Sharenting – przeczytaj zanim zamieścisz zdjęcie dziecka w internecie!

Robisz dziecku zdjęcie i publikujesz je w sieci. Nie myślisz jednak o tym, kto – poza rodziną i znajomymi – może je obejrzeć i… pobrać. Sprawdź, czym jest sharenting i dlaczego może by groźny!

Marta Nowak / 7 miesięcy temu
fot. Fotolia

W sieci nic nie ginie!

Sharenting (połączenie słów share i parenting) oznacza nadmierne i bezrefleksyjne epatowanie zdjęciami dzieci w internecie. Zamieszczającymi takie fotografie są zazwyczaj rodzice, którzy chcą się podzielić z innymi swoim szczęściem – publikują więc wizerunek swoich pociech w nie zawsze sprzyjających warunkach, np. w kąpieli lub biegających nago na plaży. Niestety, to, co raz wrzucimy do sieci, pozostaje tam na zawsze, a do tego może łatwo dostać się w niepowołane ręce.

Jakie są konsekwencje sharentingu?

  • Brak pewności, gdzie i przez kogo zostanie wykorzystane zdjęcie dziecka. Takie zdjęcia i filmy może obejrzeć każdy, w tym internetowi oszuści czy przyszli pracodawcy.
  • Przykre konsekwencje w przyszłości. Dziecko w okresie niemowlęcym nie ma wpływu na to, jak jego wizerunek kreują rodzice. Wstydliwe zdjęcia mogą odbić się nie tylko samopoczuciu późniejszego nastolatka, ale też spotkać się z nieprzyjemnościami ze strony rówieśników.
  • Zdjęcia tracą na wartości i irytują znajomych. Powszechnie i w nadmiernej ilości publikowane zdjęcia tracą swój wyjątkowy charakter i  przestają być interesujące dla znajomych, którzy mogą się wręcz czuć nimi znużeni.

Zobacz też: Wybieramy bezpieczny fotelik samochodowy dla dziecka!

Mama na rynku pracy

Czego nie publikować w internecie?

Media społecznościowe to jak najbardziej miejsce na zdjęcia neutralne – np. z ważnych uroczystości w życiu dziecka, podróży czy sportowej rozgrywki. Jednak bardziej intymne i prywatne warto zachować tylko dla siebie i rodziny. Zanim zamieścisz zdjęcie dziecka w internecie, zastanów się więc, czy fotografia jest tego warta, nie będzie dlań obraźliwa lub nie wywoła niewłaściwych skojarzeń.   

Po pierwsze, nigdy nie udostępniajmy nagich zdjęć swoich dzieci, podobnie jak daty urodzenia, adresu domu czy szkoły – mówi Piotr Oleksy, Wiceprezes Fundacji Bezpieczniej w Sieci. – Po drugie, uważajmy na to, kogo dodajemy do znajomych i obserwujących w social mediach. Nie akceptujmy zaproszeń od nieznajomych i fikcyjnych profili. Po trzecie, informacje jakie udostępniane są na Facebooku, są domyślnie publiczne, czyli mogą zobaczyć je wszyscy. W przypadku zdjęć o intymnym charakterze należy zadbać o to, aby były widoczne tylko dla najbliższego kręgu znajomych – należy wybrać odpowiednie opcje w zakładce „Prywatność”.

Zobacz też: Jak bezpiecznie usuwać blizny u dzieci?

Na podstawie materiałów prasowych empikfoto.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)