Zabawa z dzieckiem – jak ją zorganizować?

Chęć odkrywania świata, naturalna ciekawość wszystkiego, co nieznane i niezbadane - to typowe dążenia dzieci. W jaki sposób organizować naszym oseskom środowisko do zabawy i rozwoju w jałowej, plastikowej dżungli nowoczesności?

Zabawa z dzieckiem – jak ją zorganizować? fot. Fotolia

Wielki świat małych odkrywców

Wszystko, co małe dziecko robi – bezustanne, każdego dnia od nowa wykonywane ćwiczenia – jest zabawą oraz zarazem podróżą odkrywczą, służącą poznawaniu świata i własnego ciała. Jakże niespożyta jest energia, z którą bada każdy przedmiot, jakże potężna radość, jakiej przy tym doznaje! Z dziecięcą wolą skierowaną ku poznawaniu otoczenia związana jest nierozłącznie nieodparta potrzeba naśladowania. Dziecko potrafi tylko w jeden sposób odpowiadać na wrażenia nadchodzące ze świata: chce powtarzać wszystko, co widzi i słyszy.

Jeśli ktoś klaszcze, małe rączki same składają się do klaskania, kiedy mama zamiata, gotuje czy zmywa, maluch rwie się cały do szczotki, łyżki czy zmywaka: żeby pomagać, żeby „też tak robić”. Gdy tata coś naprawia i stuka młotkiem, dziecko całym ciałem chłonie wspaniały hałas. Małe dziecko, obserwując rzeźbiarza przy pracy, często samo zupełnie nieświadomie przybiera pozycję rzeźbionej figury. W ten sposób, za pomocą takich właśnie ćwiczeń, zdobywa wiedzę o świecie. Na tym polega też głęboki sens zabawy – jest to nieustannie ponawiane ćwiczenie naśladowcze.

Religijność cielesna

Ową żarliwość w oddaniu się światu i głęboką potrzebę naśladowania nazywa Steiner „religijnością cielesną” małego dziecka. Dziecko postrzega i przyjmuje w siebie zarówno czynności, ruchy i gesty, jak i nastroje, emocje, a także coś zdawałoby się jeszcze bardziej nieuchwytnego, co można by nazwać jakością moralną osób z otoczenia, a mianowicie przystawalność słów i czynów ludzi do świata ich myśli oraz intencji. Brak prawdomówności, niedotrzymywanie obietnic, sprzeczności między tym, co mówi każde z rodziców z osobna – tego rodzaju „niespójności światów” mają głęboki wpływ na małe dziecko i docierają aż do jego narządów wewnętrznych, do mięśni, do układu trawiennego.

Mama na rynku pracy

Nie unikniemy błędów

Świadomość bezgranicznej chłonności i wrażliwości małego dziecka może zatrważać (bo ukazuje ogrom odpowiedzialności wychowawczej i konieczność pracy nad sobą), lecz jednocześnie zaufanie, jakim nas darzy dziecko (lub cała ich gromadka), daje przecież każdego dnia tak wiele powodów do radości i wdzięczności wobec losu.Błędy popełniamy każdego dnia i zawsze będziemy je popełniać. Perfekcjonizm i wiążące się z nim niezadowolenie, że rezultaty nie są doskonałe, najlepiej od razu wyrzucić za burtę. Gdy to, co robimy, robimy z zaangażowaniem i miłością, to zupełnie nie szkodzi, gdy coś nie wyjdzie. Dla dziecka liczą się intencja i podjęta próba.

Zobacz też: Jakie zabawki rozwijają zdolności dziecka?

Siła dziecinności w walce z przeciwnościami

Najlepszą siłą w człowieku są siły dziecięcości. Nosimy je wszyscy w sobie, tyle że trochę „przygaszone”. Jeżeli zależy nam na tym, by dzieci nie uległy przedwcześnie siłom psychicznego skostnienia, aby przez całe życie zachowały zdolność do wewnętrznego rozwoju, do przezwyciężania kryzysów i uczenia się dzięki kryzysom, to powinniśmy przede wszystkim rozwijać w nich siły intensywnego przeżywania wszystkiego, co niesie każdy dzień.

Wychowywanie przez radość

Nie jest to wcale trudne, bo każde dziecko pragnie z głębi swej istoty przeżywać, chce kipieć entuzjazmem. Małe dzieci są stuprocentowo głuche na długie wyjaśnienia o celowości jakichś poczynań i pouczania o tym, jak należy; są natomiast gotowe do natychmiastowego współdziałania, gdy przechodzimy do akcji, w której jest element radosnej zabawy. Radość, entuzjazm, rzeczywiste zainteresowanie ludźmi i światem są zawsze najlepszymi środkami wychowawczymi.

