Rozmowy kontrolowane

Awantury zdarzają się w najlepszych związkach. Ale kłótnie rodziców przeżywają też dzieci.

 
Jako ojciec jesteś głową rodziny. Dlatego powinieneś postarać się nauczyć sterować kłótniami (i nie ustawać w próbach namówienia do tego partnerki). Brzmi jak dobra rada, której nie da się wprowadzić w życie? Nieprawda. Przeczytaj, jak się spierać, żeby niepotrzebnie nie ranić obserwującego Was malucha.

Ona i Ty. Dwoje ludzi z dwóch różnych rodzin. Inaczej wychowanych. O odmiennych charakterach i temperamentach. Jednak postanowiliście być razem. Łączy Was miłość, szacunek i przywiązanie. Nawet najsilniejsze uczucie nie jest jednak w stanie wymazać wspomnianych różnic. A właśnie przez nie tak łatwo może dojść do sporu czy kłótni. Awantury zdarzają się w każdym związku. Nie ma co się tym załamywać. Lepiej pomyśleć, co by tu zrobić, żeby zminimalizować skutki kłótni. O ile bowiem tworząc bezdzietny związek, kłótniami absorbujecie wyłącznie siebie, o tyle gdy na świecie pojawia się ktoś jeszcze, to każdy, nawet najmniejszy spór dotyczy także Waszej pociechy.
Dziecko błyskawicznie zaczyna wszystko rozumieć (zazwyczaj wcześniej, niż Wam się wydaje). A w wieku 3–4 lat, kiedy Wy traktujecie go jeszcze jak malucha, doskonale odróżnia żart od sporu, spór od awantury. Dlatego nie wolno Wam nie doceniać obecności dziecka w najbłahszej nawet kłótni.

Zażegnaj kryzys
Stosując kilka prostych trików, unikniesz np. kumulowania się problemów, co zawsze kończy się awanturami. A więc:
- Nie dopuścisz do kłótni, jeśli nie będziesz tłamsił w sobie niezadowolenia. Nie odpowiada Ci, że żona pozwala wchodzić dziecku w brudnych butach na czystą kanapę? Powiedz jej to! Nie lubisz, gdy malec drze Twoją gazetę sportową, a mama bagatelizuje to, mówiąc: „Popatrz, jak on to rozkosznie robi”? Musisz zareagować! W przeciwnym razie wszystkie te stresy odłożą się na odpowiednich „półeczkach” w Twojej głowie. A ujście znajdą i tak, w najmniej odpowiednim momencie. Wówczas nikt – ani dziecko, ani żona – nie zrozumie, dlaczego tak się wściekasz z byle powodu, na przykład źle ustawionych przez dziecko butów. Oskarżą Cię (i słusznie) o nadpobudliwość.
- Jeśli wypowiadasz swoje zastrzeżenia, staraj się mówić o sobie. Zamiast mówić: „Zawsze dajesz dziecku złe napoje”, następnym razem użyj zwrotu: „Nie podoba mi się, że dałaś (ale nie: dajesz) dziecku coca-colę, jest niezdrowa”.

Nie przy dziecku!
Unikanie sporów to wielka sztuka. Części nie da się jednak zapobiec. Dyskutujecie, kłótnia wisi w powietrzu, dziecko bawi się spokojnie na dywanie. Zastanawiasz się, co zrobić. Małe spory wolno Tobie i Twojej żonie rozstrzygać przy dziecku. Nic się nie stanie, jeśli powiesz przy nim żonie, że uważasz, iż robi błąd, głosując na partię X. Albo ona Tobie, żebyś nie kładł nóg na stole.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

Jednak małe spory, które od razu pachną wielkimi awanturami, powinieneś z żoną prowadzić na osobności. Dlaczego?
- Dziecko przez kilka pierwszych lat życia uważa, że jest jedyną przyczyną wszelkich zdarzeń. Twój spór z żoną o preferencje wyborcze nie zostanie więc przez cztero-, pięcioletniego malca właściwie odczytany. Dziecko pomyśli i głęboko uwierzy w to, że pokłóciliście się, bo godzinę temu rozlało talerz z zupą. Wniosek jest prosty – poważne kłótnie trzeba prowadzić z dala od uszu i wzroku malucha, nie dlatego, by go chronić przed różnicą zdań, ale żeby nie miał niezasłużonego poczucia winy.
- Przy maluszku trzeba unikać zwłaszcza kłócenia się o sprawy zasadnicze. Chodzi o wymianę poglądów na temat członków rodziny, spory o pieniądze, wybór szkoły czy przedszkola, różnice zdań na temat wychowania (co dziecku wolno, a czego nie). Ze względu na dobro malucha i nie mniej ważne – dobro własne. Dzieci mają zdolność do wykorzystywania przypadkowo zasłyszanych informacji do manipulowania rodzicami. I do robienia tego w najmniej odpowiednich chwilach.

Opanuj się...
Bardziej poważne kłótnie miewają poważniejszy przebieg i konsekwencje: dochodzi nie tylko do ostrej wymiany zdań, ale i do rzucania talerzami, wzajemnych oskarżeń, czy nawet rękoczynów lub imitujących je gestów. Musisz wiedzieć, że przypatrywanie się przez dziecko takim awanturom jest dla niego końcem świata! Wali mu się obraz kochających się rodziców, przy których czuje się bezpiecznie. Takie zachowania przy maluchu są wykluczone.
Jeśli dziecko było jednak świadkiem sporu, musi widzieć, jak się godzicie.
Wytłumacz mu, że choć się pokłóciliście, to kochacie się nadal. Warto przyznać się do błędu (przy maluchu), jeśli spór zakończył się zwycięstwem jednej z opcji.

Marcin Kowalski
Konsultacja: Beata Chrzanowska, psycholog
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)