Z różą w tle

Z cyklu: "Pod prąd"...

fot. AKPA
Mocny tydzień. Zaczęło się od Róż Gali, skończyło na serialach. Było też sporo wydarzeń politycznych. Jedne uroczyste, inne niesmaczne, a jeszcze inne żałosne. A szkoda, bo nie sztuka zacząć z rozmachem, ale sztuka skończyć z klasą godna mężów stanu.

W dwójce jak zwykle sporo taniej rozrywki i bylejakości pod publiczkę. W poniedziałek przywitały teleoglądaczy Róże Gali. Było strojnie, sztywno i hollywoodzko, bo przecież nie może być inaczej w naszym pięknym nadwiślańskim kraju. Prawie jak w czasie wręczania Róz Montreux, Oskarów, Złotych Lwów, Złotych Palm i wielu innych showbiznesowych uroczystości. Wśród laureatów prawdziwa mieszanka smaków. Z jednej strony Ewa Błaszczyk i Profesor Władysław Bartoszewski, z drugiej Piotr Rubik, gwiazda klasy Michała Wiśniewskiego. Gości bawili Kazimiera Szczuka i Rafał Bryndal, któremu różne telewizje ofiarowały tak zwane pięć minut. Zupełnie niepotrzebnie, bo pan Rafał cudownie sobie radzi w Radiu Zet i to jego wielbicieli w zupełności satysfakcjonuje. Koncert prowadzili Beata Sadowiska i Rafał Królikowski. Nagrody wręczali bohaterowie towarzyskich kronik.

Kolejne dni to serialowe szaleństwo. We wtorek na ekranie królowała Maria Zduńska, najlepsza, najmilsza, najwspanialsza i najukochańsza. Po prostu chodząca dobroć. Było landrynkowo nawet wtedy, gdy przyjaciółka Renia podkładała jej dużego prosiaka. A po czorta pożyczałaś jej pieniądze, Marysiu. Ponoć tam, gdzie w grę wchodzi kasa, nie może być mowy o przyjaźni.

Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?
Na szczęście koleżankom z pracy nie udała się intryga i doktor Rogowski w dalszym ciągu kocha Marysię, chociaż jest to miłość okupiona cierpieniem. Do domu po długim pobycie w sanatorium wrócił tez Marek, a pan dyrektor szkoły przywiózł do Grabiny Jolę z płaczącym dzieckiem. Na Deszczowej kolejne przyjęcie. Po prostu miło i szczęśliwie.

Trochę chłodniej na Zacisznej i Pod sosnami. Michał dał pracę Pawłowi, ale zakochany student nawet nie może się tym nacieszyć, bo jakiś niegrzeczny pan rozbił samochód jego przyszłego teścia, a poza tym Julka zachowuje się jak mała dziewczynka i jeszcze nie powiedziała rodzicom, że go kocha. Na szczęście w czwartkowym odcinku Paweł otrzymuje od Julki wiadomość, że Marczakowie chcą z nim rozmawiać. Ale się będzie działo. Nie najlepiej też się wiedzie Barbarze, którą znów odwiedził łysy kolega syna, smutno też jest panu Zenkowi. Trzymam kciuki za twórców "Barw szczęścia". Może im się nareszcie coś uda. Piotr przestanie się zachowywać jak mały dorobkiewicz, a Jadwiga Górka będzie się mogła popisać zdolnościami kulinarnymi przed swoim zięciem. Pani Ilono, nie może być cały czas pod górkę. Szczęście przecież różne barwy ma. Przynajmniej tak twierdzą autorzy piosenki.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)