Sztuczne języki

Czy język kształtuje sposób, w jaki myślimy?

Czy język kształtuje sposób, w jaki myślimy? To pozornie trywialne pytanie ma zupełnie nietrywialne konsekwencje.  Jeżeli w języku dakelh – używanym przez żyjące na północy Kanady plemię Indian – nie ma słowa "dziękuję", chyba mówi to coś o ich kulturze?






Tak zwana hipoteza Shapira-Whorfa głosi: język kształtuje to, jak postrzegamy świat. Lingwiści podkreślają jednak, że brak słowa "dziękuję" nie oznacza braku idei wdzięczności – Indianie Dakelh mają przynajmniej kilka subtelnych sposobów na podziękowanie komuś. Mimo sporów o hipotezę Shapira-Whorfa nadal wielu filozofów i pisarzy uważa, że język ogranicza odbiór świata – bez niego wszyscy stajemy się niemowlakami na obcej planecie. Stąd też bierze się pokusa skonstruowania języków sztucznych.
Po co? Celów można podać wiele, jak choćby zapewnienie światowego pokoju – co miało umożliwić esperanto, dzięki któremu skłócone narody powinny się bez kłopotu porozumieć. Choć nie wszystkim twórcom języków przyświecała tak wzniosła motywacja.

Klingoński
Wymyślono go dla czystej komercji. Jest językiem rasy kosmitów z cyklu seriali i filmów fabularnych "Star Trek". Przez pierwsze 20 lat cyklu Klingonowie obywali się bez własnego języka. Potem producenci filmów wynajęli lingwistę, który opracował jego spójne zasady.
Dziś po klingońsku mówi blisko tysiąc fanów serialu "Star Trek" z całego świata, istnieje Instytut Języka Klingońskiego, a jeden z jego członków, amerykański lingwista d'Armond Speers, próbował nawet wychować swojego syna tak, żeby mówił po klingońsku (i po angielsku – dziecko miało być dwujęzyczne.
Speers nie jest aż takim wariatem). Nie udało mu się, bo dziecko od początku wolało angielski.

Hebrajski
Granica między językami naturalnymi i sztucznymi jest często trudna do wytyczenia. Tak jest z hebrajskim, językiem Starego Testamentu
i jednym z najstarszych języków używanych do dzisiaj na świecie. Ostatnie grupy Żydów przestały nim mówić na co dzień we wczesnym średniowieczu. Diaspora używała jidysz, ladino i kilku innych języków. Hebrajski zachował się w liturgii i w wysokiej literaturze. Został przywrócony do codziennego życia dzięki staraniom jednego człowieka – Eliezera Ben-Yehudy, urodzonego na Wileńszczyźnie "uczonego w piśmie", który wierzył, że wraz z odrodzeniem się państwa żydowskiego w Palestynie powinien także odrodzić się jego język. Ben-Yehuda gruntownie zmodernizował biblijny hebrajski, wprowadzając do niego nowe słowa i wzorowaną na językach zachodnich składnię. W tym sensie jego język był sztucznym tworem. Dziś mówią nim miliony Żydów w Izraelu i na całym świecie. Język ten od wielu dziesięcioleci podlega naturalnej ewolucji.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

Esperanto
Esperanto jest jednym z wielu uniwersalnych języków, które tworzono pod koniec XIX wieku w idealistycznej nadziei, że umożliwią skłóconym narodom świata (a przede wszystkim rozrywanej przez nacjonalizmy Europie) łatwiejsze kontakty. Podobnie jak odrodzony hebrajski esperanto powstało więc z politycznej inspiracji. Odniosło większy sukces niż na przykład wolapik. Twórca esperanto Ludwik Zamenhof, warszawski optyk, został nawet bogiem japońskiej religii Oomoto. Oomoto liczy dziś 45 tysięcy wyznawców. Wszyscy uczą się esperanto. Zamenhof opublikował zasady języka w książce "Lingvo internacia. Antamuparolo kaj plena lernolibro" ("Język międzynarodowy. Przedmowa i kompletny podręcznik") pod pseudonimem "Doktoro Esperanto" ("Doktor pełen nadziei"); nawiązywał do wspólnego, indoeuropejskiego korzenia większości języków używanych w Europie. Słowa esperanto brzmią znajomo, język ma klarowną gramatykę, zapis jest fonetyczny, a zasady są proste. Szacuje się, że blisko dwa tysiące osób na całym świecie nauczyło się esperanto w dzieciństwie i mówi nim jako pierwszym językiem.