Przeobrażenia przestrzeni zabawy

Czy zdajemy sobie w pełni sprawę z tego, jak bardzo się zmieniło w ciągu – powiedzmy sobie – ostatnich pięćdziesięciu lat otoczenie, w jakim przyszło żyć dzieciom z wielkich miast i jakie są tego konsekwencje? To właśnie przede wszystkim przestrzeń stanowiąca teren zabaw dzieci wielkiego miasta skurczyła się i wyjałowiała.

Jak ryba w wodzie

Bawienie się jest tak nierozłącznie związane z dzieckiem jak czynność pływania z rybą. Ryba, której drastycznie ograniczono przestrzeń potrzebną do pływania, reaguje albo gwałtownymi ruchami płetw, zaczyna się miotać na wszystkie strony, albo popada w zupełną apatię.

Czy dzieciństwo współczesnych wielkomiejskich dzieci nie przypomina czasem sytuacji ryby w o wiele za ciasnym akwarium? Ograniczenia dzieci napotykają na każdym kroku. Dorośli robią coraz więcej rzeczy, których dzieciom nie wolno naśladować. „Zostaw to, bo prąd cię kopnie!”; „Nie wychodź na ulicę, bo wpadniesz pod samochód!”; „Uważaj na kałużę, bo zachlapiesz płaszczyk!”; „Nie wchodź tam, bo przyjdzie pan policjant!”; „Fuj, to robal, nie bierz go do rączki!”.

Świat zawiedzionych oczekiwań

Żywność pojawia się w kuchni już w postaci przetworzonej: gotowa do spożycia, pokrojona, zapakowana. Brudna bielizna i ubranie znikają w pralkosuszarce i wychodzą z niej czyste i suche. Zdarzyło mi się nieraz spotykać dzieci, które w wieku czterech–pięciu lat nie wiedziały, że do prania używa się wody, albo że aby mleko znalazło się w kartonikach, trzeba najpierw wydoić krowę!

Otoczenie wielkomiejskiego dziecka stało się nudne. Co może posłużyć jako wzór, by dziecko mogło dać ujście swojej przemożnej chęci naśladowania? W czym ma znaleźć bodźce do swobodnego rozwoju fantazji, do zaspokojenia potrzeby zabawy?

Jeżeli także we własnym pokoju otaczają dziecko wyłącznie plastikowe zabawki, gdy lalka jest w dotyku taka sama jak samochód, klocki lego czy łopatka, a na ekranie telewizora mrowią się karykaturalne postacie ni to zwierząt, ni to ludzi, ni to maszyn, to cały świat małego dziecka jest bez reszty światem ułudy i zawiedzionych oczekiwań.

Nie ma jak w domu

Czy można tym wszystkim wpływom przeciwdziałać? Czy można każdego dnia dostarczać dzieciom, choćby tylko w pierwszych latach życia, porcji rzetelnych, pozytywnych, „budujących” wrażeń, takich, które sprzyjają harmonijnemu rozwojowi i korzystnie wpływają na kształtowanie się ciała i psychiki? Otóż najbliższym małemu dziecku terenem dającym takie możliwości jest gospodarstwo domowe, miejsce naszej codziennej krzątaniny i najzwyklejszych czynności. Jest ono na dobrą sprawę ostatnim z powszechnie uprawianych rzemiosł, lecz jako takie właściwie jest rzemiosłem już wymierającym. Właśnie gospodarstwo domowe oferuje dorosłym możliwości uzdrowienia stosunku do upływającego czasu, jako że dzięki obecności dzieci uzyskuje ono nowy sens.

Zobacz też:Co robić kiedy dziecko zgrzyta zębami?

Nie tylko szybko, łatwo i przyjemnie

Styl życia kreowany przez media porywa nas w przeciwnym kierunku. Media próbują na wszelkie możliwe sposoby przekonać nas, że piękne, pożądane, wartościowe jest to, co szybkie, łatwe i do jednorazowego użycia. A tymczasem zamiast poddawać się tendencji do przyspieszania, do konsumpcji gotowych produktów, do wyboru dróg najszybszych i najłatwiejszych, możemy odkryć piękno powolności, wartość samych procesów, terapeutyczną siłę i radość, które rodzą się w chwili, gdy objawiają się nam powiązania między zjawiskami.

Uzdrawiająco i harmonizująco działają zawsze procesy, których sens i kolejne fazy są widoczne i zrozumiałe dla patrzącego bądź pomagającego dziecka. Przygotowanie najprostszego posiłku w domu jest takim właśnie procesem, ponieważ każda czynność „rzemieślnicza” z zakresu gospodarstwa domowego wspomaga bezpośrednio siły życiowe. Żywność kupiona już w postaci gotowej jest produktem wyrwanym z kontekstu.

