Wystarczy dotknąć

Jak w jedno połączyć zmysłowe głaskanie, ból i odruch gęsiej skórki pod wpływem zimna? Nauka z trudem objęła to wspólnym hasłem: dotyk.

Dotyk nie jest zmysłem w klasycznym tego słowa znaczeniu. Nie istnieje bowiem jeden typ receptorów czuciowych, a na wrażenia dotykowe składa się pięć różnych bodźców: nacisk, gorąco, zimno, ból i dotyk właściwy. Nie ma też wyspecjalizowanego narządu służącego dotykowi, odpowiadającego oku czy uchu, a przy różnych bodźcach dotykowych aktywują się różne rodzaje komórek nerwowych.



Minusy depilacji
Większość receptorów pracujących na nasze odczucia związane z dotykiem znajduje się w skórze właściwej. Są one wyspecjalizowane w odczuwaniu różnych bodźców. Na ciągły dotyk i silny ucisk reagują ciałka zmysłowe, mieszczące się również w tkankach głębiej położonych, między innymi w torebkach stawowych. Wyczuwają one też ciepło. Z kolei reakcją na zimno zajmują się ciałka Krausego. W okolicach stawów, w mięśniach znajdują się ciałka blaszkowate reagujące na zmiany ciśnienia i wibracje. Za najprzyjemniejsze erotyczne odczucia w okolicy brodawek sutkowych, narządów płciowych, warg, powiek, dłoni i stóp odpowiadają ciałka dotykowe umieszczone tuż pod naskórkiem. Łąkotki dotykowe zlokalizowane w naskórku w obszarach nieowłosionych wyczuwają delikatne muśnięcia i subtelny ucisk.

Najciekawsze zadanie do wykonania mają "nagie" włókna nerwowe oplatające pochewki włosowe w skórze. Ich cechą charakterystyczną jest to, że pozbawione są mieliny, substancji osłaniającej włókna nerwowe od zewnątrz, podobnie jak izolacja kabel elektryczny. "Nagie" włókna odbierają najdelikatniejszy dotyk i ciepło, ale tylko tam, gdzie skóra pokryta jest włoskami. Superdokładna depilacja może nas więc pozbawić tych doznań.

Jak wielka byłaby to strata, udowodnili cztery lata temu szwedzcy neurolodzy ze Szpitala Uniwersytetu Sahlgrenska. Pod ich opiekę trafiła 54-letnia kobieta z Montrealu, która od nosa w dół utraciła zwyczajne, osłonięte mieliną włókna nerwowe przenoszące dotyk. Natomiast sieć nerwów bez osłonki pozostała u niej nietknięta. Kiedy neurofizjolog doktor Hakan Olausson dotykał ramienia i ręki pacjentki miękkim pędzelkiem, kobieta odebrała przyjemny nacisk, choć nie czuła dotyku, łaskotania czy drgań. Jak pokazało badanie jej mózgu, aktywował się u niej obszar związany z emocjonalnymi aspektami dotyku, takimi jak czułość czy podniecenie seksualne. Tym samym Szwedzi potwierdzili to, o czym od dawna wiedzieli romantycy: delikatny dotyk ręki ukochanego elektryzuje ciało w sposób szczególny. Zdaniem doktora Olaussona taka subtelna stymulacja "nagich" włókien czuciowych może być związana z uwalnianiem "hormonów przyjemności", na przykład oksytocyny. Ich poziom rośnie pod dotknięciem ukochanego czy czułej dłoni matki.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

Złuda wyczuwania kształtów
Na przeciwnym biegunie leżą wrażenia związane z bólem. Jego percepcja jest całkowicie subiektywna – jeden i ten sam bodziec bólowy może być rozmaicie odbierany w zależności od nastroju człowieka czy stanu jego ducha. U kobiet duże znaczenie dla odczuwania bólu ma moment w cyklu miesięcznym – bardziej odporne na niego są panie w drugiej fazie cyklu miesiączkowego i pod koniec ciąży, kiedy wzrasta poziom progesteronu. Prawdopodobnie chodzi o to, by lepiej znieść menstruację i poród. Tak więc na bolesne zabiegi lecznicze czy kosmetyczne kobiety powinny wybierać się w drugiej fazie cyklu. U panów z kolei przeciwbólowo działa podwyższony poziom testosteronu – to ewolucyjna spuścizna, która pozwoliła mężczyznom mimo odniesionych ran nie ulec przeciwnikowi w walce.

