście z sytuacji. Po pierwsze: koleżanki córki na pewno takie lalki mają, a po drugie: zakazany owoc smakuje lepiej. Starajmy się wszystko dziecku tłumaczyć i uwierzmy w jego mądrość.

Podobno odchudza się aż 1/3 dziewcząt w wieku 10–14 lat. Dlaczego tak wcześnie?

Dzieci przeżywają w tym okresie kryzys: to charakterystyczne dla fazy wczesnego dojrzewania. Są niezadowolone z siebie i ze świata. Typowy 13-latek jest głęboko sfrustrowany, nic mu się nie podoba. Zwykle manifestuje to obrażaniem się, płaczem, złością i pretensjami do wszystkich: szczególnie do rodziców. Większość dzieci w tym wieku nie dostrzega w sobie żadnych zalet. Wtedy zwykle pojawiają się różne pomysły na odchudzanie.
Jak poznać czy dziecko ma problemy w szkole?

Niektóre dzieci robią to w sposób radykalny...

Jeśli nastolatek nagle przestaje jeść i rodzice przypuszczają, że poddaje się drastycznemu odchudzaniu (wymiotuje, chowa posiłki itp.), taka sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji. Pomocy trzeba szukać u specjalisty. Niestety, w Polsce jest jeszcze niewielu psychiatrów i psychoterapeutów zajmujących się zaburzeniami łaknienia. Dlatego na początek trzeba skontaktować się z psychologiem, który zdiagnozuje problem i pomoże znaleźć odpowiednią placówkę.

Jeśli dziecko jest niejadkiem od zawsze, nie zmuszajmy go do jedzenia: namawianie osłabia umiejętność słuchania potrzeb swojego ciała – w życiu dorosłym nasza córka lub syn mogą mieć problemy z odczuciem, czy już są syci. Uczono je przecież, że mama i tata będą zadowoleni dopiero wtedy, gdy talerz stanie się pusty.

W jaki sposób mały człowiek miał więc nabrać do siebie zaufania?

Jest jeszcze jedna prawidłowość: w domach, gdzie wszystko musi zniknąć z talerza, zazwyczaj niewiele mówi się o uczuciach. Dla rodziców najważniejsze jest, by dziecko było najedzone. Tak rodzi się w nim przekonanie, że szczęście i poczucie bezpieczeństwa związane są z pełnym brzuchem. To zwykle zapowiada kłopoty w przyszłości: przyczyną nadwagi dorosłych bywa często potrzeba „zajadania” smutku.

Jak pomóc nastolatkowi polubić swoje ciało?

Nie ma innej drogi niż rozmowa. My, rodzice powinniśmy wysłuchać, co dziecko chce nam powiedzieć. Jeśli ma kilkanaście lat, przygotujmy się, że rozmowa nie będzie łatwa. Do tego, by nastolatek otworzył się przed nami, zwykle potrzeba czasu.

A jeśli dziecko, delikatnie mówiąc, nie jest zbyt ładne...

Zaraz, zaraz... Po pierwsze: nie ma brzydkich dzieci! W każdym można odkryć coś pięknego. Ostrzegam przed myśleniem: „Zrobię wszystko dla mojej córki lub syna, bo to uroda decyduje dziś o udanym starcie życiowym”. W ten sposób otrzymują oni komunikat: „Jesteś niedoskonała(y). Musisz coś w sobie poprawić”. To znaczy, za wszelką cenę sprostać wymaganiom otoczenia. Tego typu myśleniem można wyrządzić mu krzywdę. Taki człowiek w dorosłym życiu może przywiązywać nadmierną wagę do własnego wyglądu, a w innych dostrzegać jedynie walory urody.

Są też inne problemy związane z wyglądem, np. trądzik?

Tu też obowiązuje zasada: nastolatek nie powinien zostać z problemem sam. Trzeba tłumaczyć mu, dlaczego jego ciało właśnie teraz zaczyna się zmieniać, przekonywać, że czas pryszczy, tłustych włosów i za długiego nosa, to tylko stan przejściowy. Nie fundować od razu operacji plastycznej uszu, tylko wspólnie popracować nad lepszą fryzurą, zmienić oprawki okularów. Chłopcu zaproponować zajęcia sportowe, które poprawią jego samoocenę. Wszystko po to, by rozładować napięcie, frustrację i pomóc mu zbudować taki obraz własnego ciała, który zaakceptuje.

Czy jeśli dziecko ma nadwagę, trzeba stale upominać je, by mniej jadło?

Przede wszystkim należy zmienić domowe menu. Mieć w lodówce więcej warzyw, owoców i niskokalorycznych przekąsek. Warto też sprawdzić, czy dziecko nie je za dużo chipsów i cukierków, nie pije litrami słodzonych napojów. Czasem warto także zgłosić się po pomoc do żywieniowca lub dietetyka. Zawsze jednak najważniejsza jest konsekwencja: jeżeli powtarzamy dziecku, że powinno mniej jeść, nie wolno nam za chwilę kupić mu na przykład porcji frytek w barze szybkiej obsługi.

A jeśli co chwilę sięga po jedzenie? Zabronić mu tego?

Nie przymykajmy na to oczu, ale też nie panikujmy. Problem jest delikatny i trzeba go wyjaśnić w rozmowie. Nie wolno na dziecko krzyczeć, ośmieszać go, upokarzać ani też karać za podjadanie. Trzeba przede wszystkim ustalić przyczynę stanu rzeczy: być może dziecko w ten sposób rozładowuje napięcie. Ważna jest też nasza akceptacja. Lekka nadwaga to nie tragedia. Ale nie powinniśmy dopuścić do powstania większej.

W jaki sposób uchronić dziecko z nadwagą przed przezwiskami?

Tego zrobić się nie da. Krytyka ze strony rówieśników jest nieuchronna. Można jednak nauczyć dziecko, jak ma się bronić. Ale nie należy podsuwać gotowych recept na rozwiązanie problemu. Lepiej zapytać, jakie widzi wyjście z sytuacji i razem ułożyć listę rozwiązań. Wtedy dziecko zyska poczucie własnej siły. I jeszcze jedno: jeśli syn przyjdzie ze szkoły i powie, że przezywają go „grubas”, nie zaprzeczajmy, że ma nadwagę. Tak robi wielu rodziców w pierwszym odruchu. To dobry moment, by wytłumaczyć dziecku, że ludzie różnią się od siebie, np.: sylwetką, urodą, ale także zdolnościami i umiejętnościami. Nadmierna tusza nie przesądza o wartości człowieka, a niektóre przezwiska są po prostu złośliwe.

Powtarzajmy często dziecku: „Jeśli akceptujesz siebie, inni ludzie też zobaczą w Tobie atrakcyjną osobę”.

Rozmawiała: Iwona Zgliczyńska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)