Opisane korzystne oddziaływanie jest jednak silne jedynie wtedy, gdy jest rytmicznie powtarzane. Liczy się przy tym nie ilość czasu, jaki na to poświęcamy każdego dnia, lecz jego jakość. Najbardziej błaha, zdawałoby się, czynność, taka jak wspólne obranie ziemniaków, pozmywanie czy zamiecenie jakiegoś kącika w kuchni, znaczy więcej niż wiele godzin spędzanych wprawdzie z dzieckiem, ale przy zajęciach wykonywanych niechętnie i mechanicznie.

W warsztacie rzemieślnika

Podczas wykonywania razem z dzieckiem pewnych szczególnych i świadomie wybranych czynności gospodarstwa domowego ważne jest minimalizowanie hałasu, którego źródłem są rozmaite aparaty i urządzenia. Gdy robimy coś wspólnie z maluchem, to czyńmy to – choćby w najmniejszym wymiarze czasowym – „na sposób rzemieślniczy”, bez pomocy urządzeń mechanicznych. A gdy w dodatku wymyślimy na poczekaniu jakąś arcyprostą „śpiewankę” czy wierszyk o cieście na bułeczki, o pracy zmywaka czy zmiotki, to stanie się to przepyszną, domagającą się powtórki zabawą.

Radość nie tylko dla malucha

Rytmiczne powtarzanie w stałym rytmie wspomaga także siły życiowe osoby dorosłej. Możemy to zauważyć już po upływie kilku tygodni. Warunkiem powodzenia jest planowanie realistyczne: nie za ambitnie i nie za dużo na raz. Dwadzieścia minut do pół godziny dziennie zupełnie wystarczy. Najlepiej zaplanować na każdy dzień tygodnia jakieś niewielkie zajęcie i powtarzać je w tej samej kolejności przez dłuższy czas. Gotowanie i pieczenie stwarzają okazję do bardzo wielu przeżyć, ale właściwie to samo można powiedzieć o małym ręcznym praniu w misce z ciepłą wodą z rozpuszczonymi w niej płatkami mydlanymi, o stosie bielizny, którą trzeba nawilżyć i ułożyć przed rozpoczęciem prasowania lub o niewielkich pracach w ogródku.

W części praktycznej zamieściłam wiele innych pomysłów, które można realizować z dziećmi przez kilka tygodni, a nawet miesięcy, takich jak: przeobrażanie surowego runa w piękne i barwne wyroby z filcu, przygotowywanie dekoracji do świąt, własnoręczne robienie prezentów dla bliskich i temu podobne.

Powrót do natury

Nieocenioną wartość dla małych dzieci ma wszystko to, co pochodzi ze świata przyrody, co jest naturalne i jednoznaczne w swym wyrazie. Dzieci czują się podświadomie częścią tego świata i dlatego tak lubią przebywać na wolnym powietrzu. Blask promieni słonecznych, gwałtowne podmuchy wiatru zwiastujące nadchodzącą burzę, siła, z jaką biczują ziemię ulewne deszcze, powolność ślimaka, rącze podskoki źrebaka na łące – z tym wszystkim małe dzieci chętnie nawiązują kontakt.

Substytuty przyrody

Parki czy ogródki w wielkim mieście stanowią oczywiście smętną namiastkę przyrody, jaką dzieci mogą podziwiać podczas wakacyjnych wyjazdów, ale pomimo to każdy spacer lub zabawa w ogródku jest dla maluchów ważnym spotkaniem z żywiołami. Bądźmy tego świadomi i pozwólmy od czasu do czasu pochodzić dzieciom po błocie, w deszczu, pobawić się piaskiem, patykami, kamieniami, nie zważając na to, że powrócą w pobrudzonym ubraniu. Powrócą przecież po wspaniałej zabawie!

Fragment pochodzi z książki: "Mam czas dla dziecka. Pedagogika waldorfska dla najmłodszych. Propozycja alternatywnej kultury wychowania w domu, przedszkolu i w żłobku", Barbara Kowalewska (Wydawnictwo Impuls). Publikacja za zgodą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/2 lata temu
Widzę, że w tym temacie poruszany jest teatr dla dzieci w Warszawie :) Nie byłąm jeszcze z dziećmi w Teatrze Małego Widza, ale znalazłam repertuar http://teatrmalegowidza.pl/repertuar.php i widzę, że jest w czym wybierać. Czy polecacie jakieś przedstawienie?
/2 lata temu
My chodzimy do Teatru Małego Widza w Warszawie i bardzo sobie chwalimy. Jesteśmy świecką rodziną, więc punkty o religijności nas niezbyt dotyczą