Receptory bólowe to gęsto rozsiane w niemal całym organizmie wolne zakończenia nerwowe reagujące na silny wzrost czy spadek temperatury, mocny ucisk oraz pojawienie się we krwi prostaglandyny, hormonu wydzielanego przy uszkodzeniu tkanek (na przykład skaleczeniu) czy stanie zapalnym.
Wrażenia dotykowe potrafią być tak samo złudne jak większość naszych odczuć zmysłowych. Pięć lat temu kanadyjscy naukowcy z McGill University odkryli, że wystarczy tylko zmienić siłę, z jaką wodzimy opuszkami palców po przedmiocie, aby nasz mózg odnotował zupełnie inny jego kształt niż przy lekkim dotknięciu. Na specjalnie skonstruowanym symulatorze byli w stanie wywołać u testowanej osoby wrażenie dotykania zagłębienia zamiast wybrzuszenia.

Do tej pory sądzono, że o odbiorze kształtu poprzez dotyk decyduje przede wszystkim informacja geometryczna o trajektorii ruchów palców. O tym, jak mylne są wrażenia dotykowe, mówi test "odróżniania dwóch punktów". Jeżeli jednocześnie ktoś będzie nas kłuł w dwóch zbliżonych do siebie miejscach, to odczujemy te dwa punkty jako jeden. Odległość, przy której odczujemy już dwa ukłucia, zależy od części ciała: czubek języka odróżnia punkty odległe zaledwie o 1 milimetr, opuszki palców – o 2 milimetry, a udom potrzeba aż 70 milimetrów.

Parzące zimno
Najbardziej mylące jest odczuwanie ciepła i zimna. Nasz normalny odbiór temperatury obejmuje wartości od 10 do 45 stopni Celsjusza. Powyżej tej granicy paradoksalnie pobudzają się nasze receptory zimna, tak więc gdy włożymy rękę do wrzątku, możemy przez chwilę czuć przejmujące zimno. Po spadku temperatury poniżej 10 stopni Celsjusza włącza się gęsia skórka, a przy temperaturach ujemnych – receptory bólowe.
Z kolei jeżeli przemarzniemy, kontakt z letnią wodą wywoła w nas wrażenie sparzenia się.
Jeśli włożymy prawą dłoń do gorącej, a lewą - do zimnej wody, a potem błyskawicznie przeniesiemy obie ręce do wody letniej, odczucia w rękach się zamienią: prawą będziemy czuć zimno, a lewą – gorąco. To efekt bardzo wolnej reakcji naszych receptorów na szybkie zmiany temperatury. To dlatego człowiek jest w stanie bez sparzenia i bólu chodzić po żarze, pod jednym wszak warunkiem: jeśli robi to odpowiednio szybko.

W błąd wprowadzają nas też substancje chemiczne: alkohol wywołuje uczucie ciepła, a mentol – zimna. Pierwsza z substancji prowokuje rozszerzenie naczyń krwionośnych skóry i zwiększenie przepływu krwi, druga – przeciwną reakcję. Oba odruchy są jednak chybione, co jest niebezpieczne w przypadku alkoholu, który pity na mrozie przyspiesza proces wychładzania organizmu. Podwzgórze, ośrodek w mózgu odpowiedzialny za zarządzanie ciepłotą ciała, daje się tym sposobem kompletnie skołować.

Jak często ulegamy złudzeniom dotykowym? Praktycznie bez przerwy. Świat odbierany za pośrednictwem tego zmysłu jest więc mało godny zaufania. Cóż z tego, skoro dzięki niemu bywa też niezwykle pociągający.

Aleksandra Kowalczyk/ Przekrój Nauki

A to ciekawe!
Dotyk na odległość
Naukowcy z Singapuru stworzyli specjalne pidżamy przekazujące dotyk przez łącza internetowe. To logiczna kontynuacja idei kamizelek wyręczających właścicieli psów czy kotów w obowiązku głaskania swoich pupili. Uczeni przekonują, że przytulająca pidżama to doskonałe rozwiązanie dla zapracowanych rodziców, którzy chcieliby uścisnąć swoje pociechy na dobranoc. Najeżony elektroniką strój przekazuje zmiany w nacisku i temperaturze wprowadzane do komputera przez rodzica obecnego na drugim końcu łącza. Dziecko mogłoby taki uścisk odwzajemnić, jeśliby mama lub tata założyli podobny kombinezon. Niestety, bardziej prawdopodobne, że byliby na to zbyt zajęci swoimi sprawami.
Nieco lepszym pomysłem wydają się telefony komórkowe przekazujące dotyk za pomocą wibracji. Prototyp takiego urządzenia stworzyli amerykańscy naukowcy, którzy w zwykłą komórkę wmontowali pięć czujników nacisku, po jednym na każdy palec. Nacisk opuszków powoduje przekazanie sygnału do rozmówcy, który odbiera go dzięki głośniczkom wibrującym 250 razy na sekundę. Testujący telefony studenci używali wibratorków do podkreślenia wagi wypowiedzi lub przerywania rozmówcy. Po pewnym czasie pojawiły się nawet kody podobne do sygnałów Morse’a. Twórcy urządzenia twierdzą, że w przyszłości dotyk przez telefon może zastąpić na przykład uściśnięcie dłoni po ubiciu interesu.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)