Wychowaj małego ekologa

Chodzi nie tylko o to, aby malec odróżniał pojemniki na plastik od tych na papier. Przede wszystkim chodzi o to, aby wyrósł na wrażliwego, odpowiedzialnego człowieka.

Zastanawiasz się: „Ale po co?”. Odpowiedź jest złożona. Po pierwsze, jeśli już od najmłodszych lat twój malec będzie wzrastał w szacunku dla przyrody, najpewniej opieka nad zwierzętami, segregowanie śmieci czy zakręcanie wody podczas mycia zębów będzie dla niego czymś zupełnie naturalnym. Po drugie, życie w zgodzie z naturą ma mnóstwo pozytywnych „efektów ubocznych”. Prawdziwemu ekologowi nie brakuje przecież poczucia odpowiedzialności i empatii. Umie bronić swojego zdania i zawsze dba o sprawy, które są dla niego ważne. Nie pozwala, aby ktoś myślał albo decydował za niego. Same zalety, prawda? Jeśli zatem jesteś już przekonana o tym, że warto, spróbuj teraz wychować malca na takiego człowieka.

Zacznij od siebie
Ucz wrażliwości. To absolutna podstawa ekologicznego wychowania. Dziecko, które potrafi przejąć się cudzym losem i współczuć innym, automatycznie przyjmuje za oczywiste, że słabsi od niego potrzebują opieki. Do tego odkrywa, że choć samo jeszcze jest małe, może np. dokarmiać zimą ptaki czy opiekować się bezdomnymi kotami – albo po prostu wielkodusznie ocalić pająkowi życie.
Zaszczep empatię. Maluch ma prawo do eksperymentów, to prawda. Ale skoro nie pozwalasz mu w ramach prac badawczych ciągnąć cię za włosy ani kopać pani w autobusie, nie aprobuj także rozdeptywania ślimaków albo łamania gałęzi drzew. Ucząc malca, że zwierzęta i rośliny również mają swoją wrażliwość, jednocześnie uczysz go bycia odpowiedzialnym za słabszych.
Nie strasz. Nie rozwlekaj się nad wizją zalewających nasze domy śmieci. Lepiej opowiadaj dziecku o świecie jako pięknym i przyjaznym dla nas miejscu, o które trzeba dbać tak samo jak o własny przytulny pokoik.
Bądź konsekwentna. Gdy zawiesisz karmnik dla ptaków za oknem malucha, nie zapomnij sypać tam okruszków. Jeżeli zasadzicie w ogrodzie sadzonkę, dołóż starań, aby wyrosła na silne i zdrowe drzewo. Maluch, widząc, że naprawdę angażujesz się w swoje działania, uczy się systematyczności.
Dawaj przykład. Pamiętaj, że żadne twoje upomnienia ani rady nie pomogą, jeśli dziecko nie będzie widziało, że ty też dbasz o środowisko. Dlatego wyłączaj światło (albo jeszcze lepiej kup energooszczędne żarówki), a na zakupy noś ze sobą torby wielorazowego użytku. Wyłączaj komputer i wyjmuj z kontaktu nieużywaną ładowarkę do komórki. I ostatnie, ale wcale nie najmniej ważne: nie piszcz ze zgrozą na widok żaby albo pająka na ścianie. Możesz w ten sposób zarazić swoim strachem dziecko.
Z jakimi problemami dziecko spotyka się w szkole?