Wolapik
W 1879 roku katolicki ksiądz Johann Martin Schleyer z Badenii w Niemczech miał sen, w którym Bóg nakazał mu stworzenie nowego międzynarodowego języka. Schleyer nazwał go wolapik (od zmienionych angielskich słów "wol" – "world" ("świat") i "pik" – "speak" ("mówić"). Słowa zaczerpnął głównie z języków angielskiego, niemieckiego i francuskiego, ale zmienił je tak, aby nie dało się ich łatwo rozpoznać. Wolapik nie cieszył się popularnością. W jego trzeciej konwencji, która odbyła się w 1889 roku w Paryżu, wzięli udział przedstawiciele 283 klubów tego języka. Ukazało się 316 podręczników w 25 językach. Ostatecznie przegrał jednak rywalizację z łatwiejszym i klarowniejszym językiem esperanto, który stał się bardziej popularny.

Quenya i sindarin
Języki elfów wynalezione przez Johna R.R. Tolkiena na potrzeby jego książek fantasy o Śródziemiu (zwłaszcza sławnej trylogii "Władca Pierścieni"). Mają własne alfabety i własną historię. Język quenya na przykład jest używany nieco jak łacina w średniowiecznej Europie: do oficjalnych pism i inskrypcji. Najdłuższym znanym fragmentem zapisanym w quenya jest poemat "Namarie", lament królowej elfów Galadrieli z "Władcy Pierścieni". Dziś istnieją kursy quenya, internetowe słowniki, a nawet narzędzia do automatycznego przekładu. Sindarin to język bardziej pospolity. W wielkiej trylogii Tolkiena mówią nim zwykłe elfy.

Nadsat
Język wymyślony przez pisarza Anthony’ego Burgessa. Mówią nim Aleks i jego koledzy, bohaterowie sławnej powieści "Mechaniczna pomarańcza". To specyficzny angielski slang, bardzo trudny w przekładzie. Burgess dodał do niego zmienione rosyjskie słowa (na przykład "gulliver", fonetycznie zbliżony do rosyjskiego "gołowa", oznacza oczywiście głowę). Wtrącił też archaiczne słowa z Biblii króla Jerzego (XVI wiek) i sporo neologizmów, które wynalazł sam. Na przykład w języku Aleksa "in-out-in-out" oznacza "seks" ("in" po angielsku oznacza "w" albo "do", "out" – "na zewnątrz", "z").

Damin
To język tajemny, używany tylko podczas ceremonii religijnych przez plemię Lardil żyjące na trzech wyspach w Zatoce Carpentaria, na południe od Nowej Gwinei. W życiu codziennym plemię to używało naturalnego języka lardil, którym posługiwali się wszyscy. Damin był przekazywany tylko mężczyznom, i to jedynie tym, którzy przeszli bolesny rytuał inicjacyjny warama (obejmujący między innymi podłużne rozcięcie spodniej strony penisa od jego czubka do jąder). Ponieważ od 1950 roku nikt nie przeszedł tej procedury, język wymarł i dziś wiadomo o nim niewiele. Chociaż damin był bardzo ubogi (prawdopodobnie liczył około 250 słów), bardzo interesował lingwistów, bo był jedynym językiem poza Afryką, w którym pojawiały się charakterystyczne "kliknięcia" (wykonywane tylną częścią języka).

Mugdok
Prywatny język stworzony w 2005 roku przez lingwistę Bobby'ego Morrisa dla zabawy. Według informacji na stronie internetowej http://www.langmaker.com ma 575 słów. Morris opracował dla niego alfabet i proste reguły gramatyczne. Wymyślając mugdok, korzystał – jak pisze – z angielskiego, francuskiego, niemieckiego i łaciny. Nic więcej o tym języku nie wiadomo. Morris pisze na swojej stronie internetowej: "Mugdok jest tylko dla mnie".

Interlingua
Język skonstruowany w latach 40. XX wieku przez Aleksandra Gode, lingwistę, który chciał opracować język międzynarodowy, lepszy i wygodniejszy od esperanto. Interlingua zawiera elementy największych języków romańskich (hiszpańskiego, włoskiego, portugalskiego i francuskiego), tylko radykalnie uproszczone. Język odniósł umiarkowany sukces – u szczytu jego popularności
w latach 50. na kongresy przyjeżdżało po kilkaset osób. Ukazywały się też czasopisma w tym języku.

Lingua ignota (nieznany język)
Mistyczka, teolożka i kompozytorka Hildegarda z Bingen wymyśliła ten język (razem z alfabetem) około 1150 roku. W sumie stworzyła 900 słów, w większości rzeczowników. W jej rękopisach zachowały się rysunki roślin opatrzone nazwami w lingua ignota. Zdania w tym języku znalazły się także w jej wielkim dziele poetycko-muzycznym "Symphonia armoniae celestium revelationum" ("Symfonia harmonii objawień niebiańskich"). Nie wiadomo, skąd Hildegarda wzięła słowa do swojego języka. Być może przeżyła językowe objawienie.

Janina Karpińska/ Prrzekrój Nauki
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)