Zachęć całą rodzinę
Segregujcie śmieci. Obok kosza na śmieci postaw pojemnik na produkty, które można poddać recyklingowi. Przeznacz oddzielne pojemniki na szkło, papier, plastik, puszki i resztki organiczne (jeśli mieszkasz poza miastem, załóż kompost – to dodatkowa korzyść dla środowiska). Możesz przykleić odpowiednie napisy na pojemnikach albo umieścić rysunki butelki, pudełka, kartek papieru itp. Dziecko nie rozumie, na czym polega przetwarzanie śmieci? Poświęć zatem jeden wieczór na własnoręczne zrobienie papieru z makulatury. Kiedy maluch weźmie do ręki kartkę wykonaną ze starych gazet, przekona się na własne oczy, że śmieci mogą się jeszcze nam przydać.
Oszczędzajcie wodę. Naucz dziecko mycia zębów przy zakręconym kranie i tłumacz, dlaczego lepiej brać prysznic, niż wylegiwać się w wannie. Taka oszczędność jest konieczna – pamiętaj, że aż 1,1 miliarda ludzi na świecie nie ma dostępu do pitnej wody.
Przesiądźcie się na rowery. Ekologiczne, zdrowe i bardzo przyjemne rozwiązanie! Wytłumacz malcowi, że rower nie emituje szkodliwych spalin i można nim dojechać niemal wszędzie. Auto zostawcie tylko na dalsze wyjazdy.
Rozmawiajcie o przyrodzie. Dlaczego marchewka rośnie zielonym do góry? A czemu bocian co roku przylatuje do swojego starego gniazda? Poszukajcie wspólnie z malcem odpowiedzi na te pytania. Może uda ci się w ten sposób zaszczepić w nim przyrodniczą pasję? Podglądajcie razem owady na trawniku (najlepiej za pomocą lupy), obserwujcie ptaki (tu przyda się lornetka), zwracajcie uwagę na różne kształty liści i kolor kory drzew. Jeśli będziecie rozmawiać, dlaczego mrówka tak pracowicie dźwiga sosnową igłę, a dzięcioł stuka w drzewo, maluch zrozumie, że otaczająca go przyroda jest ważnym elementem również i jego życia.
Wybierzcie się do lasu. A podczas spaceru leśnymi ścieżkami wyjaśnij dziecku, że w lesie nie wolno krzyczeć, by nie płoszyć zwierząt. Nie powinno się też pozostawiać żadnych śmieci, bo np. plastikowe butelki albo foliowe opakowania rozkładają się w ziemi bardzo długo.

Wąchajcie kwiaty. Jak wąchanie jaśminu albo oglądanie chmur na niebie ma się do nauki ekologii? Ano tak, że jeśli zaszczepisz w dziecku zachwyt nad przyrodą, nie będziesz musiała mu już przypominać, aby o nią dbał. Pamiętaj też, że maluch poznaje świat wszystkimi zmysłami i o pięknym zapachu kwiatów (albo sosnowych igieł) może pamiętać nawet przez całe życie.
Czytajcie książki. Te, w których zwierzęta odgrywają główną rolę, uczą dziecko szacunku dla świata przyrody. Obejrzyjcie też film „Tupot małych stóp” (o pingwinach) albo „Bambi” (o jelonku, którego mamę zastrzelili myśliwi). Rozmawiajcie o tym, jak ludzie traktują zwierzęta. To trudne, ale potrzebne rozmowy.
Wyjedźcie na wieś. Nauką (nie tylko ekologii) rządzi zasada: „zobaczyć, znaczy uwierzyć”. Możecie pojechać do gospodarstwa agroturystycznego, najlepiej takiego, gdzie maluch będzie miał okazję stanąć oko w oko z prawdziwą kurą, gdzie będzie mógł bez skrępowania pobiegać po trawie i zobaczyć, jak „powstaje” mleko. Zachęć malca do pomocy w gospodarstwie. Na pewno mu się to spodoba: przecież karmienie kóz to frajda porównywalna chyba tylko z seansem w trójwymiarowym kinie!
Zgaście światło. Pokaż malcowi, co by było, gdyby nie było elektryczności. Wyłączcie światło, telewizor i posiedźcie pół godziny przy świecach. Taki ekologiczny wieczór powtarzajcie np. raz w miesiącu, ale tylko pod warunkiem, że malcowi ten pomysł się podoba. W innym wypadku ekologia może zacząć kojarzyć mu się z niemiłymi wyrzeczeniami.
Zabawcie się w ogrodników. Wystarczy kilka cebulek wiosennych bratków i mały skrawek ziemi (może być balkonowa doniczka), aby poczuć pod palcami wiosnę. Pozwól, by przedszkolak sam wykopał dołek w ziemi i samodzielnie włożył do niego sadzonkę. Takie zajęcie uczy dziecko wrażliwości i pozwala Na najwcześniejsze bliskie spotkania z naturą. A kiedy bratki już wyrosną, pomyślcie, gdzie moglibyście zasadzić prawdziwe drzewo. Malcowi na pewno spodoba się myśl, że sadząc drzewo, odciska na ziemi swój zielony ślad.


Konsultacja: Ewa Smuk-Stratenwerth, antropolog, zajmuje się edukacją ekologiczną, pracuje w Stowarzyszeniu Ekologiczno-Kulturalnym „Ziarno”.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)